Jan Koller, napastnik reprezentacji Czech: Zagramy z duszą

- Nikomu nie obiecywaliśmy, że przywieziemy z Portugalii mistrzostwo Europy. Nie jesteśmy takimi szaleńcami. Mogę obiecać tylko jedno - zagramy z duszą. Nasz futbol wam się spodoba - mówi Jan Koller, napastnik reprezentacji Czech.

Czujecie się faworytem Euro 2004?

Jan Koller: - Faworytem to nie. Ta rola nam zupełnie nie leży. Ale znamy swoją wartość. Postaramy się powtórzyć tu w Portugalii formę, jaką pokazaliśmy w eliminacjach do mistrzostw Europy. Nieźle nam szło, gra się układała. Zobaczymy, na co to wystarczy.

Po tym jak nie przegraliście 20 meczów z rzędu presja oczekiwań musi być ogromna?

- E, nie. Myśmy przecież nikomu niczego nie obiecywali. Nie zapowiadaliśmy, że przywieziemy z Portugalii Puchar Mistrzów Europy, nie jesteśmy na szczęście takimi szaleńcami.

To znaczy, że nie przyjechaliście walczyć o mistrzostwo?

- Nie, to oznacza tylko, że występu na tak wielkim turnieju nie da się zaplanować punkt po punkcie. Nie myślimy w tym momencie o finale, ale na razie o naszych najbliższych przeciwnikach i awansie z grupy. Jak powiedziałem, znamy swoją wartość. Mamy silny zespół, świetną atmosferę i głód sukcesów. Ale jedyne, co mogę obiecać, to że zagramy z duszą. Będziemy w każdym meczu atakować i walczyć o zwycięstwo od pierwszej do ostatniej minuty. Nasz futbol na pewno się wam spodoba.

Miniony sezon nie był udany dla czeskich piłkarzy w ich klubach. Zawiodły Juventus Pavla Nedveda, Liverpool Milana Barosa, Borussia Dortmund Tomasza Rosickiego i Pana nie zakwalifikowała się nawet do Ligi Mistrzów.

- Gra w klubie to jedno, gra w kadrze narodowej to drugie. Te dwie rzeczy do siebie nie przystają, w obu gra się zupełnie inaczej z innymi ludźmi o inne cele. Ten sam jest tylko głód wygrywania.

Dobrze rozumie się Pan ze swoim partnerem w ataku, Milanem Barosem z Liverpoolu?

- Dobrze, dobrze. W ogóle wszyscy dobrze się rozumiemy.

Kto awansuje z grupy D?

- Ważne, żeby awansowały Czechy. Tylko to mnie obchodzi. A czy razem z nami przejdą dalej Niemcy, czy Holendrzy jest mi zupełnie obojętne. Niech przejdą lepsi, będzie ciekawiej w ćwierćfinałach.

Wyprzedziliście Holendrów w eliminacjach do Euro 2004, zmuszając ich do gry w barażach, więc chyba znów sobie z nimi poradzicie?

- To, że dobrze nam szło z Holendrami w ostatnich latach nie oznacza, że będziemy z nimi wygrywać wiecznie. Mam nadzieję, że ta dobra passa nie skończy się akurat tutaj, ale tamte mecze to przeszłość. Tu wszystko zaczyna się od nowa. Możemy mieć pecha, możemy mieć szczęście, wszystko się może zdarzyć.

Czy Czesi wyjdą z grupy?