Euro 2016. Dryl Bundesligi Olkowski przeżył już w Zabrzu

W meczu z Irlandią Łukasza Piszczka może zastąpić Paweł Olkowski. Też był napastnikiem, też był prawoskrzydłowym i też jest szybki. Początek meczu w niedzielę o 20:45. Relacja na żywo na Sport.pl

Ledwie rok temu kontuzja Łukasza Piszczka oznaczałaby, że selekcjoner musi szukać karkołomnych rozwiązań. Teraz prawa obrona jest najlepiej obsadzoną pozycją w całej polskiej piłce. W Bundeslidze po letnim transferze z Górnika Zabrze nie pękł Paweł Olkowski (FC Köln), w lidze dobrze sobie radzą Łukasz Burliga (Wisła) i Tomasz Kędziora (Lech). A jesienią w Lidze Europy imponował Łukasz Broź (Legia) - to on znalazł się na liście rezerwowych Adama Nawałki, choć po dwumeczu z Ajaksem stracił miejsce w składzie swojej drużyny. Kłopotu na tej pozycji nie ma też w juniorskich reprezentacjach i najsprawniejszych klubowych akademiach.

25-letniemu Olkowskiemu obecnie najbliżej do powtórzenia sensacyjnej kariery Piszczka - ligowego napastnika, który dzięki idealnemu połączeniu szybkości z wytrzymałością stał się jednym z najlepszych prawych obrońców Europy i zagrał w finale Ligi Mistrzów. Olkowski z Piszczkiem mają sporo wspólnego - motoryka to jedno, ale również pozycja, na której wchodzili do seniorskiej piłki. Olkowski jeszcze w wieku 21 lat był napastnikiem GKS Katowice. Jednak po przejściu do ekstraklasy okazał się bardzo nieskuteczny. W pierwszym sezonie w ekstraklasie (2011/12) w Górniku Zabrze był już prawoskrzydłowym i ligowym rekordzistą pod względem zmarnowanych okazji. Gdy znajdował się przed bramkarzem, można było się odwrócić plecami do boiska, bo i tak było wiadomo, że gol nie padnie. W całym sezonie wbił tylko jednego.

Dziś wiemy, że temu zawdzięcza karierę. Pomógł mu dzisiejszy selekcjoner, wówczas trener Górnika. Nawałka przesunął go na prawą obronę, ukrywając zarazem jego mankamenty i wykorzystując atuty - naturalną dynamikę. Tak stworzył sobie piłkarza, który przyda mu się w niedzielę.

W zabrzańskich czasach Olkowski często schodził z treningu z Nawałką w objęciach, wysłuchując jego wskazówek. Nawałka mówił mu, jak powinien dośrodkowywać i gdzie powinna dolecieć piłka. Z czasem ulepił z niego nowocześnie grającego obrońcę.

Dzisiejszy selekcjoner przyzwyczaił go też w Zabrzu do drylu przypominającego standardy Bundesligi. Dzięki temu - chociaż zgodnie z oczekiwaniami obecny sezon tuż po transferze z Polski Olkowski zaczął na ławce rezerwowych - od 6. do 25. kolejki Bundesligi nie opuścił już ani minuty! Do tego wypchnął ze składu kapitana Mišo Brećko. Tak szybkie wejście Polaka do ligi niemieckiej zdarzyło się bodaj po raz pierwszy, bo Polacy potrzebują czasu. Wystarczy przypomnieć słowa trenera przygotowania fizycznego Hannoveru 96, który mówił, że piłkarz z ekstraklasy potrzebuje roku, aby przywyknąć do niemieckich wymogów.

Olkowski nie potrzebował, bo swoją małą Bundesligę przeżył w Zabrzu Nawałki, gdzie piłkarz był od wykonywania poleceń bez prawa sprzeciwu i od przesuwania się po boisku według ściśle określonych schematów. Olkowskiemu przydały się wszystkie lekcje profesjonalizmu, które dostał od selekcjonera - w Zabrzu trener kazał piłkarzom kupić dekodery Canal+, żeby znali rywali, kolejno eliminował z zespołu maruderów i nieposłusznych. Na treningach decydował, kiedy mogą się napić wody, bo wszystko musiało być dopięte na ostatni guzik. Jak w Bundeslidze. Ci, którzy przetrwali przynajmniej dwa lata, radzili sobie w mocnych europejskich ligach - Arkadiusz Milik wyrósł na skutecznego napastnika Ajaksu Amsterdam, Olkowski nie daje się zatopić w Bundeslidze, Łukasz Skorupski walczy o miejsce w bramce Romy (wszyscy debiutowali w tym samym meczu ekstraklasy!), a Préjuce Nakoulma regularnie gra w podstawowym składzie tureckiego średniaka - Mersin.

Olkowski zmiękł dopiero w ostatniej kolejce. Został zmieniony, "Kicker" jego występ ocenił na 4,5 (w skali 1-6, gdzie 6 oznacza tragiczny występ). Niemcy jednak go doceniają i kilka dni temu przedłużyli z nim kontrakt o dwa lata.

Na razie jednak Olkowski nie odwdzięczył się Nawałce. Gdy trener wpuścił go za kontuzjowanego Piszczka w eliminacyjnym meczu z Gibraltarem, Olkowski wypadł na tle amatorów zaskakująco słabo.

Najgorsze próby wykonania "Panenki" w historii! Najnowsza przebiła wszystkie? [TOP 8]

Więcej o: