Chorwacja na Euro 2012. Latająca forteca

Poczekajcie jeszcze sezon, a zobaczycie, że będzie z niego czołowy snajper Premier League - mówi o Nikicy Jelaviciu trener reprezentacji Chorwacji.

"Modlitwy Evertonu o wielkiego napastnika zostały wreszcie wysłuchane" - zachwycał się "Liverpool Echo" 26-letnim piłkarzem, który za 5,5 mln funtów przeszedł w styczniu ze szkockiego Rangers FC. I natychmiast zaczął strzelać na potęgę.

Rangersi nie chcieli pozbywać się największej gwiazdy (30 bramek w 45 meczach), ale zostali przyparci do muru - przeżywali potężne kłopoty finansowe, wkraczał komornik, trzeba było na gwałt szukać gotówki.

Jelavić urodził się w Capljinie, małej mieścinie w dzisiejszej Bośni i Hercegowinie. Największym klubem w okolicy był leżący po chorwackiej stronie Hajduk Spilt i właśnie tam trafił jako 15-latek. - To nasza latająca forteca - mówił o mierzącym 193 cm napastniku w 2005 r. Miroslav Blażević, ówczesny trener Hajduka, a wcześniej szkoleniowiec chorwackiej drużyny narodowej, która w 1998 r. zdobyła brąz na mundialu we Francji. Jalevicia porównywano do Alena Bokszicia, innego chorwackiego "wieżowca", który podbił Europę w Olympique Marsylii i Lazio.

Jelavić zaczął skromniej, od transferu do belgijskiego Zulte Waregem, rozstrzelał się dopiero w austriackim Rapidzie, gdzie zdobył 27 bramek. Skauci Evertonu już wtedy go obserwowali, ale nie byli pewni, czy Chorwat sprawdzi się na Wyspach. Dlatego nie protestowali, gdy w 2010 r. kupowali go Rangersi. - W Szkocji cały czas go obserwowaliśmy, czekaliśmy - zdradzał później trener "The Toffees" David Moyes, który lubi teraz nazywać Jelavicia "cichym zabójcą" i porównuje go do Davora Szukera, najlepszego chorwackiego strzelca w historii.

Angielskie media zgryźliwie zestawiają udany transfer Jelavicia do Evertonu z nieco mniej udanym - Andy'ego Carrolla do Liverpoolu. Lokalny rywal kupił napastnika Newcastle za 35 mln funtów, czyli zapłacił niemal siedem razy więcej, a efekt jest kilka razy gorszy, bo Carroll - fizycznie Chorwata przypominający, też wysoki i silny - gole strzela od święta.

- Nikica ma niezwykłą łatwość w zdobywaniu bramek. W polu karnym zachowuje się, jakby w nim mieszkał - mówił pomocnik Evertonu Leon Osman. Gole Jelavicia wydobyły klub z dolnych rejonów tabeli, pod koniec kwietnia był już nad Liverpoolem.

- Nikicę znam od dziecka, uważnie śledzę rozwój jego kariery. To świetny napastnik i człowiek twardo stąpający po ziemi, skoncentrowany na piłce, woda sodowa nie uderzy mu do głowy. Dziś takich piłkarzy kupuje się za 20 mln funtów, 5,5 mln to prawie jak darmo. Everton zrobił interes życia - mówi Slaven Bilić.

Więcej o: