"Dostaliśmy nakaz". Jest wytłumaczenie decyzji ws. ujęć TV z dramatu Eriksena

Jean-Jacques Amsellem, dyrektor odpowiedzialny za globalny przekaz telewizyjny z meczu Dania - Finlandia, wyjaśnił w rozmowie z "L'Equipe swoje decyzje dotyczące wyboru ujęć z reanimacji Christiana Eriksena.

Tuż przed przerwą spotkania grupy B pomiędzy Danią i Finlandią doszło do dramatycznego wydarzenia. Christian Eriksen bez kontaktu z rywalem upadł na murawę i przez długi czas był ratowany przez służby medyczne. Akcja reanimacyjna na szczęście zakończyła się powodzeniem, a po godzinie UEFA i Duński Związek Piłki Nożnej poinformowały, że stan piłkarza został ustabilizowany i przebywa na badaniach w szpitalu.

Zobacz wideo Trudny wybór Paulo Sousy. Rybus: Jest jeszcze kilka treningów

W mediach społecznościowych jednak zawrzało ze względu na ujęcia, pokazywane podczas transmisji tego spotkania. Wielokrotnie pokazywano akcję reanimacyjną Eriksena, pomimo przebitek na płaczących kibiców, zawodników i sztabu obydwu drużyn. Decyzje dotyczące globalnego przekazu tłumaczył w rozmowie z L'Equipe Jean-Jacques Amsellem.

"Przerywamy program". Gadulstwo, szukanie winnych i o jedno zdanie za dużo. Ale to był dzień zwycięstwa

Realizatorzy tłumaczą się z decyzji dotyczącej wyboru ujęć. "Nie ma protokołu"

- Nie ma protokołu na tego typu sytuacje. Zmusiłem swój zespół, by nie skupiał się na nim i go więcej nie filmowały. Mając na stadionie ponad 30 kamer, moglibyśmy to robić dalej, ale w żadnym momencie nie zrobiliśmy mu bliższych ujęć. W pewnym momencie pokazywaliśmy Duńczyków ze łzami w oczach, bo nadal trzeba była pokazywać cierpienie. Widzieliśmy też emocje Finów, fanów, ale nie sądzę, żebyśmy zrobili coś złego - podkreślił Amsellem.

- Nasz producent stale rozmawiał z UEFA. Instrukcja była jasna: dostaliśmy nakaz, by nie robić zbliżeń, nie pokazywać masażu serca. Ale nikt nie miał problemu z pokazywaniem otaczających emocji - dodał Amsellem.

Ratownicy medyczni biegną do Christiana Eriksena podczas meczu Dania - Finlandia na Euro 2020"Sytuacja nagle się pogorszyła". Lekarz, który ratował Eriksena opowiedział, co się wydarzyło

Marcin Serafin, dyrektor w Ekstraklasa Live Park, zdradził na Twitterze, że jego zdaniem realizatorzy nie poradzili sobie z transmitowaniem zdarzeń. - Realizator z sytuacją Eriksena w Kopenhadze poradził sobie średnio. Niepotrzebne elementy SORu na żywo. Trzeba było trzymać ogólny plan, trenerów, kibiców, rezerwowych, ale nie akcję ratunkową i przerażone twarze stojących wokół. I bez tego każdy patrzył w ekran z przerażeniem - napisał na Twitterze.

Więcej o: