Euro 2016. Polska - Irlandia Północna. Wielki mecz Bartosza Kapustki

Polacy byli cierpliwi i za tą cierpliwość dostali nagrodę. Zwycięstwo z Irlandią Północną choć skromne, to odniesione w pewnym stylu i niemal gwarantujące awans z fazy grupowej. A 19-letniemu Bartoszowi Kapustce spotkanie w Nicei otworzyło drzwi do wielkiej kariery.

Rok temu Bartosz Kapustka uchodził za kolejne rozpieszczone dziecko polskiego futbolu, bo rzucił w twarz trzecioligowca, że zarabia kilka razy więcej od niego. A w niedzielę w Nicei przedstawił się międzynarodowej publiczności jako jeden z największych talentów mistrzostw Europy. Do tego ledwie 19-letni, czyli jedyny nastolatek, który w turnieju wyszedł w podstawowym składzie.

Jeszcze dzień po przyjeździe reprezentacji Polski do La Boule na konferencję prasową wyszedł Sławomir Peszko z Lechii Gdańsk, który w kadrze zadebiutował osiem lat temu. Zadawano mu pytania, jakby każdy był przekonany, że to 31-latek wybiegnie w pierwszym składzie na Irlandię Północną pod nieobecność kontuzjowanego Kamila Grosickiego.

Tymczasem wybór Kapustki okazał się nie sensacyjny, ale najlepszy z możliwych. I po występie pełnym pewności siebie, ale też jakości. Gary Lineker, były wybitny angielski napastnik a obecnie piłkarska twarz BBC, pisał na Twitterze, że 19-latka jeszcze zobaczymy w wielkim futbolu, określając jego talent mianem "pysznego". Człowiek, który strzelił dla swojego kraju 48 goli z pewnością wie jak poznać talent. A Rio Ferdinand, który zaliczył 81 spotkań w barwach Anglii pisał o inteligencji polskiego zawodnika.

Młodzieniec z Cracovii rozpoczął mecz tak, jakby wychodził na kolejne spotkanie ekstraklasy a nie swój debiut na międzynarodowym turnieju. Bez kompleksów i strachu, gdy w odstępie sekundy dwóch Irlandczyków atakowało go wślizgami. On im uciekał, inteligentnie podawał oraz pojawiał się we właściwych miejscach. Jak sześć minut przed przerwą, gdy podbił sobie piłkę dwa razy w zamieszaniu przed polem karnym i oddał piękny, ale obroniony przez Michaela McGoverna strzał.

To było najgroźniejsze uderzenie Polaków przed przerwą, choć nie najlepsza sytuacja. Mecz wyglądał zupełnie tak, jak się tego spodziewano. Polacy mieli niemal 70-proc. posiadanie piłki, czyli na poziomie spotkań z Gibraltarem w eliminacjach. Tylko Irlandia Północna miała lepszych, bardziej odpowiedzialnych i skuteczniejszych w defensywie piłkarzy. Michael O'Neill wystawił tak naprawdę ośmiu obrońców, którzy skupili się pod własną bramką.

Rywale zmuszali Polaków do gry lewą stroną, gdzie włączać się do ataków musiał prawonożny Artur Jędrzejczyk. Jego dośrodkowania były kiepskie oraz niedokładne, po nich nie było zagrożenia. Dopiero gdy lepiej pilnowaną prawą stroną przedarł się Łukasz Piszczek biało-czerwoni dostali swoją wymarzoną szansę. Wycofaną na siódmy metr piłkę przejął Arkadiusz Milik, kilka razy sobie musiał ją poprawiać, a gdy już strzelał to przewracając się. McGovern nie musiał nawet interweniować.

Przed przerwą Milik wypadł blado. Zaczął już od pierwszej minuty, gdy przegrał pojedynek główkowy, został ostro sfaulowany i z rzutu wolnego posłał piłkę prosto w najbliższego obrońcę. Nerwowo i pod presję zagrywał do Wojciecha Szczęsnego, podarowując rywalom nadzieję na cokolwiek. To na jego okazje tak cierpliwie Polacy tkali akcje. Pięć minut kumulowania rywali w ich polu karnym, zmieniania stron i czekania na błąd, a piłka wciąż spadała pod nogi Milika. Wszystko na nic, Irlandczycy z północy zaliczyli dziewiąty z rzędu i dwudziesty z ostatnich 21 meczów bez straty gola w pierwszej połowie.

Przekaz Adama Nawałki musiał być w przerwie prosty - gramy tak dalej, jest dobrze i tylko czekać aż Milik dobrze przyłoży. Do tego powtarzając schematy oraz wykorzystując momenty przewagi liczebnej na skrzydłach, by potem ze spokojem szukać napastników w polu karnym. Wystarczyło sześć minut drugiej połowy i całe turniejowe ciśnienie zeszło.

Luzu od początku nie brakowało Kapustce. 19-latek, którego Nawałka ogrywał w ostatnim sparingu na przeciwległym krańcu boiska - prawej obronie - a wcześniej w środku pomocy. Skrzydłowy bawił się z bardziej rosłymi rywalami swoimi przyjęciami, gubił ich balansem ciała oraz różnorodnością zagrań np. wewnętrzną częścią stopy. Nic dziwnego, że coraz bliżej niego grał Robert Lewandowski, od pierwszej minuty szukający kogoś z kim mógłby przyspieszyć akcje Polaków.

Akcja, która w 51. minucie przyniosła gola była jedną z lepszych, jakie oglądano w pierwszych dniach francuskich mistrzostw. Mączyński trudne podanie przyjął do ziemi i od razu odegrał do wbiegającego prawą stroną Błaszczykowskiego. Tak jak w trenowanych przed Euro schematach skrzydłowy podniósł głowę, wybrał najlepszą opcję - Milika na dwunastym metrze - podał a po chwili kilkanaście tysięcy polskich kibiców szalało.

I od tej chwili każdy z piłkarzy Adama Nawałki miał pewność Kapustki. A zwłaszcza Milik, który zamiast unikać starć z rywalami nagle sam zaczął atakować ich wślizgami. Wreszcie gra była szybsza, każde podanie jakby miało więcej przekonania w sobie, że dotrze tam, gdzie zagrywający sobie zaplanował. Od Lewandowskiego obrońcy coraz bardziej się odbijali, akcje nabrały tempa, tylko znów brakowało wykończenia. Gdy Krychowiak pod koniec meczu uderzył z dwudziestu metrów, od gola dzieliło go nie więcej jak pół metra, podobnie jak przy płaskim strzale Błaszczykowskiego jeszcze wcześniej.

Ta pewność siebie i cierpliwość chwilami chciała zagrać Polakom na nosie. Nie było strat czy poważnych błędów, ale chwile dekoncentracji, które pozwoliły Kyle'owi Laffertemu uderzyć z przewrotki, a Szczęsnego zmusiły do wyjść z bramki przy długich podaniach, w których rywale coraz bardziej desperacko szukali rozwiązań. Ale Nawałka i tak był zadowolony, bo ze zmianami czekał aż do 78 minuty - trudno o bardziej wymowną i pozytywną recenzję płynącą prosto z ławki trenerskiej.

Chwilę grozy kibice biało-czerwonych przeżyli w doliczonym czasie gry, gdy bramkarz Romy wybiegł, z linii i zderzył się z Łukaszem Piszczkiem, a piłka odbijała się między nim, Grosickim i Irlandczykami. Gdy już znalazła się poza boiskiem obrońca oraz golkiper leżeli kilkadziesiąt sekund na murawie. Wtedy Kapustki nie było już na boisku, bo zeszedł przy owacji na stojąco. W pełni zasłużonej, którą Kapustka - w rok od nieśmiałego przebijania się w rankingu Nawałki do pochwał od najsłynniejszych ludzi w futbolu. Linekera śledzi na Twitterze prawie pięć milionów ludzi, można więc założyć, że przekaz o talencie na miarę wielkiego futbolu dotarł naprawdę wszędzie.

Wyniszczająca walka Polaków z Irlandią Północną. Drwale chcą nas zniszczyć! [ZDJĘCIA]

W numerze także:

- Froome zaczyna się bujać

- Polska - Irlandia Północna. Co się wydarzyło w Nicei?

- Euro w ogniu kibolskich burd

- Rozterki mistrzów

- Europejski przebłysk Ondreja Dudy

- Wzrokiem za piłkarzem. Granit i Taulant Xhaka w meczu Szwajcaria - Albania

- Wzrokiem za piłkarzem. Artur Jędrzejczyk i Bartosz Kapustka, województwo tarnowskie

- Jerzy Dudek: Z Niemcami? O zwycięstwo!

- Wojciech Kuczok: Czarna melodia, jasny akord

- Triumf na chłodno

Więcej o: