Portugalia na Euro 2012. Przebudzenie Ronaldo

Pomarańczowi prowadzili, ale obudzili bestię. Gwiazdor Realu Madryt oddał 10 strzałów, w tym pięć celnych, zdobył dwa gole i jeszcze dwukrotnie trafił w słupek. ?Jak będzie tak dalej, możemy wygrać Euro? - zachwyca się prasa w Lizbonie.

Ole, ole, ole, ole! Trybuna Kibica zawsze pełna

To najlepszy indywidualny występ piłkarza na Euro - ocenia większość zagranicznych dziennikarzy. Mario Gomez, Ałan Dzagojew, Mario Mandżukić i Niklas Bendtner też strzelali już po dwa gole, ale żaden z nich nie wpłynął na wynik i drużynę w takim stopniu, jak Ronaldo w niedzielę. 27-letni Portugalczyk brał udział niemal w każdej ofensywnej akcji. Gdyby Nani wykorzystał piękne podanie napastnika Realu w końcówce, triumf nad wicemistrzami świata mógł być jeszcze okazalszy.

Dziennikarze chwalą Ronaldo, ale nie mieli okazji porozmawiać po meczu z Portugalczykami, bo drużyna zbojkotowała media spoza ojczyzny. Obrazili się za przesadną ich zdaniem krytykę swojego lidera po poprzednich spotkaniach. Ronaldo pojawił się na konferencji prasowej, bo musiał odebrać nagrodę dla najlepszego gracza meczu od sponsora. Powiedział kilka zdawkowych zdań po portugalsku, inni piłkarze zdecydowali się na milczenie.

Eksperci od dawna wytykali Ronaldo, że nie umie pokazać w reprezentacji formy z Realu Madryt, a wcześniej z Manchesteru United. W tym sezonie zdobył dla klubu z Hiszpanii 46 goli w 38 meczach ligowych. W kadrze strzela znacznie rzadziej. Na ostatnich dużych imprezach - dwa lata temu na mundialu w RPA, gdzie Portugalia odpadła w 1/8 finału z Hiszpanią i na Euro 2008, gdzie poległa w ćwierćfinale z Niemcami - to właśnie Ronaldo był uznawany za głównego winowajcę niepowodzeń, bo w kluczowych meczach bywał niewidoczny.

- Dziś nie ma żadnych wątpliwości, że to on przesądził o naszej porażce - przyznał trener Holendrów Bert van Marwijk. "Wielka Portugalia, magiczny Ronaldo. Jeśli dalej będzie tak grał, nikt nas nie zatrzyma" - napisał dziennik "A Bola". Gazety w Porto i Lizbonie podkreślają, że gwiazdor wreszcie zniósł presję i pokazał klasę w ważnym meczu reprezentacji. "Ronaldo zaczął swoje Euro i Portugalia od razu przetrwała grupę śmierci" - napisała "Correio da Manha". - To dla ciebie, synu - miał powiedzieć po portugalsku Ronaldo do kamer po pierwszym golu, bowiem tego samego dnia urodziny obchodził jego syn Cristiano junior.

Zobacz wideo

Dlaczego najdroższy piłkarz świata, który za 96 mln euro przeszedł w 2009 r. z Manchesteru United do Realu, rozbłysł dopiero w trzecim meczu? Sporo mówi się o pozytywnej roli trenera Paulo Bento, z którym Cristiano zna się jeszcze z czasów, gdy był młodym piłkarzem Sportingu Lizbona. Ma z nim dużo lepszy kontakt niż np. z poprzednim szkoleniowcem Carlosem Queirozem. Ale kluczowe wydaje się to, że dziś w drużynie Ronaldo jest w końcu jedynym prawdziwym liderem. Kiedyś Portugalczycy musieli upchnąć na boisku cały gwiazdozbiór z Luisem Figo, Rui Costą czy Pedro Pauletą. Z jednym liderem jest po prostu łatwiej. - Czasem błyszczą jedni, czasem inni, zagraliśmy świetnie jako drużyna - tonuje 42-letni Bento.

Portugalia 21 czerwca w Warszawie zagra z Czechami. Ostatni raz obie drużyny zmierzyły się o stawkę cztery lata temu na Euro w Austrii i Szwajcarii. Portugalczycy wygrali 3:1, a Czesi nie wyszli z grupy. Ale w 1996 r. w ćwierćfinale angielskiego Euro sensacyjnie zwyciężyli nasi południowi sąsiedzi po bramce Karela Poborsky'ego. W Portugalii mówi się, że teraz na pewno będzie inaczej, bo Ronaldo wreszcie gra jak Ronaldo.

"To dla mojego synka" - Ronaldo dedykuje gole ?

Zobacz wideo
Więcej o: