Euro 2016. Niemcy - Polska 0:0. Biało-czerwona rewolucja

"Milik podpisał z Niemcami pakt o nieagresji" - napisał hiszpański dziennik "Marca" podkreślając, że Polacy udowodnili, że nie trzeba się bać mistrzów świata

Dziennik pisze, że Pazdan z Glikiem wznieśli wielki mur w polskim polu karnym, który potrafił przebić tylko Oezil, ale Fabiański świetnie interweniował. Poza tym bliżsi gola byli Polacy, ale Milik dwa razy skiksował w idealnych sytuacjach pod bramką Neuera i polska "rewolucja", czyli zamach na pierwsze miejsce w grupie zatrzymała się w połowie drogi. Bo mistrzowie świata wciąż zależą od siebie w boju o pierwsze miejsce. Ale drużyna Joachima Loewa jest daleko od tej, która zachwycała na mundialu w Brazylii.

Niemcy nie odpalili. Na Ukrainę to starczyło, ale na lepszy zespół taki jak Polska już nie. Drużyna Loewa ma wady, nie są one ogromne, ale znaczące jak na faworyta Euro 2016. Niemcy grają zbyt wolno w ataku i popełniają błędy w tyłach. Polacy szybko to wyczuli i omal nie pobili mistrzów. Goetze jest cieniem siebie, Thomas Mueller nie daje we Francji znaków życia. Dlatego Polacy przeszli przez mecz z faworytami spokojnie, a ich para stoperów Glik-Pazdan, choć nie okupuje pierwszych stron w gazetach, daje niewiarygodną solidność w tyłach.

W drugiej połowie Polacy przypuścili kontratak, który zatrząsł mistrzami świata.

Szybkość Grosickiego i waleczność Lewandowskiego dały Polakom szanse na gole, szkoda, że Milik nie miał swojego dnia. Napastnik Ajaksu powinien zdobyć bramkę na początku drugiej połowy, ale zamiast kopnąć piłkę do siatki, nie wiadomo dlaczego starał się ją uderzyć głową.

Wygląda na to, że i Polacy i Niemcy znajdą się w 1/8 finału i ani jedni, ani drudzy nie będą rywalem, z którym chciałoby się mierzyć.

Niemcy - Polska. Pazdan jak Staam, a gdzie ten Kapustka? [MEMY]

Czy Polska dojdzie do półfinału?
Więcej o: