Euro 2012. Magiczny Cristiano Ronaldo pożegnał Holendrów

Gwiazdor Realu Madryt wyśmienitym występem i dwoma bramkami zamknął usta krytykom, a Wesley Sneijder i spółka pożegnali się z Euro 2012. Portugalia wygrała z Holandią 2:1.

Wszyscy kibice z Krakowa są na Facebooku Kraków - Sport.pl ?

Przed meczem eksperci zastanawiali się, kto przerwie złą passę. Holendrzy do tej pory tylko zawodzili, ale równie bardzo przełamać chciał się Ronaldo, który był krytykowany za słabe występy i m.in. samolubną grę.

Na Ukrainie w końcu spadła temperatura, na którą narzekali piłkarze, ale na boisku było bardzo gorąco. W lepszej sytuacji byli Portugalczycy, dlatego wydawało się, że ustawią zasieki obronne i będą czekać na kontrataki. Mogli liczyć na luki w nieszczelnej defensywie Holendrów, którzy potrzebowali bramek jak powietrza i od pierwszej minuty ruszyli do natarcia.

Bert van Marwijk, selekcjoner reprezentacji Holandii, postawił na ofensywne ustawienie. Nie bał się posadzić na ławce rezerwowych m.in. Marka van Bommela, kapitana reprezentacji, a prywatnie... swojego zięcia. Po raz pierwszy w tych mistrzostwach postawił od pierwszej minuty na Rafaela van der Vaarta, a pomocnik Tottenhamu odwdzięczył się fantastycznym golem 11. minucie.

Jednak wtedy wszystko odwróciło się o 180 stopni. Na bramkę Holendrów sunął atak za atakiem. Ich założenia o ofensywnej grze posypały się jak domek z kart. M.in. Rafael van der Wiel popełnił koszmarny błąd i podał piłkę wybiegającemu na pozycję sam na sam Helderowi Postidze. Holenderscy obrońcy miotali się jak dzieci we mgle, ale Portugalczycy z początku nie potrafili tego wykorzystać i marnowali okazję za okazją.

Ronaldo robił wszystko, by zostać bohaterem. Już pięć minut po straconym golu mógł doprowadzić do remisu, ale po indywidualnej akcji i strzale po ziemi trafił w słupek. Za chwilę wyskoczył za linię obrońców, ale znakomitą interwencją popisał się bramkarz Maarten Stekelenburg.

Do trzech razy sztuka - mógł sobie powiedzieć gwiazdor Realu Madryt, bo kolejnej okazji nie zmarnował i wykończył efektowną akcję. Później próbował jeszcze uderzeń z dystansu, dochodził do strzałów głową, a słabi holenderscy obrońcy patrzyli na niego jak na człowieka nie z tej ziemi i nie mieli pomysłu, jak go zatrzymać.

Gdyby Portugalczycy w pierwszej połowie wykorzystali wszystkie dobre okazję, do szatni schodziliby prowadząc mniej więcej 6:1. Pewnie dlatego na początku drugiej części holenderscy kibice, którzy przyjechali do Charkowa, niemal zamilkli.

Tymczasem Ronaldo świetnymi akcjami dalej robił sobie żarty z Holendrów. Mógł zaliczyć asystę po genialnym podaniu wzdłuż bramki, ale okazję zmarnował Nani. Tyle że za chwilę Ronaldo znów był z piłką w polu karnym. Ośmieszył obrońcę i ustalił wynik. Mógł jeszcze zaliczyć hat-tricka, ale w ostatniej minucie znowu trafił w słupek.

Tym sposobem Holendrzy żegnają się z Euro 2012. Z Charkowa przylecą jeszcze najprawdopodobniej do Krakowa, ale tylko po to, by się przepakować i wyruszyć w podróż powrotną. Do ćwierćfinału z grupy B awansowali Portugalczycy i Niemcy.

18 lat i 71 dni najmłodszego piłkarza w historii Euro

Więcej o: