Euro 2016. Pressing po polsku

Czy można porównać grę reprezentacji Polski z pierwszej połowy meczu ze Szwajcarią do Atletico Madryt Diego Simeone? Wtedy biało-czerwoni w 1/8 finału zaimponowali wysokim pressingiem pokazując, że są jedną z bardziej ambitnych i ofensywnie grających drużyn na mistrzostwach Europy

Jest w książce Łukasza Olkowicza o Adamie Nawałce fragment, który przypomniał mi się w przerwie meczu Polski ze Szwajcarią (1:1, pd. 1:1, 5:4 w karnych). Sytuacja miała miejsce w trakcie eliminacji do trwających mistrzostw Europy, po zwycięstwie z Gruzją (4:0).

Nawałka usłyszał, że w gazetach został porównany do trenera Atletico Madryt. Polski Simeone - tak o nim pisali. - Ale zaraz, dlaczego polski Simeone? - aktorsko się obruszył. - A może to o nim powinni pisać argentyński Nawałkone?

Szwajcaria - Polska

Przyznam, że byłem w lekkim szoku patrząc na to, jak ten mecz się rozpoczyna. Sam początek już zaskoczył, bo Polacy wybrali inne rozwiązanie. Zamiast rozegrania prosto do tyłu, które po zmianach w przepisach tak przypadło reprezentantom do gustu, grę zaczynali Błaszczykowski z Mączyńskim, a napastnicy byli ustawieni na skrzydle. Rywal spodziewał się długiego zagrania do boku, a Polacy zaskoczyli ich dryblingiem skrzydłowego przez środek boiska. Już od pierwszego momentu zdobyli nad Szwajcarami przewagę.

A chwilę później rywale już panikowali , bo Robert Lewandowski niemal odebrał piłkę Yannowi Sommerowi, dając okazję Arkadiuszowi Milikowi na pierwszego gola. Przez kolejne kilkanaście minut działo się podobnie - Polacy doskakiwali nie pozwalając Szwajcarom rozgrywać, pierwsi zbierali piłki po pojedynkach główkowych, dominowali fizycznie i mieli klarowny pomysł, jak dalej rozprowadzać swoje akcje. Obrońcy byli ustawieni wysoko, ryzykowali, ale całej drużynie się to opłacało.

Pressing Nawałki

Nawałka uwielbia pressing. Po meczu z Ukrainą (1:0) chwalił zespół za to, jak potrafił go prowadzić . Po spotkaniu z Niemcami (0:0) doceniał pracę w pressingu niskim , jak szybko Polacy się organizowali. A pierwsza połowa zwycięskiego starcia ze Szwajcarią była najlepszym przykładem wysokiego pressingu za jego kadencji .

Aż trudno to sobie wyobrazić. Bo to nie jest turniej dla drużyn, które chcą być tak odważne. Zemściło się to na Anglikach, gdy przez czterdzieści pięć minut całkowicie zdominowali Rosjan, zepchnęli ich do chaotycznej obrony. Jednak ich tak to zmęczyło, że w końcówce meczu sytuacja się odwróciła i wypracowane prowadzenie stracili. Podobnie jak Polacy, ale biało-czerwoni wysoko podeszli do Szwajcarów w czwartym meczu turnieju, nie w pierwszym, jak Anglicy. To spora różnica.

A pressing, choć zostawił świetne wrażenie, to wewnątrz drużyny był pewien niedosyt po pierwszej połowie. I strach, że zaledwie jednobramkowa przewaga może nie wystarczyć, by utrzymać wynik do końca spotkania. Miało być inaczej, bardziej skutecznie pod bramką przeciwnika.

Polska - Portugalia

Co wysoki pressing może dać Polakom w meczu z Portugalią? Niewiele. Rywale z ćwierćfinału nie mają jednego konkretnego rozgrywającego, ale w środku pola grają czwórką pomocników - każdy z nich może stać się tym najważniejszym przy prowadzeniu akcji. Do tego podstawowi obrońcy - zapewne Pepe i Ricardo Carvalho - lepiej wprowadzają piłkę na połowę przeciwnika. Od pierwszej minuty dla Polaków ważniejsze mogą okazać się kontry, nie wysoki pressing. Może ten okaże się ważniejszy w drugiej połowie? Ale i na to Adam Nawałka przygotuje plan. Jeśli Euro 2016 coś potwierdziło, to właśnie fakt, że selekcjoner w doborze strategii się nie myli.

Cały tekst przeczytasz na blogu Michała Zachodnego

Wybierz z nami Miss Trybun Euro 2016! [GŁOSUJ]

Kto awansuje do półfinału?
Więcej o: