El. Euro 2016. Krucho w środku, czyli uzależnieni od Krychowiaka

Kto pamięta, jak późną jesienią 2013 roku Polacy walczyli z Irlandią w Poznaniu (0-0), ten wie, że za kilkanaście dni biało-czerwonych czeka jedno z najtrudniejszych starć eliminacji do Euro 2016. I można się trochę obawiać, że z powołanych piłkarzy w drugiej linii Adam Nawałka nie ma zbyt wielkiego pola manewru.

Zresztą selekcjoner reprezentacji Polski na pewno pamięta kopaninę na nierównym boisku, która zakończyła fatalny rok kadry i kiepsko podsumowała pierwsze zgrupowanie za kadencji Nawałki. Od tego czasu wiele się zmieniło, wreszcie kibice z drużyny narodowej są dumni, a wyniki eliminacji co najmniej zadowalające. Jednak to najbliższe pół roku powie nam najwięcej o możliwościach jego zespołu, zwłaszcza że z najważniejszymi rywalami Polacy będą mierzyć się na wyjazdach. Strata punktów w Dublinie tylko spotęguje presję przed meczami w Niemczech i Szkocji.

Tamto spotkanie z Irlandią było o tyle istotne, że podsumowało rok, w którym np. aż osiemnastu piłkarzy zagrało na trzech pozycjach w środku pola. Poszukiwania trwały też już za kadencji Adama Nawałki, aż do momentu ustalenia, że Grzegorz Krychowiak będzie współpracował z Tomaszem Jodłowcem. Więc oglądaliśmy m.in. Eugena Polanskiego, Michała Pazdana, Mateusza Klicha i ośmiu innych, niektórzy byli wystawiani również za napastnikiem.

Jednak selekcjoner zrezygnował z "dziesiątki" i na mistrzów świata wystawił dwóch napastników. Później bohaterem był też Sebastian Mila, który w Gruzji spisał się jako "ósemka" lepiej niż nominalnie występujący na tej pozycji pomocnik Krzysztof Mączyński - co pokazuje, że zawodnik Guizhou Renha słusznie znalazł się wyłącznie na liście rezerwowej. Warto dodać, że w ostatnim meczu ubiegłego roku wrócił do reprezentacji Piotr Zieliński, ale zagrał przeciętnie i też pozostaje opcją na wypadek kontuzji kolegi.

Tymczasem to, że Adam Nawałka ustabilizował współpracę Jodłowca z Krychowiakiem, nie oznacza, że problem nagle zniknął. Wręcz przeciwnie - to w środku pola, gdzie reprezentanci Polski będą musieli mierzyć się z twardo grającymi rywalami, drużyna wygląda bardzo krucho. Wobec braku powołań dla dopiero wracających do zdrowia Kuby Błaszczykowskiego i Kamila Grosickiego na skrzydłach jest problem z jakością wybranych piłkarzy (a zwłaszcza Sławomira Peszki i Michała Żyry), ale pole manewru selekcjonera jest znacznie szersze - na flankach mogą też zagrać "stranieri" Maciej Rybus, Arkadiusz Milik, a nawet Paweł Olkowski.

Z kolei patrząc na środek pola, widzimy Krychowiaka, który gra w świetnej lidze oraz do tego trzech piłkarzy z Ekstraklasy - Jodłowiec, Linetty i Mila. Pierwszy z tej trójki zdał swój test, grając naprzeciw Toniego Kroosa, ale pozostali mogą mieć problemy przeciwko piłkarzom przyzwyczajonym do wysokiego tempa i fizyczności angielskiej Premier League. Martin O'Neill oczywiście nie dysponuje pomocnikami zachwycającymi w Lidze Mistrzów, ale w destrukcji para np. Glenn Whelan (Stoke) i Stephen Quinn (Hull) spisała się przynajmniej przyzwoicie w wyjazdowym meczu z Niemcami (1-1). A trzeba pamiętać, że wtedy selekcjoner najbliższych rywali Polaków nie mógł skorzystać z Jamesa McCarthy'ego, czyli niedocenianego, ale jednego z najlepszych defensywnych pomocników w lidze angielskiej.

Ta obawa przed tym, jak kruchy jest środek, "mózg" reprezentacji, dotyczy też Krychowiaka. Łatwo sobie wyobrazić, że Adam Nawałka wymienia Jodłowca (już zrobił to w Gruzji) i wystawia jednego z dwójki Linetty-Mila (a to pomocnik Lecha Poznań jest obecnie w wyższej formie niż kapitan Lechii Gdańsk), choć tym tylko argumentujemy tezę, że druga linia drużyny Nawałki w stopniu nieporównywalnym z innymi pozycjami w kadrze jest uzależniona od Krychowiaka.

Bez niego zespół najwięcej traci na jakości, do tego cierpi na organizacji i dyscyplinie w kluczowej strefie. Gdy w ostatnim meczu sparingowym ze Szwajcarią Adam Nawałka go zmienił, środek pola momentalnie otworzył się dla rywali. Efektem był drugi gol, gdy Mila biernie przyglądał się podaniom przeciwników, a Jodłowiec uciekł z pozycji, którą powinien zajmować. Krychowiakowi takie błędy w kadrze jesienią się nie zdarzały.

Warto dodać, że 25-latek na zgrupowanie przyjedzie prosto z kluczowego dla jego klubu meczu z Villarealem - zresztą nie jednego, ale aż trzech (dwa w Lidze Europy). W wyprawie na Dublin, Krychowiak będzie jednym z najbardziej wymęczonych kadrowiczów. Całe szczęście, że akurat jest w doskonałej formie, nie dokuczają mu kontuzje, a jeśli na coś cierpi, to może na nadmiar popularności kibiców Sevilli. Oby w najbliższych tygodniach to się nie zmieniło.

Więcej o: