Euro 2012. Nikt nie wiedział, gdzie był Mario Balotelli. Znalazł się!

Włoski napastnik w nocy opuścił hotel Turówka w Wieliczce. Gdzie był zawodnik, nie wiadomo. Niektórzy podejrzewają, że pojechał do Krakowa, by tam zrelaksować się po porażce z Hiszpanią. - Szczęśliwie się znalazł - usłyszeliśmy na policji.

Jesteś kibicem i jesteś z Krakowa? Musisz zostać fanem Facebooka Kraków - Sport.pl ?

Balotelli wrócił z drużyną do Wieliczki (Włosi do hotelu dotarli około 3.30 w nocy), ale później oddalił się w niewiadomym kierunku. Gdy tylko zorientowano się, że piłkarza nie ma, rozpoczęto poszukiwania. Czasu jest niewiele, bo około godziny 15 Włosi mają udać się na lotnisko i odlecieć do ojczyzny.

- Zaginięcie Mario Balotellego? Nic nie wiem, bo nie było mnie z drużyną. Poza tym nie jestem uprawniony do udzielania tego typu informacji - mówi portalowi krakow.sport.pl Diego Antenozio z biura prasowego włoskiej federacji.

Według informacji portalu piłkarz odnalazł się. Ciągle jednak nie wiadomo, gdzie był. - Mogę tylko zapewnić, że kadra reprezentacji Włoch jest w komplecie. Opuści hotel w takim samym składzie, w jakim przyjechała - usłyszeliśmy w hotelu Turówka.

Katarzyna Padło z zespołu prasowego małopolskiej policji potwierdza: - Dostaliśmy informację, że przez chwilę faktycznie nie wiedziano, gdzie zawodnik przebywa, ale szczęśliwie się znalazł. Z tego powodu wylot Włochów nie jest ani zagrożony, ani nawet opóźniony.

Tymczasem piłkarz od początku mistrzostw nie pozwala o sobie zapomnieć. Fotografowie czujnie śledzili każdy jego krok, a włoskie i angielskie gazety czekały na wybryki piłkarza. W trakcie turnieju wielokrotnie widywano go w Krakowie, gdy robił zakupy i odwiedzał okoliczne knajpy.

Najpierw paparazzi przyłapali go w jednym z klubów muzycznych z tajemniczą kobietą. Później media rozpisywały się o tym, jak nie wpuszczono go do jednego ze sklepów, bo próbował wejść do niego z lodami. Kilka dni przed półfinałowym spotkaniem napastnik wraz z bratem odwiedził krakowski klub Faraon, gdzie uraczył się kebabem. W nocy przed spotkaniem z Niemcami widziano go w jednym z warszawskich klubów, a przed meczem finałowym późno w nocy spacerował po uliczkach wokół krakowskiego Rynku.

Balotelli przysparzał kłopotów nie tylko poza treningami. Gazety obiegły zdjęcia, jak na zajęciach - zamiast ćwiczyć z drużyną - bawi się chorągiewką i cieszy jak dziecko. Na innej fotografii widać, jak napastnik wygodnie leży i z radością przygląda się kolegom robiącym pompki.

Zobacz wideo

Wieliczka wyprzedziła Rzym. Mistrzowskie powitanie srebrnych medalistów

Więcej o: