Euro 2016. Wójcik: Eriksson sędziował co najmniej bardzo dobrze

- My też niesłusznie dostaliśmy rzut rożny. To nie wina sędziego, że swojej szansy nie wykorzystaliśmy. Jonas Eriksson prowadził mecz co najmniej bardzo dobrze - przekonuje były arbiter międzynarodowy Ryszard Wójcik po niedzielnym spotkaniu Irlandia - Polska w eliminacjach Euro 2016. Po remisie 1:1 i golu straconym przez zespół Adama Nawałki w doliczonym czasie gry jedyny obok Alojzego Jarguza Polak, który prowadził mecze mistrzostw świata, przekonuje, że to nasz zespół miał w Dublinie szczęście.

Wójcik jako główny sędzia pracował na mundialu we Francji w 1998 roku. Teraz jest obserwatorem UEFA. - Jako obserwator się nie wypowiadam, ale chętnie podzielę się swoją opinią jako kibic - mówi.

Największe emocje po niedzielnym meczu budzi sytuacja tuż sprzed rzutu rożnego, który dał Irlandczykom wyrównującego gola. W 90. minucie po wrzutce w nasze pole karne dwaj zawodnicy gospodarzy wpadli w interweniującego w polu bramkowym Łukasza Fabiańskiego. Odepchnięty bramkarz ledwo sięgnął piłki, niepewnie piąstkując ją za końcową linię. Zawodnik Swansea domagał się rzutu wolnego za faul na sobie, ale prowadzący mecz Eriksson przyznał rzut różny Irlandczykom. Po dośrodkowaniu z niego gola strzelił Shane Long.

- Rzutów rożnych i wolnych, po których piłka była dośrodkowywana w nasze pole karne, Irlandczycy wykonali w sumie 15, może nawet 17. Gdyby zdobyli gola wcześniej, a nie po ostatniej sytuacji tego typu, to powiedzielibyśmy, że sędzia pracował bardzo dobrze. Bramkę zdobyli po rożnym, o którego słuszności dyskutujemy, dlatego przypomnę, że my też dostaliśmy rzut rożny niesłusznie, bo sędzia w pierwszej połowie nie zauważył, że to nasz zawodnik na prawym skrzydle jako ostatni dotknął piłki, zanim ona opuściła boisko. W takich pomyłkach mamy więc 1:1, a to nie wina sędziego, że my swojej szansy nie wykorzystaliśmy - mówi Wójcik.

Łukasz Jachimiak: Proszę o konkretną ocenę - faul na Fabiańskim był czy nie?

Ryszard Wójcik: Mógł być, kontakt między atakującym zawodnikiem i naszym bramkarzem był. Ale sędziego tłumaczę, ponieważ był w tzw. układzie osiowym [był tak ustawiony, że nie widział sytuacji]. Skoro żaden z asystentów mu nie zasygnalizował faulu, to on puścił grę.

Czy sędzia bramkowy, który widział wszystko dokładnie, nie powinien przekazać głównemu, że dwaj Irlandczycy wpadli w Fabiańskiego w polu bramkowym, przez co zmusili go do niedokładnego piąstkowania?

- Uważam, że różnie można było tę sytuację ocenić. I chciałbym, żebyśmy zawsze mieli pretensje do sędziego tylko o to, że w meczu podyktował jeden rzut rożny, którego nie powinno być. Moim zdaniem z punktu widzenia trudności zawodów były one poprowadzone jak najbardziej prawidłowo. Trudno mi znaleźć cokolwiek, co miałoby wpływ na negatywną ocenę sędziego.

W 85. minucie James McCarthy uderzył w twarz Sebastiana Milę. Szwed dał Irlandczykowi żółtą kartkę. Nie powinien wyrzucić go z boiska?

- Spróbujmy spojrzeć na tę sytuację inaczej, odwrócić ją. Gdyby to Polak był stroną atakującą, to powiedzielibyśmy, że tak naprawdę tylko położył rękę na twarzy rywala, że pchnął go, a nie uderzył. Poza tym nie wiemy, co nasz zawodnik powiedział, prowokowanie na pewno było. Z akademickiego punktu widzenia Eriksson miał prawo dać Irlandczykowi czerwoną kartkę, na pewno by się z tej decyzji wybronił, ale z żółtej kartki też się broni, bo moim zdaniem to nie było uderzenie, tylko niesportowe zachowanie polegające na odepchnięciu.

Może siły nie było w tym dużej, ale czy mimo wszystko za takie zachowania nie powinno się karać ostro?

- Tu zdecydowanie nie było wielkiej siły, więc sędzia miał prawo dać tylko żółtą kartkę. Może dałby czerwoną, gdyby widział sytuację. A wiemy, że czekał na sygnalizację od innych sędziów i dopiero podjął decyzję.

Szwed widział, jak w 74. minucie James McClean mocno wjeżdża w nogi Arkadiusza Milika. Dlaczego nie ukarał gracza Wigan?

- Nie dajmy się zwariować, w meczu takich sytuacji było wiele, ze Szkotami czy Irlandczykami to są mecze walki, sędzia musi się dostosować. Milik po tym wejściu szybko wstał i grał dalej.

Na moment musiał zejść z boiska.

- Schodził, ale nie chciał, buntował się, że nie zejdzie. Nic mu się nie stało. Sędziowanie było naprawdę co najmniej bardzo dobre.

Polska ma mnóstwo szczęścia?

Na koniec Wójcik przekonuje, że inaczej ocenialibyśmy pracę arbitra, gdybyśmy mieli mniej szczęścia. - Mogliśmy przegrać nawet 1:4. Cieszmy się, że na półmetku eliminacji jesteśmy na pierwszym miejscu w swojej grupie, ale pamiętajmy, że mamy potwornie dużo szczęścia. Dopisało nam z Niemcami, ze Szkotami też nas ratowało, a w Dublinie, czy stworzyliśmy bramkową sytuację poza tą, którą wykorzystał Sławomir Peszko? Powiem wprost - styl gry naszej drużyny znów mnie przeraża. Nie spotkaliśmy się z Argentyną czy Hiszpanią, tylko z 66. zespołem rankingu FIFA, a ten zespół tak nas zamknął na naszej połowie, że długimi minutami nic nie potrafiliśmy zrobić. Spójrzmy na Pawła Olkowskiego. Spisał się tak, że graliśmy w sumie we trzech, a nie w czterech obrońców. To cud, że z naszej prawej strony nie poszły ze trzy akcje, po których straciliśmy bramki. Teraz już wiem, dlaczego Olkowski gra w dobrym klubie [FC Koeln] - po prostu chłop ma straszne szczęście - podsumowuje Wójcik.

Jak się skończą eliminacje Euro 2016 w polskiej grupie? [WYTYPUJ SAM!]

źródło: Okazje.info

Jak sędziował mecz Irlandia - Polska Jonas Eriksson?
Więcej o: