Fala hejtu zalała naszego rywala na Euro. "To było naprawdę okrutne"

- Niektóre wiadomości, które dostawaliśmy, były naprawdę okrutne. Niefajnie było to wszystko czytać, zwłaszcza gdy masz rodzinę i dzieci - powiedział Robert Mak, słowacki pomocnik, który był bohaterem wtorkowego meczu z Rosją (2:1).

0:0 z Cyprem i 2:2 z Maltą, czyli dwa punkty i dopiero czwarte miejsce w tabeli. To był dorobek Słowacji po dwóch pierwszych meczach w eliminacjach do przyszłorocznych mistrzostw świata w Katarze. We wtorek reprezentacja Stefan Tarkovicia pokonała jednak 2:1 lidera grupy, czyli Rosję i wróciła do walki o awans na mundial. Po trzech kolejkach ma pięć punktów. O jeden mniej od Rosji i Chorwacji, która doskoczyła do Rosji i po zwycięstwie z Maltą (3:0) prowadzi w tabeli dzięki lepszemu bilansowi bramkowemu (4:1 do 6:4).

Zobacz wideo Polacy uklękną na murawie Wembley? Boniek: Jestem absolutnie przeciwko takim akcjom

Takim składem Polska ma zagrać z Anglią na Wembley. Kolejny debiutant?Takim składem Polska ma zagrać z Anglią na Wembley. Kolejny debiutant?

To były słabe wymówki

- Jesteśmy drużyną, która odczuwa stratę dobrych zawodników. Straciliśmy dziewięciu z nich. To nie jest wymówka, ale rzeczywistość - mówił Tarković po sobotnim spotkaniu z Maltą. - Mogę sobie wyobrazić nastroje kibiców. A czy sam widzę jakieś pozytywy? Tak, druga połowa meczu z Maltą, która była dużo lepsza niż pierwsza - dodawał selekcjoner reprezentacji Słowacji, która w drugiej połowie faktycznie zagrała lepiej: odrobiła dwie bramki straty, ale zdołała doprowadzić tylko do remisu.

Zdaniem tamtejszych mediów to były raczej słabe wymówki. I zły prognostyk przed mistrzostwami Europy, gdzie Słowacja - która w listopadzie wygrała finał barażu o Euro z Irlandią Północną (2:1 po dogrywce) - zmierzy się w grupie z Polską (14 czerwca), ze Szwecją (18 czerwca) i Hiszpanią (23 czerwca).

"Jesteśmy małym krajem i powinniśmy trzymać się razem"

- Krytyka po meczach Cyprem i Maltą była zasłużona, ale też często przesadzona - powiedział Robert Mak, który był bohaterem wtorkowego meczu z Rosją. Najpierw w 38. minucie dośrodkował piłkę z rzutu rożnego i zaliczył asystę przy golu Milana Skriniara, a później w 74. sam minął w polu karnym trzech rywali i zdobył zwycięską bramkę chwilę po tym, jak na 1:1 - w 71. minucie - trafił dla Rosji Mario Fernandes.

- Ja już jestem doświadczonym piłkarzem, który nasłuchał się na swój temat, ale są w tej drużynie mniej doświadczeni gracze, którzy sobie z tym nie radzili. Niektóre wiadomości, które dostawaliśmy, były naprawdę okrutne. Niefajnie było to wszystko czytać, zwłaszcza gdy masz rodzinę i dzieci - przyznał Mak po meczu z Rosją i choć okrutnych treści z tych wiadomości nie zdradził, dodał: - Jesteśmy małym krajem i po prostu powinniśmy trzymać się razem, bardziej sobie ufać.

Lewandowski z nową umową w Bayernie? Prezes nie pozostawia wątpliwościLewandowski z nową umową w Bayernie? Prezes nie pozostawia wątpliwości

Słowacja i jej problemy. "Wszystko zaczyna się od ligi, która jest słaba"

Tego zaufania zbyt wiele ostatnio nie było, a mecz z Rosją też nie był wybitny w wykonaniu Słowaków, co zauważają tamtejsze media, które opisują, że we wtorek kluczem do zwycięstwa była dobra postawa defensywy. "Nagle staliśmy się drużyną, która jak chce, to potrafi uniknąć szkolnych błędów" - czytamy w Sportnet.sk, który jeszcze kilka dni temu pisał, że "słowacki futbol właśnie sygnalizuje swoją śmierć i najwyższy czas przestać już w tej sprawie kłamać" (więcej tutaj).

- Wszystko, co złe w naszej reprezentacji, zaczyna się od ligi, która jest słaba. Nie można z niej wyłowić zbyt wielu piłkarzy, bo Slovan Bratysława i DAC Dunajska Streda, czyli dwa najlepsze słowackie kluby stawiają na obcokrajowców - mówi nam dziennikarz serwisu Sportnet.sk Juraj Berzedi.

I tłumaczy, że kolejnym problemem Słowacji jest to, że wielu piłkarzy powoływanych do kadry nie gra na co dzień w klubach. - Wielu też nie ma takiego doświadczenia jak Petr Pekarik, Robert Mak, Robert Bożenik, Albert Rusnak czy Jan Gregus. Poza tym brakuje nam kreatywnych graczy jak Stanislav Lobotka czy Vladimir Weiss, którzy są kontuzjowani. Od czasów Adama Nemeca nie mamy też napastnika z prawdziwego zdarzenia. No i wciąż brakuje osobowości, liderów. Takich jak Marek Hamsik, Martin Skrtel czy Jan Durica - wymienia Berzedi.

Grzegorz Krychowiak. Mecz Polska - Andora. Warszawa, 28.03.2021Pięciu piłkarzy Andory zakażonych koronawirusem. Federacja wydała oświadczenie

"To był tylko jeden mecz. Jeden dobry mecz przez kilka lat"

- Wiadomo, że chciałbym mieć 12 punktów po trzech meczach. Wszyscy by chcieli, ale to nie jest takie proste. Nasza reprezentacja dopiero się tworzy i potrzebuje czasu, którego przy tak napiętym kalendarzu spotkań wcale nie ma dużo - mówi selekcjoner Słowaków, którzy przed Euro i spotkaniem z Polską mają zaplanowany jeden sparing: 6 czerwca z Austrią. - Pracujemy pod presją czasu i wyników, a do tego dochodzi też presja mediów i kibiców. Co prawda po pozytywnym wyniku z Rosją znowu zapanowała euforia, ale nie możemy zapominać też o poprzednich meczach, które nam nie wyszły - przypomniał Tarković.

- I dalej też może tak być, że nie wszystko nam będzie wychodzić. Z mojej strony mogę obiecać, że na pewno zrobimy wszystko, by zaprezentować się z jak najlepszej strony na Euro, a później też w eliminacjach do mundialu będziemy walczyć do ostatniego meczu i do ostatniej minuty, by pojechać na turniej - dodał Tarković.

- Tu na razie nie ma żadnych powodów do świętowania, bo to był tylko jeden mecz. Jeden dobry mecz przez kilka lat. Przespaliśmy dobry moment na zmiany. Wystarczy spojrzeć na naszych sąsiadów, czyli na Czechy i Slavię Praga. I reprezentacja, i najlepsza czeska drużyna prezentują nowoczesną piłkę. My tego nie potrafimy. Od dłuższego czasu stoimy w miejscu i od dłuższego czasu nikt w naszym kraju nie chciał tego przyznać. Dlatego ten mecz z Rosją, który wygraliśmy siłą drużyny i dobrym przygotowaniem fizycznym, ale przede wszystkim te mecze z Cyprem i Maltą, które obnażyły nasze słabości, czyli pokazały, że gramy wolny, przestarzały futbol, w końcu otworzą ludziom oczy. Bo nie możemy zasłaniać się tym, że awansowaliśmy na Euro. Nowoczesna piłka ruszyła do przodu i musimy ją gonić - kończy Berzedi.