"Obrazy, które mamy nadzieję, zostaną spalone w muzeum naszych koszmarów" - tak pisali dziennikarze portalu Marca.com po tym, jak Chorwacja prowadziła 1:0 z Hiszpanią po samobójczym trafieniu Pedriego. Ostatecznie mecz zakończył się 5:3 dla La Roja. Jak podaje Squawka Football, Hiszpania jest pierwszą drużyną w historii Euro, która strzeliła po pięć bramek w dwóch meczach z rzędu (5:0 ze Słowacją i 5:3 z Chorwacją).
Hiszpania awansowała więc do ćwierćfinału mistrzostw Europy 2020. W kolejnej fazie rozgrywek zawodnicy spotkają się z Francją lub Szwajcarią - w zależności od tego, która z tych drużyn wygra poniedziałkowe spotkanie. Mecz Francja - Szwajcaria odbędzie się 28 czerwca o godzinie 21:00.
Finał - 11 lipca 21:00, Londyn
Pierwsza bramka padła w 20 minucie spotkania. Pedri, zawodnik, który na co dzień gra dla Barcelony, mocno podał piłkę do bramkarza Unaia Simona. Skierowana w "światło" bramki piłka kozłowała, co zmyliło Simona - bramkarz La Roja nie zdążył nawet dobiec do piłki, która go minęła. W ten sposób Chorwaci wyszli na prowadzenie 1:0.
18-letni Pedri zapisał się w historii nie tylko Euro 2020, ale ogólnie historii mistrzostw Europy. Nigdy wcześniej żaden piłkarz nie zaliczył trafienia samobójczego z dalszej odległości (zawodnik podawał z niemal 45 metrów). Dodatkowo nikt przed nim nie strzelił samobójczej bramki zza pola karnego.
Kolejne bramki zdobywali już Hiszpanie. W 38. minucie na listę strzelców wpisał się Pablo Sarabia. W drugiej połowie spotkania, w 57. minucie meczu, na 2:1 dla Hiszpanii podwyższył Cesar Azpilicueta. W 76. minucie na listę strzelców wpisał się natomiast Ferran Torres.
W 85. minucie pod bramką Hiszpanii doszło do zamieszania. Piłkę do siatki ostatecznie wpakował Mislav Orsic, doprowadzając do wyniku 2:3. Chorwaci jeszcze w 92. minucie przeprowadzili dramatyczną akcję. Po dośrodkowaniu piłkę do statki na 3:3 skierował Mario Pasalić.
W dogrywce na 4:3 dla Hiszpanii trafił Alvaro Morata. W 100. minucie napastnik trafił do siarki przeciwnika celując tuż pod poprzeczką. W odstępie zaledwie trzech minut wynik na 5:3 podwyższył Mikel Oyarzabal. W drugiej części dogrywki nie padła już żadna bramka, a mecz ostatecznie zakończył się wygraną Hiszpanów.
Euro dla Polski się już skończyło, ale nie dla polskich kibiców. Wejdź na muralnazywo.pl, napisz, komu kibicujesz, oceniaj mecze i typuj faworytów aż do samego finału, a my spośród przesłanych haseł każdego dnia wybierzemy najlepsze i umieścimy je na największym ekranie LED w Warszawie przy placu Unii Lubelskiej oraz na stronie muralnazywo.pl. Uwaga! Ekran aktualizujemy codziennie i nie możemy się doczekać tego, co wymyślicie.