Euro 2016. Szwajcaria - Polska. Polska drużyna dojrzewa

- Wiele meczów rozstrzyga nastawienie psychiczne - duża pewność lub zbyt wielki kompleks. Trudno o idealną równowagę, ale myślę, że Polakom się to udało. To może być fundamentem sukcesu - mówi Grzegorz Mielcarski, były reprezentant Polski, ekspert NC+..

Dariusz Wołowski: Kto jest faworytem meczu Polska - Szwajcaria?

Grzegorz Mielcarski: Obawiam się, że Polska. I choć Szwajcarzy też nie przegrali we Francji meczu, postawili się gospodarzom, mimo wszystko postronny kibic dostrzega lekką przewagę zespołu Adama Nawałki. A jeśli nawet on docenia Szwajcarów, to polski oczekuje zwycięstwa. To sprawi, że 1/8 finału będzie dla naszych piłkarzy trudna także od strony mentalnej. Na szczęście jest wiele symptomów pokazujących, że ta drużyna jest dojrzała, że piłkarze od Roberta Lewandowskiego po tych z ekstraklasy osiągnęli umiejętność radzenia sobie z presją.

Kto jest bohaterem tej drużyny: Michał Pazdan, Bartosz Kapustka?

- Obawialiśmy się o graczy z ekstraklasy, ale pokazali, że niesłusznie. To turniej ich życia. Widać po Kapustce ogromny entuzjazm, a po Pazdanie wielkie skupienie. Ale nie oszukujmy się, ich przykład potwierdza tezę, że grając w lepszym otoczeniu, stajesz się lepszym piłkarzem. To Lewandowski, Krychowiak i Glik wyznaczają standardy i ciągną resztę za sobą.

Na Lewandowskiego to raczej narzekamy. Że nie strzela.

- Miał jedną znakomitą szansę, w meczu z Ukrainą, ale akurat spudłował. Poza tym pracuje dla drużyny - jasne, że oczekujemy więcej, ale ja nie mam cienia żalu. Nie jestem zawiedziony, bo on w każdym swoim geście na boisku udowadnia, jak bardzo mu na tej drużynie zależy. Po to, żeby Milik, Kapustka, Pazdan i inni mogli grać tak, jak grają, kapitan musi wziąć na siebie presję. Trzeba być piekielnie silnym. Robert przecież wie, że cała Polska czeka na jego bramki. A on mimo wszystko nie popada w obłęd, nie gra dla siebie.

Łukasz Fabiański sprostał trudnej sytuacji?

- O niego obawiałem się bardzo. Nie o umiejętności, bo ma najwyższe, ale kiedy przed Euro usłyszał, że wraca na ławkę, mógł popaść w lekką depresję. Nie dał trenerowi powodu. Nie popełnił błędu w eliminacjach. Zapracował na Euro, a tu za pięć dwunasta dowiedział się, że numerem jeden jest Wojtek Szczęsny. Zareagował, jak mógł najlepiej, bo to superprofesjonalista. Chyba nikt w tej kadrze nie zaczynał Euro w trudniejszej sytuacji.

Nawet Kuba Błaszczykowski? On nie grał w Fiorentinie.

- Nie. Dla Kuby najgorszy był czas, gdy trener odebrał mu opaskę kapitana. Kuba poczuł, jakby ktoś kwestionował jego rolę, jakby podważał jego poświęcenie dla reprezentacji. Ale nawet wtedy utrzymał nerwy na wodzy. Nie powiedział nic, co mogłoby dotknąć trenera Nawałkę. A potem, im więcej czasu mijało, tym szybciej godził się z rzeczywistością. Kadrę stawia ponad wszystko. Tego można się od niego uczyć. I pewnie tego uczą się młodsi - jak Kapustka. To od strony mentalnej, bo jako piłkarz Błaszczykowski zawsze miał dość atutów, by w reprezentacji grać, brać na siebie ciężar, rozstrzygać mecze. To jest ten typ, który robił i wciąż może robić różnicę na korzyść zespołu Nawałki.

Jaki będzie mecz ze Szwajcarami?

- Obie strony będą skupione na minimalizowaniu błędów. Taka zasada obowiązuje wszystkich na Euro 2016. Nie ma szarż ułańskich, i mali, i wielcy rzadko podejmują ryzyko. Dlatego szalone mecze jak Portugalia - Węgry należały do wyjątków.

Polacy i Szwajcarzy będą czekać do rzutów karnych?

- Mam nadzieję, że nie, bo przy jedenastkach "mogą nam wysiąść serca". Ale każdy scenariusz jest możliwy, poza łatwą wygraną jednej ze stron.

Co będzie siłą Polaków?

- Dojrzałość, spokój, motywacja. Widać, jak ta drużyna dojrzewa, i nie po pojedynczych graczach, ale po całości. Wiedzą, kiedy można zaryzykować, a kiedy się to nie opłaci. Atmosfera jest doskonała. Nikt na nikogo nie krzyczy, nie ma pretensji. Jeden pracuje za drugiego, pomaga. Stworzyła się jedność, która daje siłę tej drużynie. Wyniki na Euro 2016 potwierdziły atuty zespołu, dlatego jest spokój. Nie ma potrzeby wykonywania nerwowych ruchów, a działanie w panice szkodzi. Byłem nawet zdumiony, gdy dowiedziałem się, że Krychowiak pojechał rozmawiać z PSG. Byłby to transfer spektakularny, ale lepiej byłoby załatwiać to po Euro. Jeśli go tam chcą, to będą chcieli także za dwa tygodnie.

Jakie są słabości Polaków?

- Widzieliśmy je w meczu z Ukrainą. Polska umiała ten mecz wygrać, Kuba zrobił różnicę, ale to było spotkanie, w którym popełniliśmy dużo błędów. To, że nie straciliśmy gola we Francji, jest zasługą dobrej gry obronnej, ale też pudeł Ukrainy, którą za często puszczaliśmy w nasze pole karne.

Ale z Ukrainą grało kilku dublerów.

- Myślę, że Adam Nawałka nie traktuje jako dublerów Jodłowca, Zielińskiego czy Cionka. To raczej oni zachowywali się jak dublerzy. Tak czy siak, nawet w zmienionym składzie z Ukrainą powinniśmy grać lepiej. Wynik był super, ale błędów za dużo. Takie zachowanie w meczu ze Szwajcarami jest niedopuszczalne. W 1/8 finału znów wyzerował się margines błędu. Ale uważam, że ta drużyna dojrzała nie tylko do 1/8 finału, ale do czegoś więcej. Pamiętajmy jednak, że wiele meczów rozstrzyga nastawienie psychiczne - duża pewność lub zbyt wielki kompleks. Trudno złapać idealną równowagę między jednym i drugim. Zwłaszcza tak skomplikowanemu organizmowi jak drużyna. Kiedy patrzę na zespół Nawałki, to myślę, że mu się to udało. To nie daje gwarancji sukcesu, ale może być jego fundamentem.

Zobacz wideo

Ukraina - Polska. Chytry Lewandowski, Pazdan rób głębię! [MEMY]