Euro 2016. Jerzy Dudek: Nawałka jak Simeone

Jeśli Wojtek Szczęsny wróci do zdrowia, to niewykluczone, że selekcjoner znów postawi na niego. Moim zdaniem hierarchia w kadrze jest jasna: 1. Szczęsny, 2. Fabiański, 3. Boruc - mówi były bramkarz reprezentacji Jerzy Dudek.

Po dwóch meczach Euro 2016 Polacy wykonali właściwie plan minimum, tylko nieprawdopodobnie zły zbieg okoliczności mógłby ich pozbawić gry w 1/8 finału. Jest pan zaskoczony?

- Obawy mieliśmy wszyscy, bo choć drużyna Adama Nawałki grała dobrze w eliminacjach, to nie było pewności, jak zniesie presję wielkiego turnieju. Mieliśmy sporo złych doświadczeń. Tymczasem we Francji widzimy grupę gotową do wyzwań. W meczu z Irlandią Płn. byliśmy Realem Madryt, który ma tyle jakości, by dominować, prowadzić grę i wygrać, narzucając własne warunki. Cztery dni później dla odmiany Polacy wskoczyli w skórę Atlético Madryt, drużyny, która potrafi obrzydzić życie najlepszym i sprawić, że pod jej bramkę mysz się nie prześlizgnie. To pokazuje, jak polski zespół jest inteligentny. Spójrzmy na skrzydłowych. Z Irlandią Płn. Kapustka, Błaszczykowski i Grosicki 90 proc. energii zużyli w ofensywie, by z Niemcami harować w tyłach jak woły. Ale taka była konieczność, specyfika meczu z mistrzami świata. Polska nie jest teraz drużyną, która wbija osiem goli Gibraltarowi. To zespół turniejowy, przeobrażony, obliczony na to, by minimalizować straty i ryzyko. Tak walczy się o sukcesy na wielkich imprezach, gdzie w fazie pucharowej decyduje jeden stracony gol. Chwila zagapienia - jest po tobie i po marzeniach.

Zacznijmy od bramkarzy: kto jest u Nawałki numerem jeden? Czyli kto stanie między słupkami na meczu z Ukrainą i dalej, w 1/8 finału?

- Jeśli Wojtek Szczęsny wróci do zdrowia, to niewykluczone, że selekcjoner znów postawi na niego. Moim zdaniem hierarchia w kadrze jest jasna: 1. Szczęsny, 2. Fabiański, 3. Boruc. Ja wiem, że Łukasz może być wściekły, bo w kwalifikacjach grał świetnie, nie dał Nawałce powodów, by go zmieniać. Ale niech zrozumie drugą stronę. Nawałka odstawił Szczęsnego, gdy stracił miejsce w Arsenalu. Ale Wojtek zmienił klub, poszedł do Romy, gdzie grał w Serie A i Lidze Mistrzów. I grał świetnie. Tymczasem Łukasz i Artur to bramkarze przeciętnych angielskich drużyn, więc nie jest tak, że Szczęsny nie dał Nawałce argumentów przed Euro 2016. Dał, i to poważne. Co może zrobić Łukasz? Swoją złość wyładować na rywalach, i tak właśnie zrobił. Parada po strzale Özila - światowa klasa. Poza tym dobra, pewna gra na przedpolu. I tego właśnie od Łukasza oczekiwaliśmy. Rywalizacja w drużynie ma służyć temu, by każdy z piłkarzy był coraz bardziej zmotywowany. A nie żeby boczyli się jeden na drugiego. Każdy gracz podstawowej jedenastki i każdy rezerwowy służy wyższemu celowi. Kapustka błysnął z Irlandią Płn., ale na Niemców oddał miejsce Grosickiemu. Dobro drużyny jest ponad wszystkim i o nie dba selekcjoner.

Reprezentacja to od lat mieszanka krezusów zarabiających za granicą i piłkarzy ekstraklasy, których największym marzeniem jest wyjechać. Zwykle jesteśmy dumni z tych pierwszych i obawiamy się o tych drugich.

- Tak jest i teraz. Zawsze gracze z ekstraklasy przejawiali pewien kompleks wobec tych, którzy grają za granicą. Problem polega na tym, by ci z zagranicy potrafili pomóc krajowym. By ci z ekstraklasy chcieli się uczyć, słuchając rad na przykład Lewandowskiego czy Krychowiaka. U Nawałki to działa. Lewandowski nie budzi zawiści, raczej podziw. Nie wywyższa się, pracuje dla ogółu. Drużyna jest lepsza, bo jego przykład ciągnie w górę innych. Baliśmy się o Pazdana, Mączyńskiego czy Kapustkę. I co? Pazdan kilka razy skiksował z Irlandią Płn., ale z Niemcami wypadł jak profesor. On i inni sprawili, że w meczu z mistrzami świata nasz bramkarz był prawie bezrobotny. Żeby zobaczyć, jaką ten zespół przebył drogę, wystarczy przypomnieć sobie wygrany pojedynek z Niemcami w kwalifikacjach, gdzie tyle razy ratowały nas opatrznościowe interwencje Szczęsnego.

Mówimy o dobrej grze w obronie, a przecież na Saint-Denis najbliżej zdobycia gola był Arkadiusz Milk.

- Dlatego porównanie z Atlético wydaje mi się trafione, bo to nie była z naszej strony obrona Częstochowy, bezmyślne wykopywanie piłki, byle dalej. Polacy kontrowali, gdy tylko mogli, i może właśnie to było największą niespodzianką tego meczu. Że w starciu z mistrzami świata stworzyliśmy więcej stuprocentowych okazji na gole.

Gdzie ta drużyna może dotrzeć na Euro 2016?

- Marzę po cichutku o kopii scenariusza z mundialu w Hiszpanii w 1982 roku. Stać zespół Nawałki na strefę medalową, musi pokonać Ukrainę, potem trafi pewnie na Rumunię lub Szwajcarię, czyli zespoły mocne, ale w jej zasięgu. Abstrahując jednak od planów kibiców, piłkarze Nawałki muszą twardo stąpać po ziemi. Dlatego bez względu na to, czy kibicowi mecz z rozbitą Ukrainą wydaje się ważny, czy nie, trudny czy łatwy, polskim piłkarzom musi się wydawać trudny i ważny. A jak wygramy 3:0, to powiemy, że liczy się 1/8 finału. I tylko to.

Nawałkę porównałbym do Diego Simeone - trenera, który potrafi zmotywować piłkarzy, stworzyć wokół nich jasne reguły i zadbać o detale. To sprawia, że drużyna czuje, iż nic wokół niej nie dzieje się przypadkiem, że cały czas ktoś czuwa, żeby wszystko było OK. I widać efekty w grze.

Zobacz wideo

Skandal na trybunach. Petardy, race na murawie. Chorwaccy kibice przesadzili [ZDJĘCIA]

Czy Polska pokona Ukrainę?
Więcej o: