Euro 2012. Anglicy w Krakowie czuli się jak w domu

Kraków pożegnał ćwierćfinalistów Euro 2012. W ciągu niespełna miesiąca pod Wawelem piłkarze z Anglii nie tylko zerwali z negatywnym wizerunkiem, ale i stali się... ambasadorami stolicy Małopolski.

Jesteś kibicem i jesteś z Krakowa? Musisz zostać fanem Facebooka Kraków - Sport.pl ?

Podopieczni selekcjonera Roya Hodgsona przez 19 dni mieli bazę na Euro 2012 w Krakowie. Wbrew zapowiedziom brytyjskich mediów obyło się bez skandali, a piłkarze imponowali profesjonalizmem. Jako jedyni rozdali autografy na lotnisku w Balicach, a podczas treningu otwartego dla publiczności Steven Gerrard, kapitan kadry doprowadził do łez fanki, gdy przeszedł całe boisko, by złożyć podpis na koszulce.

W poniedziałek opuszczali Hotel Stary podminowani: nikt się nie uśmiechał, Gerrard wszedł do autobusu ze spuszczoną głową, Wayne Rooney był blady jak ściana, tylko kilku pomachało kibicom, a pracownik federacji rzucił w tłum cztery koszulki reprezentacji. Gości pożegnano oklaskami i bukietem czerwonych róż. - Co to ludożercy, że im robicie zdjęcia? - pytał fanów starszy przechodzeń.

Właśnie pod Wawelem angielscy piłkarze zerwali z wizerunkiem dumnych i grubiańskich egocentryków, którzy fanów co prawda nie pożerali, ale omijali szerokim łukiem. To ich największy sukces podczas Euro 2012. Pod względem sportowym wypełnili plan minimum, a po porażce z Włochami w ćwierćfinale nikt w ich kraju nie będzie rozpaczał. "Ale Kraków to punkt zwrotny w historii angielskiego futbolu" napisał nawet dziennikarz "Daily Mail".

To dziwne, bo przez pół roku na łamach angielskich mediów toczyła się dyskusja na temat wyboru stolicy Małopolski jako bazy pobytowej na mistrzostwa. Dziennikarze krytykowali przestarzały stadion Hutnika, wybór hotelu w ścisłym centrum, a nawet hejnał z Wieży Mariackiej, który miał budzić piłkarzy. Kraków jawił się jako rozrywkowy ośrodek, w którym Anglicy nie będą mogli skupić się na rozgrywkach.

Tymczasem po rozpoczęciu Euro 2012 zarówno zawodnicy, jak i dziennikarze chwalili warunki, w jakich przyszło im przygotowywać się do meczów. - Cała otoczka jest sympatyczna i sprzyja atmosferze w reprezentacji. To nie jest wyłącznie futbol. Po treningu, zupełnie jak w domu: przebieram się i wychodzę do miasta na kawę. Przypomina mi to warunki jakie mam w klubie - opowiadał Scott Parker, pomocnik kadry.

"Angielscy piłkarze nie muszą być pojeni piwem, ale nie powinni być także osamotnieni i odizolowani od świata. Wybór hotelu, miasta, zakwaterowanie tuż przy Rynku Głównym, baza treningowa... Nie można było wybrać lepiej. Po prostu nie trzeba nic zmieniać" - dodaje dziennikarz na łamach "Daily Mail".

Dzięki gościom z Wielkiej Brytanii Kraków zyskał darmową reklamę na całym świecie, która może przełożyć się na wzrost liczby turystów (zwłaszcza, że miasto chwaliły też partnerki piłkarzy). Do tego np. na stadionie Hutnika zostanie równa jak stół murawa, za którą zapłaciła angielska federacja.

- Tak mi się spodobało w waszym mieście, że chciałbym znaleźć tu pracę i się przeprowadzić. Nie ma co porównywać do Wolverhampton, z którego pochodzę. Wszyscy moi koledzy są zachwyceni. Chyba nikt nie spodziewał się, że Kraków zaskoczy nas tak pozytywnie - opowiada młody dziennikarz, który relacjonował pobyt Anglików pod Wawelem.

Euro 2012. Angielscy kibice przeszli przez Donieck z... trumną

Więcej o: