Petr Cech podpowiada Smudzie: Ja wstawiłbym do bramki Polaków Roberta Lewandowskiego

- Ja na sobotni mecz wstawiłbym do bramki Roberta Lewandowskiego - odpowiedział Petr Cech na pytanie czy trener Polaków Franciszek Smuda w meczu z Czechami powinien postawić na Wojciecha Szczęsnego czy Przemysława Tytonia. Relacja na żywo w Sport.pl

Golkiper londyńskiej Chelsea i reprezentacji Czech spotkał się z dziennikarzami po czwartkowym treningu. W jego trakcie zawodnik ćwiczył już normalnie, choć jeszcze w środę narzekał na bóle w ramieniu. - Teraz miałem trochę zmieniony program ćwiczeń, ale to nie stanowiło wielkiego problemu. Jestem pewien, że w sobotę wystąpię i będę dobrze przygotowany. Gdybym nie czuł się gotowy na 100 procent, to nie wychodziłbym na boisko. Wtedy mógłbym bowiem bardziej zespołowi zaszkodzić niż pomóc - mówił Cech, który przez polskich dziennikarzy został również zapytany, czy trener Franciszek Smuda w sobotnim spotkaniu powinien postawić na Przemysława Tytonia czy Wojciecha Szczęsnego. - Ja na miejscu waszego trenera na mecz nami wstawiłbym do bramki Roberta Lewandowskiego - odrzekł ze śmiechem bramkarz Czechów.

Cech przyznał również, że widział już trafienie Kuby Błaszczykowskiego w spotkaniu z Rosją i jego zdaniem bramkarz "Sbornej" Wiaczesław Małafiejew nie miał przy tym uderzeniu żadnych szans. - Małafiejew dobrze stał, dobrze reagował, wyciągnął się jak struna. Po prostu nie mógł złapać tej piłki - dodał golkiper kadry naszych południowych sąsiadów.

Co ciekawe, sam Cech na razie Euro 2012 nie może zaliczyć do udanych. W pierwszym pojedynku z Rosją puścił cztery gole, a w starciu z Grecją - jednego. Ten ostatni padł jednak po ewidentnym błędzie gwiazdora londyńskiej Chelsea. Bramkarz Czechów nie złapał prostej piłki i jeszcze zderzył się z własnym obrońcą. - Tę akcję wymazałem już z pamięci. Nie ma co jej rozpamiętywać. Tak naprawdę teraz nie ma już znaczenia to, co osiągnęliśmy w poprzednich spotkaniach Euro, ani w pojedynkach towarzyskich. Teraz liczy się tylko Polska - podkreślił zawodnik.

Petr Cech przyznał również, że pamięta ostatni pojedynek Polski z Czechami w Chorzowie. Wówczas on i jego koledzy przegrali na Stadionie Śląskim w Chorzowie 1:2. - Teraz to będzie zupełnie inny pojedynek. Wiem, że jako czeska drużyna nie mamy zbyt dobrego bilansu z Polakami na ich boisku, ale w przypadku Grecji było tak samo. A mimo to wygraliśmy. Teraz wiemy o rywalach wiele, zdajemy sobie sprawę jakie są ich mocne strony i postaramy się je zneutralizować - zakończył Petr Cech.

Mecz Polska - Czechy rozpocznie się w sobotę o godz. 20.45 we Wrocławiu. Biało-czerwoni by awansować do ćwierćfinału mistrzostw Europy muszą wygrać. Czechom wystarczy remis .Relacja ze spotkania na żywo w Sport.pl.

Zobacz, jakie piłkarskie WAG's mogą przyjechać do Wrocławia na Euro [ZDJĘCIA]

Więcej o: