Kadra Nawałki rośnie w Hamburgu

Selekcjonera działającego z takim rozmachem w XXI w. jeszcze nie mieliśmy. Liczba kadrowiczów Adama Nawałki po wtorkowym sparingu w Hamburgu Niemcy - Polska przekroczy 50. Początek meczu o 20.45, transmisja w TVP 1 i Polsacie Sport

Nawałka jeździ, obserwuje i ciągle powołuje nowych zawodników. Zachwyca się kolejnymi piłkarzami, wygłasza odważne sądy na temat talentu młodych graczy. Przy tym nie przejmuje się opinią publiczną, która zaczyna alergicznie reagować na wieść o jego kolejnych wynalazkach.

Selekcjoner prosi o ocenę jego pracy dopiero po eliminacjach mistrzostw Europy 2016, które startują we wrześniu. Koniec selekcji wyznaczył właśnie na mecz w Hamburgu. I obiecuje, że za miesiąc z Litwą - ostatnim spotkaniu przed graniem o punkty - nie będzie już żadnych eksperymentów.

Akurat w dzisiejszym starciu z Niemcami do testowania zmusił Nawałkę nieoficjalny termin FIFA, w którym zostanie rozegrane spotkanie. Kluby nie musiały zwalniać swoich piłkarzy, w reprezentacji Niemiec wystąpi więc tylko dziesięciu zawodników z szerokiej 30-osobowej kadry na mundial w Brazylii. W polskiej drużynie zabraknie takiego pewniaka jak Robert Lewandowski. - Ja już wybrałem 18-20 graczy, na których oprę drużynę w walce o Euro 2016 - przekonuje Nawałka, ale zaraz dodaje: - Ale ktoś może jeszcze zabłysnąć.

Takie podejście zdecydowanie wyróżnia go na tle poprzedników w XXI w. W pięciu dotychczasowych sparingach w trakcie półrocznej kadencji dał zagrać aż 47 piłkarzom. Jerzy Engel w pierwszych sześciu meczach wpuścił na boisko 39 piłkarzy, dzisiejszy prezes PZPN Zbigniew Boniek - wytrwał pięć spotkań na stanowisku - dał zagrać 37 zawodnikom. Porównania z Nawałką nie wytrzymuje nawet Paweł Janas, który wystawił 44 graczy. Najmniej skorzy do zmian na podobnym etapie byli selekcjonerzy zaczynający eliminacje po ledwie jednym meczu towarzyskim - Leo Beenhakker (29) i Waldemar Fornalik (30). Ale nawet Franciszkowi Smudzie (35) daleko do Nawałki, chociaż na początku kadencji z drużyną ligowców poleciał na trzy spotkania do Tajlandii. W przypadku obecnego selekcjonera dwa mecze w ligowym składzie (zimą z Norwegią i Mołdawią) "wyprodukowały" aż szesnastu dodatkowych kadrowiczów.

W Hamburgu rekord śrubować będą debiutant Thiago Cionek, Brazylijczyk z polskim paszportem, oraz Grzegorz Wojtkowiak, Paweł Wszołek, Maciej Rybus i Rafał Wolski, którzy u Nawałki dotąd nie zagrali. Możemy być pewni, że wieczorem licznik nie zatrzyma się na 50 (licząc same powołania, wychodzi na to, że Nawałka mógłby do jutra przetestować w sumie aż 62 piłkarzy). Może zagrać też absolutny debiutant Michał Żyro z Legii.

Nawałka jest krytykowany za optymistyczne podejście do umiejętności piłkarzy. W ostatnich miesiącach reprezentanta dostrzegł nawet w Macieju Wiluszu, zawodniku klubu walczącego o powrót do ekstraklasy. A na mecz z Niemcami znów powołał lewego obrońcę Cracovii, która w weekend, już po powołaniach, przegrała 1:5 na własnym stadionie z Piastem Gliwice. Adam Marciniak grał już ze Słowacją i Irlandią. Wedle statystyk InStat najczęściej w całej ekstraklasie tracił piłkę na swojej połowie. Jak na obrońcę z aspiracjami do kadry to bardzo dużo.

Mimo to selekcjoner być może wypuści go na boisko w Hamburgu obok podstawowych i uznanych zawodników kadry jak Artur Boruc, Łukasz Szukała, Mateusz Klich, Grzegorz Krychowiak czy Ludovic Obraniak. Część krytyków Nawałki kręci nosem na jego powołania, ale wciąż dopytuje o kolejne nazwiska. Czemu w kadrze nie znalazł się ani razu Daniel Dziwniel (Ruch), a przecież selekcjoner dotąd nie dał szansy piłkarzom, którzy grali na Euro 2012: Przemysławowi Tytoniowi (PSV), Marcinowi Wasilewskiemu (Leicester), Adamowi Matuszczykowi (Köln), Sebastianowi Boenischowi (Bayer) i Dariuszowi Dudce (Wisła).

Na tygodniowym zgrupowaniu przed kolejnym spotkaniem z Litwą ma już nie być w kadrze nowych twarzy. Ilu z tych, którzy zagrają wieczorem w Hamburgu, zobaczymy w eliminacjach? Gdy Engel kończył selekcję przed kwalifikacjami do mundialu 2002, rzutem na taśmę wypróbował Emmanuela Olisadebe, a do kadry przywrócił Marka Koźmińskiego. Obaj odegrali w walce o awans kluczowe role.

- Ja od początku miałem jasną koncepcję - wspomina Engel. - Zacząłem od budowy obrony, ta formacja od samego początku praktycznie się już nie zmieniała. Poprawę widziałem z każdym meczem, a potem od eliminacji zaczęliśmy fantastyczną passę 13 spotkań bez porażki. Przed kwalifikacjami największy kłopot mieliśmy z akcjami ofensywnymi, nie potrafiliśmy strzelać goli. Teraz Adam Nawałka ma inne problemy. Mniej mamy dobrych obrońców niż wtedy, a więcej utalentowanych zawodników ofensywnych. Mój przykład pokazuje jednak, że nie warto krytykować selekcjonera, zanim zacznie się gra o punkty. Każdy ma swoją koncepcję i potrzebuje czasu.

Polacy już w Hamburgu, Niemcy na kocykach [ZDJĘCIA]

Korzystasz z Gmaila? Zobacz, co dla Ciebie przygotowaliśmy

Jak zakończy się meczu Niemcy - Polska?
Więcej o: