Euro 2016. Grzegorz Krychowiak: Paryż, moja miłość

- Sam transfer do tak wielkiego klubu jak Paris Saint Germain mi nie wystarcza. Chcę z PSG wygrywać w Europie - mówi pomocnik reprezentacji Polski Grzegorz Krychowiak. Paryżanie mają za niego zapłacić Sevilli 26 mln euro. A jeśli Polak będzie zdobywał z PSG trofea, suma przekroczy 30 mln euro. To nowy polski rekord transferowy

Krychowiak przenosi się do nowego klubu, ale będzie tam wśród swoich: trenerem Paris Saint Germain został Unai Emery, jego dotychczasowy trener w Sevilli. Dyrektorem sportowym PSG jest Olivier Letange, który był dyrektorem Reims, gdy Krychowiak był tam wypożyczony z Bordeaux na sezony 2009-2011. A Paryż to - obok Bordeaux, do którego przyjechał jako nastoletni piłkarz, do akademii Girondins - miasto które Polak od dawna uważa swój francuski dom. Przylatywał do Paryża z Sewilli, gdy dostawał w klubie dzień wolny. Teraz przenosi się do Paryża na stałe, by pomóc PSG w podboju Ligi Mistrzów. Jeśli w najbliższych sezonach klub z Paryża wygra LM, to kwota zapłacona Sevilli przez PSG urośnie z 26 do ponad 30 mln euro.

PSG nie zaplanowało na razie uroczystej prezentacji Krychowiaka, bo piłkarz po odpadnięciu Polski z Euro 2016 wyjechał na urlop do USA.

Paweł Wilkowicz: Przechodzi pan z Sevilli do Paris Saint Germain, bo potrzebował już nowego wyzwania?

Grzegorz Krychowiak: Uznałem, że muszę zrobić kolejny krok do przodu. Przechodzę do wielkiego klubu. Ale nie wystarcza mi samo przejście. Chcę tam odgrywać ważną rolę i wygrywać w Europie.

Kwoty transferowe płacone za Polaków zostały tego lata wywindowane na inny poziom. Za pana PSG zapłaciło 26 mln euro plus bonusy. Kamil Glik kosztował Monaco 11 mln euro, czyli o cztery więcej niż wynosił przez wiele lat polski rekord transferowy. To efekt tego co pan czy Robert Lewandowski pokazujecie w klubach, czy też sukcesów kadry?

- To się ładnie zbiegło. Trzeba było odbudować markę polskiego piłkarza w Europie. Każdy kto jest w polskim środowisku piłkarskim, ma obowiązek o tę markę dbać. Każdy ma zabiegać o to, żeby zachodnie kluby płaciły za nas jak za Chorwatów czy Serbów. Bo z tego są same korzyści, to się wszystkim opłaca, zapewnia wyższe dochody, ułatwia funkcjonowanie w futbolu.

Od kiedy pan wiedział o zainteresowaniu PSG? W momencie gdy do Paryża przenosił się Unai Emery, pański trener z Sevilli, było już przesądzone, że pan też trafi do PSG?

- Kontakty z PSG miałem dużo wcześniej, około miesiąc przed tym jak Unai Emery zdecydował o zmianie pracy. Od miesiąca trwały rozmowy i dopiero podczas rozmów dowiedziałem się, że przychodzi Emery. Chciało mnie PSG, do tego chciał mnie trener, z którym dobrze się znamy z Seviilli - wszystko się dobrze złożyło.

W Hiszpanii Sevilla walczyła co roku o zapewnienie sobie miejsca w Lidze Mistrzów, hartowała się w lidze hiszpańskiej w meczach z gigantami jak Real czy Barcelona. A teraz przechodzi pan do hegemona ligi francuskiej. W PSG miejsce w Lidze Mistrzów jest oczywistością, a przewaga nad konkurentami z Francji - ogromna. Pan został sprowadzony dla europejskich nocy?

- Zdaję sobie sprawę jaki jest główny cel klubu: wygranie Ligi Mistrzów. I uważam, że to jest naturalny następny cel w mojej karierze. Przeżyłem fantastyczne europejskie noce w Sevilli, wygrywając dwa finały Ligi Europy. Nie jest to oczywiście Liga Mistrzów, ale duma i przyjemność były ogromne. Chciałem podziękować wszystkim w Sevilli: kibicom, kolegom z drużyny, pracownikom klubu. Bez nich nie byłbym dziś w tym punkcie kariery. Wszystko im zawdzięczam.

Konkurencja w pomocy PSG jest bardzo silna i nawet prawdopodobne odejście Thiago Motty tego nie zmieni. Liczy się pan z tym, że może w Paryżu trafić na ławkę?

- W każdym dobrym zespole musisz walczyć o miejsce w składzie, bo jest dwóch, trzech kandydatów na twoją pozycję. I znakomicie, to napędza indywidualny rozwój, służy drużynie. Każdy trening to walka z konkurentami. Nie czuję się uprzywilejowany dzięki temu że znam trenera ze wspólnej pracy w Sevilli. Będę musiał udowodnić Emery'emu, że jestem najlepszy na swojej pozycji.

Indywidualny kontrakt z PSG negocjował pan podczas mistrzostw Europy. Głośno było o wyjeździe do Paryża z La Baule.

Wiele zostało napisane na ten temat, a ja nie chciałem się do tego odnosić, póki mistrzostwa trwały, bo uważałem, że to byłby brak szacunku dla naszej wspólnej reprezentacyjnej sprawy. Starałem się załatwić wszystko jak najdyskretniej i tak, żeby nie tracić skupienia na turnieju. I nie straciłem, sprawa transferu nie wpłynęła to na moją grę w mistrzostwach. Do Paryża nie pojechałem specjalnie na negocjacje. Pojechałem tam, bo dostaliśmy półtora dnia wolnego po remisie z Niemcami, żeby się odprężyć. A mnie odpręża Paryż. Kocham to miasto, była tam wówczas moja Celia i z Paryża do La Baule przyjechaliśmy już razem. Rozumiem, że to był czas spekulacji na temat transferu do PSG i wszystkim się skojarzyło, że skoro pojechał do Paryża, to pewnie dlatego, że to było konieczne z racji transferu. A prawda jest taka, że rozmawiać mogliśmy wszędzie. A ja się po prostu stęskniłem za Paryżem.

Gdyby Zbigniew Boniek ubierał się jak Grzegorz Krychowiak [ZDJĘCIA]

Zobacz wideo
Czy transfer z Hiszpanii do Francji, to dobry ruch Krychowiaka?
Więcej o: