Euro 2016. Zamieszki przed Anglia - Rosja. Policja używa gazu łzawiącego

Policja w Marsylii bardziej niż rozbijaniem zamieszek, stara się, by się one nie rozprzestrzeniły. Jeszcze dwie godziny przed meczem Anglia - Rosja trwały bójki między chuliganami z obu krajów i z Francji.

Przy wejściu do Starego Portu w Marsylii nic nie wskazuje na to, by było tam niespokojnie. Turyści przesiadują w kafejkach, robią zdjęcia, kibice chodzą z flagami. Kilkaset metrów dalej stoi już jednak kilkanaście radiowozów, a obok kilkudziesięciu funkcjonariuszy pilnuje, by zamieszki się nie rozprzestrzeniły.

W bocznych ulicach - ok. trzy kilometry od stadionu Stade Velodrome - wciąż trwają bójki. Chuligani wyzywają się, rzucają butelkami i śmieciami. Wciąż słychać syreny, do portu przyjeżdżają kolejne radiowozy i karetki - kilku chuliganów zostało w sobotę zabranych do szpitala.

Zamieszki nie mają nic wspólnego z meczem Anglia - Rosja, biorą w nich udział także lokalni chuligani. Policja używa gazu łzawiącego, w piątek aresztowała dziewięciu bandytów, w sobotę zatrzymanych było już kilkunastu.

Bójki w Marsylii zaczęły się w czwartek, w piątek rano sytuacja w mieście się uspokoiła, ale wieczorem znów doszło do bijatyk. W sobotę chuligani bili się od południa. Policji udało się jednak sprawić, by bijatyki się nie rozprzestrzeniły, uczestniczy w nich zresztą zdecydowana mniejszość gości z Anglii i Rosji. Kilkaset metrów kibice śpiewają i przesiadują w pubach.

Zobacz wideo

Policja w akcji. Starcie kibiców z Anglii i Rosji [ZDJĘCIA]

Więcej o: