Euro 2012 we Wrocławiu: Rosja kontra Czechy

Trener Rosjan Dick Advocaat twierdzi, że jego drużyna jest outsajderem, a faworytem turnieju są Hiszpanie. Tymczasem selekcjoner Czechów Michal Bilek porównuje Rosjan właśnie do doskonale grających Hiszpanów. Mecz Rosja - Czechy dziś o godz. 20.45 we Wrocławiu.

Gdyby w starciu Rosjan z Czechami stadion zamienić na lodowisko, a korki na łyżwy, to mielibyśmy światowy hit. W hokeju obie nacje są potęgami i w każdym turnieju walczą o najwyższą stawkę. Tym razem jednak zawodnicy będą grali w piłkę i dlatego możemy przyjąć, co najwyżej, że będzie to spotkanie dobrych zespołów. Mecz ważny dla Polaków, bo to nasi grupowi rywale i ważny dla Wrocławia, bo ten pojedynek zainauguruje Euro w mieście.

Faworytem są Rosjanie, uznawani za najlepszą drużynę grupy A. Ich ostatni duży sportowy sukces to Euro 2008 w Austrii i Szwajcarii. Wówczas pod wodzą holenderskiego selekcjonera Guusa Hiddinka, Rosjanie oczarowali Europę i doszli aż do półfinału. Tam już nie dali rady wyśmienitym Hiszpanom, którzy doszli aż do mistrzostwa.

Teraz, kiedy drużynę prowadzi kolejny Holender, Dick Advocaat, Rosjanie nie przegrali meczu od blisko półtora roku. Eliminacje do Euro przeszli bez większych problemów i stracili tylko cztery gole. Mniej dali sobie wbić tylko piłkarze Włoch. Ale właśnie Włochów drużyna Advocaata rozbiła aż 3:0 w ostatnim sparingu przed mistrzostwami.

To spotkanie sprawiło, że w Rosjanach znów widzi się czarnego konia turnieju, a selekcjoner Czechów Michal Bilek mówi o nich: - To bardzo silna drużyna, która jest faworytem naszej grupy. W meczu z Włochami momentami grali jak Hiszpanie, świetnie wymieniali piłkę na małej przestrzeni - komplementował przeciwników Czech.

Dick Advocaat od takich porównań się odżegnuje. Selekcjoner "Sbornej" twierdził, że choć od Euro 2008 szkielet jego ekipy zasadniczo się nie zmienił, to na kolejnych mistrzostwach Rosjanie wcale do faworytów nie należą.

- Są nimi Niemcy, Holendrzy czy Hiszpanie. Nas lepiej nazwać outsajderami. W ostatnim meczu z Włochami zagraliśmy ofensywnie i stworzyliśmy dużo sytuacji. To dobrze. Źle, że dużo okazji daliśmy też rywalom. Musimy być lepsi w obronie - twierdzi 64-letni trener.

Problemy z Rosjanami zasadniczo są dwa. Po pierwsze, choć nie przegrywają, to zdarzają im się mecze bardzo słabe. Chwilę przed znokautowaniem Włochów zremisowali z bardzo przeciętną Litwą 0:0. Rosyjska prasa pytała wówczas trenera: "Dick, co to miało być?".

Po drugie, rosyjskie gwiazdy z Euro 2008 kariery w zachodnich klubach nie zrobiły. Andriej Arszawin grał w Anglii cztery sezony, ale nie został liderem Arsenalu, Roman Pawluczenko nie poradził sobie w Tottenhamie Hotspur, a Jurij Żirkow nie zadomowił się w Chelsea. Wszyscy wrócili do rosyjskiej ligi, czyniąc ją z jednej strony silniejszą, ale z drugiej, nie dając sobie szansy na cotygodniowe sprawdzanie się z najlepszymi na kontynencie.

Jeśli więc w podstawowym składzie Rosjan na mecz z Włochami nie było żadnego piłkarza, który występowałby poza swoim krajem, to u Czechów w przegranym sparingu z Węgrami, takich zawodników było siedmiu. Tamtejsi gracze od lat są rozsiani po Europie, a niektórzy z nich w przeciwieństwie do dzisiejszych rywali, robią tam ogromne kariery. W tym sezonie bramkarz Petr Cech wygrał przecież Ligę Mistrzów w barwach Chelsea, a pomocnik Tomas Rosicky przeżywał drugą młodość w Arsenalu. Z powrotem do zdrowia tego ostatniego wszyscy w Czechach wiążą ogromne nadzieje i liczą, że "Mały Mozart" poprowadzi drużynę do sukcesów.

- Tomas jest jednym z naszych najważniejszych piłkarzy i z nim w składzie jesteśmy silniejsi. Wiem, że mimo to nie daje się nam w turnieju wielkich szans, ale to może być dla nas korzystne. Kiedyś słusznie nas krytykowano, lecz teraz forma drużyna ustabilizowała się i liczę, że pokaże swoją siłę - podkreśla trener Michal Bilek.

Roman Abramowicz: miliarder, pasjonat futbolu i pięknych kobiet

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.