Euro 2012. Rosjanie zdruzgotani po porażce z Grecją. Zaszkodził brak motywacji, błędy trenera czy... hotel?

Brak awansu z najsłabszej grupy mistrzostw Europy to klęska - takie komentarze najczęściej słychać w Rosji po porażce w Grecją. Już zaczęły się dyskusje, kto zastąpi Dicka Advocaata w roli selekcjonera

Tak się kibicuje! Trybuna Kibica otwarta dla wszystkich

Rosja jechała na Euro 2012 by przynajmniej powtórzyć wynik sprzed czterech lat, kiedy dotarła do półfinału. Nastroje podgrzały jeszcze dobre występy w sparingach (m.in. pokonanie Włochów 3:0) i znakomity początek imprezy. Podkreślano, że trzon drużyny pozostał ten sam, a plusem będzie większe doświadczenie zawodników. Objawiła się nowa gwiazda Ałana Dzagojewa. Dlatego zakończenie udziału w Euro już w fazie grupowej przyjęto w kraju jako narodową tragedię. Na piłkarzach i trenerze media i kibice nie zostawiają suchej nitki. Gracze, którzy tydzień temu byli wynoszeni pod niebiosa, teraz są krytykowani.

Dzień po spotkaniu z Grecją wszystkie media cytują wypowiedź Andrieja Arszawina, który miał powiedzieć dziennikarzowi: - To wasz problem, jeśli nie spełniliśmy waszych oczekiwań.

Wywołało to burzę, a pomocnik Arsenalu z idola stał się niemal wrogiem publicznym. - Jeśli nie chcesz na boisku umierać za reprezentację, nie jesteś patriotą - piszą internauci. Arszawin został uznany za winowajcę klęski. Komentatorzy po spotkaniu z Grecją wytykali mu, że w trzech meczach nie oddał żadnego celnego strzału na bramkę. Dostało się też Aleksandrowi Kierżakowowi, który nie był żadnym zagrożeniem dla przeciwników, a selekcjoner z uporem na niego stawiał.

W atakach na holenderskiego selekcjonera nie ma jednak wielkiej agresji czy chamstwa. Większość rosyjskich ekspertów stara się spokojnie szukać przyczyn niepowodzenia. Nie muszą też domagać się zmiany trenera, bo Dick Advocaat długo przed rozpoczęciem mistrzostw ogłosił, że nie przedłuży kontraktu z federacją. Holender, który w 2011 r. zarobił 5,5 mln euro, domagał się podwyżki, ale działacze się nie zgodzili. Podobno Gazprom, który finansował kontrakt selekcjonera, przykręcił kurek. Selekcjoner przed wyjazdem do Polski zapowiadał, że po turnieju wróci do Rosji świętować sukces. W niedzielę rano poleciał do ojczyzny.

Wytknięto mu przede wszystkim, że po porażce z Grekami nie opuszczało go dobre samopoczucie. Utrzymywał, że jego zespół grał dobrze, a przegrał pechowo. Krytykę skomentował następująco: - Nie obchodzi mnie, co o mnie mówią inni. Przypominam, że wcześniej nie przegraliśmy 16 meczów z rzędu. To, co stało się w sobotni wieczór w Warszawie, to jest... futbol - wyjaśnił. W podobnym tonie wypowiadał się Siergiej Fursenko, szef rosyjskiej federacji. - To nie katastrofa - mówił.

Rozgorzała dyskusja, czy piłkarze byli odpowiednio przygotowani i czy kadra była dobrze dobrana. Najostrzej Advocaata zaatakował Dmitrij Bułykin, napastnik Ajaxu Amsterdam. Według niego holenderski szkoleniowiec nie potrafi ani odpowiednio zmotywować zespołu, ani wybrać najsilniejszego składu. Za duży błąd uznano oparcie zespołu na piłkarzach jednego klubu - Zenitu St. Petersburg. W dwóch pierwszych spotkaniach - z Czechami i Polską - w podstawowej jedenastce wychodziło aż siedmiu graczy mistrza Rosji.

Jednak za największy problem sbornej w spotkaniach z Polską i Grecją eksperci uznali brak odpowiedniej motywacji. - W oczach naszych piłkarzy przed spotkaniami było mniej zaciętości niż u przeciwników - piszą Rosjanie. Podkreślają też, że drużynie brakowało świeżości, takiej jak w inauguracyjnym pojedynku. Ich zdaniem na słabszą formę mogło mieć wpływ spędzenie dwóch tygodni w centrum Warszawy, gdzie nie można wyjść na spacer bez ochrony. To mogło wpłynąć na psychikę zawodników. "Zaszkodził im pobyt w najdroższym polskim hotelu" - piszą fani na forach internetowych.

- Nasza drużyna była jak stary bezzębny koń, który wystartował w zawodach, żeby wygrać, a zajął ostatnie miejsce i później tłumaczył, że nie dał rady - naśmiewa się ze sbornej jeden z moskiewskich satyryków. Coś w tym jest, bo Rosja miała najstarszą reprezentację w mistrzostwach Europy.

Wszystko o Euro 2012 w Sport.pl ?

Więcej o: