Francja wygrała po dwóch bramkach zdobytych w samej końcówce. Na boisku byli już ci, którzy zawiedli w pierwszym meczu i z Albanią usiedli najpierw na ławce - Griezmann i Pogba. Ale i bez nich gospodarze turnieju byli bezzębni. Dlatego najpierw w przerwie wszedł Pogba, później w drugiej połowie na boisku pojawił się Griezmann. - Wnieśli swobodę i agresywność - powiedział o nich Hugo Lloris cytowany przez "France Football".
- W przypadku Pogby to była taktyczna decyzja. Graliśmy w innym ustawieniu [4-2-3-1 - JS] niż w poprzednim meczu i potrzebowaliśmy dwóch defensywnych pomocników - tłumaczył po meczu dla uefa.com selekcjoner Didier Deschamps. - Co to Griezmanna - zarządzam nim - dodał tajemniczo. Może chodzić o zmęczenie zawodnika, który w tym sezonie rozegrał 64 mecze, spędził na boisku więcej czasu niż Robert Lewandowski czy Cristiano Ronaldo. Stąd potrzeba odpoczynku w starciu z najsłabszym rywalem. Ale Deschamps mógł też mieć na myśli aspekt psychologiczny - Griezmann potrzebował takiego impulsu do cięższej pracy.
Francuski napastnik zdobył decydującą bramkę - strzałem głową w 90. minucie dał Francji prowadzenie. - Cieszę się, bo niesłusznie był krytykowany. Pierwszy mecz był dla niego trudny, ale pokazał, ze jest wspaniałym napastnikiem - mówił Blaise Matuidi.
W rozmowie z francuskimi telewizjami wypowiedział się też sam Griezmann. - Jest nas 23. Trener zarządza grupą. Powiedział mi przed meczem, że usiądę na ławce i wejdę w trakcie meczu. Poprosił mnie, bym był gotowy. Zrobiłem wszystko, co mogłem, gdy już wszedłem na boisko. Na pewno ten gol mi pomoże. Tylko musimy kontynuować to, co wypracowaliśmy - powiedział napastnik Atletico Madryt.
Statystyki Griezmanna raczej nie uspokajają. Znacznie lepiej sprawdza się w roli "jokera", a nie podstawowego zawodnika. Przynajmniej w reprezentacji.