Euro 2016. Bezbarwny występ wiślaka, ale sukces zespołu. Niecały kwadrans pomocnika Cracovii

W drugiej kolejce grupy B Polska zremisowała z Niemcami i ma już pewny awans do 1/8 finału. Krzysztof Mączyński z Wisły zagrał w podstawowym składzie, a Bartosz Kapustka z Cracovii wszedł na boisko w 80 minucie. Jak zagrali?

Mączyński drugi raz zagrał przeciwko Niemcom. Za pierwszym razem we Frankfurcie we wrześniu 2015 roku (1:3) był jednym z tych piłkarzy, którzy byli krytykowani za występ. Miał wspierać w ataku Roberta Lerwandowskiego, ale głównie biegał między podającymi sobie piłkę rywalami. W czwartek na Euro zagrał na innej pozycji.

Przed Mączyńskim było jedno z najtrudniejszych zadań w karierze. Wraz z Grzegorzem Krychowiakiem miał w środku pola powstrzymać graczy światowej klasy - Samiego Khedirę, Tonyego Kroosa i Mesuta Ozila.

Pierwszy z nich już na początku meczu chciał pokazać, kto będzie rządził. Bezpardonowo zaatakował wiślaka łokciem i sędzia ukarał Khedirę żółta kartką. Mączyński nie wystraszył się i pół godziny później oddał rywalowi. Ostro potraktował też Kroosa, a za trzeci faul tuż przed przerwą zobaczył żółtą kartkę.

W pierwszej połowie rzadko miał piłkę, a jeśli już to szybko się jej pozbywał. Skupił się głównie na walce, pilnowaniu przeciwników i asekurowaniu stoperów. W 8 min miał dobrą okazję, by wyprowadzić kontratak, ale stracił piłkę.

Po przerwie nadal był najmniej widocznym piłkarzem polskiej reprezentacji. Rzadko podczas akcji piłka przechodziła przez niego. W 55 min wreszcie mógł dośrodkować i zrobił to dobrze, ale w polu karnym wyżej wyskoczył rywal. Wyglądało to tak, jakby częściej był tam, gdzie akurat nic się nie działo. Przez 75 min na boisku w jego grze nie było ani spektakularnych zagrań, ani poważnych błędów.

Miał zaledwie 17 podań (77 proc. celnych) i 26 kontaktów z piłką - najmniej z podstawowego składu (w momencie opuszczenia boiska). Dwa razy odebrał piłkę, a raz przerwał akcję rywali.

W 80 min na boisku pojawił się Bartosz Kapustka z Cracovii. Polskie trybuny powitały go skandowaniem nazwiska. Dobrze popracował w defensywie. W 89 min powstrzymał Jonasa Hectora. W ofensywie nie zdążył nic zdziałać.

Więcej o: