Euro 2016. Nawałka wskazał najsilniejszą broń reprezentacji?

Adam Nawałka na poniedziałkowej konferencji podniósł kwestię stałych fragmentów gry pierwszy raz, potem drugi i trzeci, a zaraz kolejny. Nie pytany sam narzucił główny temat rozmowy, jakby wskazując dziennikarzom i kibicom, co może być największym atutem reprezentacji Polski na Euro 2016. I we wtorek na pierwszym treningu właśnie rzutami wolnymi i rożnymi zajęła się kadra

Nie o gwiazdach Bayernu Monachium, AS Romy, Borussii Dortmund czy innych klubach, a o stałych fragmentach gry najwięcej i najchętniej mówi Adam Nawałka. Nie ze szczegółami, ale podkreślając ich znaczenie oraz to, jak skrupulatnie rzuty wolne i rożne są ćwiczone. Od początku swojej pracy z reprezentacją Polski Nawałka wpajał drużynie kilka wariantów, które na przemian - dla zmylenia rywali - wybierani przez niego piłkarze mieli stosować w spotkaniach.

Efekty? Co trzeci stały fragment gry reprezentacji Polski kończył się strzałem. W akcjach pozycyjnych, które polski piłkarz lubi najmniej - co dziesiąty - a w kontrach, które są jego naturalnym środowiskiem: co szósty. Ostatecznie osiem goli biało-czerwoni strzelili po stałych fragmentach, a niektóre były prawdziwym dziełem sztuki. Jak bramka zdobyta przez Arkadiusza Milika w meczu z Gruzją (maj 2015 r., 4:0), czy trafienie Grzegorza Krychowiaka na koniec eliminacji (2:1 z Irlandią).

W poniedziałek w Arłamowie Nawałka przyznał, że jeszcze w trakcie zgrupowania regeneracyjnego w Juracie jego piłkarze przypominali sobie schematy stałych fragmentów. Mimo tego, że nad polskim morzem kadra miała do dyspozycji mniejsze boisko (o wymiarach zaledwie 80x40 metrów). Na życzenie selekcjonera bramkę ustawiono wzdłuż linii bocznej, żółtą farbą wymalowano dodatkowe linie pola karnego i trenowano rzuty rożne. A przecież tam głównym założeniem miały być relaks i dobra zabawa.

- Doskonalimy je na każdym zgrupowaniu, stałe fragmenty były naszym atutem w eliminacjach i chcemy to kontynuować - zapewniał raz jeszcze Nawałka i powtarzał, że czas na rzuty wolne i rożne zostanie poświęcony tak w Arłamowie, jak i na doszlifowanie wszystkiego już w bazie w Le Baule we Francji. Selekcjonera nie martwi to, że Maciej Rybus, Robert Lewandowski, Grzegorz Krychowiak i Łukasz Piszczek dołączą do drużyny dopiero w czwartek. Jego zdaniem są to zawodnicy o wystarczająco wysokiej inteligencji piłkarskiej, by szybko przypomnieć sobie wypracowane schematy, ale też opanować te nowe.

Łyk statystyki, czyli najlepsi piłkarze na swoich pozycjach w sezonie 2015/16 [ZDJĘCIA]

Oczywiście stałe fragmenty są kluczowe nie tylko w ofensywie. Polacy w eliminacjach byli skuteczni także broniąc się przy rzutach rożnych i wolnych. Stracili tylko po jednym golu z jedenastki, kornera i po dośrodkowaniu po przewinieniu. Gol Stevena Naismitha (Szkocja) z października 2014 r. był efektem indywidualnego błędu w kryciu Łukasza Piszczka. Ale już później biało-czerwoni bardziej mieli pecha niż dawali się zaskoczyć. Irlandczycy strzelali Polakom dwukrotnie, ale w pierwszym meczu po rzucie rożnym, którego nie powinno być (we wcześniejszej akcji faulowany był Łukasz Fabiański), a rzut karny przyznany w meczu w Warszawie powinien być rzutem wolnym (Michał Pazdan przewinił przed polem karnym).

Nie tylko Nawałka przywiązuje ogromną wagę do stałych fragmentów. Selekcjoner reprezentacji Irlandii Północnej Michael O'Neill przed eliminacjami do ME 2016 długo analizował przyczyny słabości jego zespołu w tym elemencie gry. Więcej dośrodkowań z rzutów rożnych i wolnych w europejskiej części kwalifikacji do MŚ 2014 miał od jego zespołu nawet Liechtenstein. - Musieliśmy zmienić postrzeganie nas przez sędziów, by dostawać więcej okazji. Osiągnęliśmy to i w eliminacjach stałe fragmenty były naszą mocną stroną - przyznał niedawno O'Neill. Cztery z sześciu ostatnich goli na drodze do Euro 2016 Irlandczycy z Północy strzelili po rzutach rożnych.

Co istotne, wszystko wskazuje na to, że Euro 2016 rozstrzygnie się w powietrzu. Według raportów technicznych UEFA tworzonych po poprzednich mistrzostwach Europy, około jedna czwarta wszystkich bramek jest zdobywana po stałych fragmentach. W 2012 r., podobnie jak cztery lata wcześniej, było tych goli szesnaście. Jednocześnie eksperci z UEFA zauważają, że coraz więcej bramek zdobywanych jest po strzałach głową - z turnieju na turniej wynik poprawił się o prawie dziewięć procent. A skoro w najbliższych mistrzostwach weźmie udział osiem dodatkowych reprezentacji, to można spokojnie założyć, że goli będzie więcej.

Czy wierzysz w stałe fragmenty jako główną broń Polski?
Więcej o: