Sport.pl

Hiszpanie znów krzywdzą się przed wielkim turniejem. "Rozłam przekreśla ich szanse na Euro"

Hiszpanie znów zafundowali sobie emocjonalny rollercoaster przed wielkim turniejem. Właśnie zwolnili trenera, który wywalczył im awans na Euro 2020. Zastąpił go Luis Enrique, który wrócił po śmierci córki. Miała być piękna historia, a skończyło się na obrzucaniu błotem. - Jakieś fatum prześladuje reprezentację Hiszpanii - mówi Leszek Orłowski w rozmowie ze Sport.pl.

Najtrudniejszy rywal z możliwych?

Przed losowaniem Euro 2020 wielu ekspertów wskazywało Hiszpanię jako najmniej wygodnego dla nas rywala z pierwszego koszyka. Wiemy jak grają Hiszpanie: technicznie, z polotem, z częstą wymianą pozycji w ataku. Od lat mają w składzie gwiazdy światowego futbolu. - Najbardziej chciałbym uniknąć Hiszpanii. Techniczne drużyny nie specjalnie nam leżą - mówił w poniedziałek w „Sekcji Piłkarskiej” Adam Godlewski, dziennikarz sportowy. Nie ma wątpliwości, że Hiszpanów będzie nam bardzo ciężko zatrzymać.

Ostatni raz graliśmy z La Furia Roja w 2010 roku za kadencji Franciszka Smudy. Pamiętny mecz, na który wyszliśmy ustawieniem 4-3-3 i dostaliśmy 0:6. Z tamtej drużyny pozostali tylko Kamil Glik, Jakub Błaszczykowski, Maciej Rybus i Robert Lewandowski. W oficjalnych meczach ograliśmy Hiszpanów tylko raz - grając towarzysko w 1980 roku (2:1). Wciąż świeże są za to wspomnienia z czerwcowego Euro do lat 21, gdy ekipa Czesława Michniewicza przegrała z młodą Hiszpania 0:5.

To będą pewniacy na Euro w kadrze Brzęczka? Rybus i Błaszczykowski niepewni wyjazdu [SEKCJA PIŁKARSKA #30]

Zobacz wideo

Selekcjoner zwolniony po awansie

Problem w tym, że hiszpańska reprezentacja to dziś pewna zagadka. W czerwcu Luis Enrique zrezygnował z prowadzenia drużyny narodowej z powodu choroby córki. Jego 9-letnia Xana zachorowała na raka. Kadrę przejął dotychczasowy asystent Enrique, Robert Moreno. Pod jego wodzą Hiszpanie wygrali siedem spotkań, dwa zremisowali, a rywalom strzelili 29 goli. W październiku zapewnili sobie awans na Euro 2020, zdobywając w grupie z m.in. Szwecją, Norwegią i Rumunią 26 punktów na 30 możliwych. Hiszpańscy kibice pokochali nowego selekcjonera. Moreno miał świetne wyniki, odnajdywał się w wywiadach, wprowadził do zespołu nowe twarze. Mimo to kilka dni temu został zwolniony.

Córka Enrique zmarła w sierpniu. Od połowy listopada hiszpańskie media spekulowały, że były opiekun Barcelony jest gotowy do powrotu do reprezentacji. Enrique postawił jednak warunek. Zażądał od Luisa Rubialesa, prezesa hiszpańskiej federacji piłkarskiej, zwolnienia Moreno. W Hiszpanii zapanowała konsternacja, bo obaj trenerzy współpracują ze sobą od 11 lat. Moreno pracował w sztabie Enrique w Romie, Barcelonie, Celcie Vigo i w końcu w reprezentacji. Panowie jeździli nawet razem na wakacje. Wydawało się, że jeśli Enrique zdecyduje się wrócić do kadry, to Moreno znów zostanie jego asystentem. - Luis to mój przyjaciel, a przyjaciele są ważniejsi niż jakakolwiek praca. Jeśli będzie chciał wrócić, usunę się w cień - mówił Moreno we wrześniu. Awans na Euro 2020 zadedykował Enrique i jego rodzinie.

Enrique: Moreno był nielojalny

Co ich poróżniło? Pojawiły się głosy, że chodziło o ambicje asystenta, ale też o dystans, jaki zachowywał wobec szefa podczas jego kłopotów rodzinnych, co miało się nie spodobać Enrique. Ten ostatni na środowej konferencji z okazji powrotu do reprezentacji stwierdził: Spotkałem się z Robertem Moreno 12 września i było to jedyne nasze spotkanie. Wynikało z tej rozmowy jasno, że on chciałby zostać na tym stanowisku do Euro 2020. A potem ja mogę wrócić. Nie byłem zaskoczony. Spodziewałem się tego. Próbowałem się postawić na jego miejscu. Rozumiem go. Poprowadzenie Hiszpanii w Euro to jego życiowa szansa. Ciężko na nią zapracował. Rozumiem jego ambicje. Ale z mojego punktu widzenia to nielojalność, nigdy bym tak nie zrobił i nie chcę takich ludzi w sztabie. Nieokiełznana ambicja nie jest zaletą, jest ogromną wadą - mówił trener. - Pożegnaliśmy się wtedy serdecznie, ale też od razu mu zapowiedziałem, że kiedyś wrócę do pracy i nie będę widział dla niego miejsca. W tym filmie ja nie jestem pozytywnym bohaterem, ale nie jestem też negatywnym. To on co innego mówił, co innego robił - dodał Enrique.

Moreno: Nie wiem, dlaczego Luis nie chce ze mną pracować

Robert Moreno wydał w czwartek komunikat. - W czerwcu po odejściu Luisa Enrique Luis Rubiales powiedział mi, że zostanę selekcjonerem. Nie zgodziłem się, dopóki nie dostałem pozwolenia od Enrique. Nie zapominajcie, że gdybym nie przyjął tej propozycji od federacji, Luis nie byłbym już selekcjonerem. Gdy spotkaliśmy się po tym wszystkim, powiedział, że jest ze mnie dumny. Później znów się spotkaliśmy, bo chciałem mu przekazać, że ustąpię, jeśli będzie chciał wrócić. Odpowiedział, że świetnie, ale że on już nie brał mnie pod uwagę. Byłem tym zaskoczony. Zastanawiałem się, co zrobiłem źle. Wciąż nie wiem, dlaczego Luis nie chce ze mną pracować - przyznał Moreno.

17 listopada ówczesny trener Hiszpanów przekonywał, że jest pewny pozostania na stanowisku do przyszłorocznych mistrzostw Europy. Z drugiej strony wiadomo było, że Enrique będzie chciał wrócić do kadry, tylko nieznana była data jego powrotu.

Prezes federacji na cenzurowanym

Ostatecznie prezes Rubiales zrobił to, o co poprosił go Enrique - wyrzucił Moreno z reprezentacji. Ten zapłakany miał pretensje do szefa hiszpańskiego związku o brak szacunku. Czy słusznie? Wielu kibiców i komentatorów z Hiszpanii największe zarzuty stawia właśnie Rubialesowi, który powinien to inaczej rozegrać. Od dłuższego czasu musiał wiedzieć, że Enrique chce wrócić do kadry. Spór był do przewidzenia, bo w grę weszły ambicje obu panów, które wygrały z ich przyjaźnią. Gdyby szef federacji wystąpił w roli mediatora, może konflikt udałoby się załagodzić, a Moreno pozostałby w drużynie narodowej jako asystent Enrique.

Prezes Luis Rubiales znów jest w Hiszpanii na cenzurowanym. Podobnie było półtora roku temu, gdy tuż przed mundialem w Rosji miał pretensje do Julena Lopeteguiego, że nie poinformował go, że po turnieju obejmie Real Madryt. Dzień przed startem mistrzostwa świata Lopetegui został zwolniony, a jego miejsce zajął Fernando Hierro. Rozbita wewnętrznie reprezentacja zawiodła w Rosji, odpadając w 1/8 finału. Czy podobny scenariusz grozi Hiszpanom także i teraz?

Historia, która wykracza poza futbol

- Sytuacja jest bardziej skomplikowana niż wtedy. Przed mundialem w Rosji piłkarze uważali, że prezes Rubiales postąpił źle, zwalniając Lopeteguiego tylko za to, że podpisał kontrakt z Realem. Luis Enrique przeżył dramat rodziny, ale jest gotowy by wrócić do pracy. Jednocześnie w tym czasie zawodnicy polubili Roberta Moreno i wolą współpracować z nim niż z apodyktycznym Enrique. To taki dylemat, jak w przypadku dziecka, któremu zaginęli rodzice, ono znalazło nowy dom, a po jakimś czasie odnajdują się ci biologiczni rodzice. I co wtedy zrobić? Jedni i drudzy mają prawo do tego dziecka. Podobnie jest z Enrique i Moreno. Ta historia wyraźniej wykracza poza sam futbol - mówi w rozmowie ze Sport.pl Leszek Orłowski, komentator Canal+, dziennikarz tygodnika "Piłka Nożna".

- Piłkarze nie wiedzą, na czym stoją. Ci, którzy budowali sobie pozycję u poprzedniego trenera czują, że teraz mogą stracić na zmianie szkoleniowca. Gdyby było tak, że Enrique poradziwszy sobie z tragedią, wrócił i wszyscy podali sobie ręce, to mogłoby to pozytywnie wpłynąć na drużynę. Historia potoczyła się jednak inaczej. Zmiana selekcjonera odbyła się w stylu niegodnym hiszpańskiej federacji. Zabrakło eleganckiego rozwiązania, które wypracowałaby federacja. To ona była pośrednikiem między Moreno, a Enrique - zauważa Tomasz Ćwiąkała, komentator Canal+.

Rozłam w reprezentacji?

- Nie jest oczywiste, kto powinien prowadzić reprezentację. Głosy są podzielone także wśród reprezentantów Hiszpanii. Większość była zwolennikami pozostania Moreno, ale są też tacy, którzy są bliżej związani z Enrique. To nie pomoże drużynie w odniesieniu sukcesu podczas Euro 2020. Pojawi się rozłam, niesmak u piłkarzy, którzy chcieli dalej pracować z Moreno. Myślę, że ta sytuacja tak samo przekreśla szanse Hiszpanii na dokonanie czegoś wielkiego podczas przyszłorocznych mistrzostw Europy, jak przekreśliła tamta historia ze zwolnieniem Lopeteguiego tuż przed mundialem. Bez zjednoczenia w szatni ciężko walczyć o medal wielkiej imprezy - dodaje Orłowski.

Moreno budował własną drużynę

Do Euro pozostało jeszcze ponad pół roku. Nie wiadomo, jak to zamieszanie wpłynie na piłkarzy. Tym bardziej, że Moreno miał w drużynie narodowej kontynuować dzieło Enrique, a stało się inaczej. Powoływał innych zawodników, dawał szanse nowym graczom. Patrzył tylko na obecną formę piłkarza, a nie na jego nazwisko. Za to został pokochany przez kibiców i wielu reprezentantów. „Marca” rozpisała kilka dni temu, na jakich zawodników stawiał najczęściej Enrique, a na jakich Moreno:

Widać, że zmieniło się sporo. Asystent wybił się na niepodległość i nie sugerował się tylko tym, co zostawił mu szef. Być może to była główna przyczyna, dlaczego Moreno został tak potraktowany przez Enrique i Rubialesa. Ten drugi pozwolił mu przejąć kadrę po przyjacielu, choć mógł wziąć np. bezrobotnego Marcelino, którego zwolniła Valencia. Moreno nie chciał tylko kontynuować dzieła, ale dołożyć też swoje cegiełki. Reprezentacja stawała się powoli jego autorskim projektem, a to mogło utrudnić Enrique powrót do drużyny. Czy właśnie dlatego były szkoleniowiec Barcelony postanowił tak szybko wrócić do kadry, by nie pozwolić swojemu asystentowi na dalsze zmiany? A może, jak twierdzi część kibiców, Enrique poczuł się zazdrosny, że zespół pod wodzą Moreno gra lepiej i ma większe szanse na sukces na Euro 2020?

Na kogo będzie stawiał Enrique?

Otwarte pozostaje też pytanie, jak będzie wyglądała selekcja w reprezentacji Hiszpanii do mistrzostw Europy. Czy Luis Enrique powróciwszy na ławkę trenerską, znów będzie powoływał tych, na których stawiał, a odstawi tych, którzy stanowili o sile drużyny za czasów Moreno? Dwaj przyjaciele decydowali się na zupełnie inne jedenastki. Np. u Enrique bronił zwykle David de Gea, a u jego asystenta Kepa. Inaczej wyglądał też środek pola w obu zespołach. Co łączyło dwie reprezentacje? Formacja (4-3-3) oraz dwa nazwiska: Sergio Ramos w obronie i Rodrigo Moreno w ataku. Tylko oni zachowali pewne miejsce w zespole La Furia Roja u obu szkoleniowców.

- Jestem ciekaw, czy Enrique podtrzyma trend, który zaproponował Moreno w ostatnich powołaniach. Wprowadzał nazwiska nieoczywiste, jak Gerard Moreno czy Pau Lopez. Z drugiej strony rezygnował z zawodników, którzy stracili formę. Iago Aspas przestał strzelać w Celcie i wypadł z reprezentacji, co wcześniej wydawało się niemożliwe. Wydaje mi się, że Enrique nie będzie patrzył jedynie na aktualną formę piłkarza jak Moreno, ale także na jego potencjał - przewiduje Ćwiąkała.

- Hiszpanie nie mają w tej chwili jedenastki gwiazd światowego futbolu, jaką mieli w 2008, 2010 czy 2012 roku. Mają grupę 50-60 zawodników o bardzo zbliżonym poziomie. Nie ma większego znaczenia dla jakości gry drużyny, czy w środku pola wystąpi np. Fabian Ruiz czy Dani Parejo. Aczkolwiek wydaje mi sie, że drużyna ciekawiej prezentowała się pod wodzą Moreno. On lepiej niż Enrique scalił piłkarzy, których sam wybrał. Logiczne jest jednak, że teraz Enrique wróci do swoich ludzi, bo będzie chciał mieć lojalną szatnię - twierdzi Orłowski.

„Piłkarze mogą się poczuć załamani’

- Jakieś fatum prześladuje reprezentację Hiszpanii. Drugi raz z rzędu przed wielkim turniejem pojawia się problem, który nie ma dobrego rozwiązania. Duże znaczenie mają też cechy osobiste szefa federacji. Rubiales nie ma za grosz empatii, w trudnych sprawach zachowuje się jak słoń w składzie porcelany. Brak mu umiejętności dyplomatycznych. Mógł załagodzić oba konflikty, by szkód było jak najmniej. Tymczasem wolał zadziałać metodą ostrego cięcia, co nie jest dobre w stosunkach międzyludzkich - dodaje Orłowski.

- Hiszpania pozostaje pewnym znakiem zapytania przed Euro 2020. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć, jak to zamieszanie wpłynie na reprezentację. Czy nie dojdzie do rozłamu? Piłkarze mogą poczuć się załamani tym, jak Enrique potraktował Moreno. Gdybym był reprezentantem Hiszpanii, to czułbym niesmak w obie strony. Wydaje się, że obaj panowie mają jakieś grzechy na sumieniu. Każdy z nich nadszarpnął swój wizerunek, co nie pomoże także samej reprezentacji - kończy Ćwiąkała.

Więcej o:
Komentarze (8)
Hiszpanie znów krzywdzą się przed wielkim turniejem. "Rozłam przekreśla ich szanse na Euro"
Zaloguj się
  • segregator-a5

    Oceniono 6 razy 6

    "Rozłam przekreśla ich szanse na Euro". Idiota ze sport.pI zacytował idiotę z piłkanożna.pI
    A jak ze Szwedami na tę chwilę? Też w rozsypce? Miesiące życzeniowej pisaniny, trzy mecze i Okęcie. Nic się nie zmieniło, nic!

  • duckoff

    Oceniono 4 razy 4

    Ujmę to tak: Hiszpania nawet z Frankiem Smudą na ławce rozpyka nas 4:0.

  • duckoff

    Oceniono 2 razy 2

    Może tego Moreno asystentem Brzeczyszczykiewicza zrobić. Sprzeda nam patenty na Hiszpanów Hahaha

  • wozdo

    0

    Jedno jest pewne. Gdyby Hiszpanie grali nawet bez sztabu trenerskiego to tez by nas ostro ograli. I tyle.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX