Eurogorączkę w Krakowie można było poczuć jeszcze przed startem turnieju. Liczba chętnych po darmowe bilety na otwarte treningi Anglików, Włochów i Holendrów przeszła najśmielsze oczekiwania. Wejściówki rozeszły się na pniu, a kibice kotłowali się pod kasami, przepychali łokciami i wyzywali. Bilet zdobyli nieliczni, a mimo to np. trening reprezentacji Holandii był rekordowy - obejrzało go ok. 24 tys. kibiców.
Po otwartym treningu Holandii wybuchł mały skandal. Holenderska gazeta De Telegraaf pisała o 'odgłosach dżungli' wydawanych przez kiboli Wisły. - To wielki wstyd, by po powrocie z Auschwitz doświadczyć czegoś takiego. Jeśli to zdarzy się w trakcie meczu, podejdę do sędziego i powiem, że opuszczamy boisko - wściekał się Mark van Bommel, kapitan reprezentacji.
Kibole Wisły faktycznie nie zachowywali się jak należy. M.in. lżyli na Cracovię i wywiesili transparent 'Fuck Euro'. Ale informacje o rasistowskich incydentach były najprawdopodobniej... wyssane z palca. Jacek Majchrowski wysyłał potem sprostowania do UEFA i holenderskich mediów.
Trener Cesare Prandelli po wygranych Włochów dziękował niebiosom. Po wyjściu z grupy poszedł na nocną pielgrzymkę do klasztoru Kamedułów na krakowskich Bielanach (ponad 20 km!). Po kolejnych zwycięstwach razem ze sztabem szkoleniowym organizował wyjścia do sanktuarium w Łagiewnikach (10 km). Do hotelu wracali samochodem.
...a raczej trąby. Przed turniejem krakowskie zoo okrzyknęło ją maskotką mistrzostw, ale Citta nie udźwignęła ciężaru. Ani razu skutecznie nie wytypowała wyniku meczu Polski. Kiedy zjadała melony z biało-czerwoną flagą, drużyna Franciszka Smudy remisowała. Kiedy wskazała na remis, Polacy przegrali z Czechami. Trochę lepszą skutecznością wykazywała się w fazie grupowej, ale np. zwycięzcy finału nie potrafiła wskazać prawidłowo. Do ośmiornicy Paula, która typowała m.in. wyniki mundialu w 2010 r., jeszcze jej daleko.
Mario Balotelli, największa gwiazda reprezentacji Włoch, zaginął po finale. Ok. 3.30 nad ranem wrócił z kolegami do hotelu, ale szybko go opuścił. Gdzie był? Nie wiadomo. - Dostaliśmy informację, że przez chwilę faktycznie nie wiedziano, gdzie zawodnik przebywa, ale szczęśliwie się znalazł. Z tego powodu wylot Włochów nie był ani zagrożony, ani nawet opóźniony - przyznała Katarzyna Padło z zespołu prasowego małopolskiej policji.
Tymczasem Balotelli przyciągał uwagę jak nikt inny. Włoskie i angielskie media pisały, jak w Krakowie robił zakupy, jak wyrzucono go ze sklepu. I publikowały setki zdjęć piłkarza - m.in. z tajemniczą brunetką u boku.
Fotoreporterzy brytyjskich tabloidów nie odstępowali na krok żon i narzeczonych piłkarzy (z ang. wives and girlfriends). Brukowce spodziewały się skandali jak podczas mistrzostw świata w Niemczech w 2006 r. i co chwilę publikowały zdjęcia z Krakowa.
Ale skandali nie było, a panie zachowywały się jak należy. 'W sześć lat wiele się zmieniło. Kiedy dziewczyny wylądowały w Krakowie, byliśmy zaskoczeni. Opalenizna, która rzucała się w oczy, jest bardziej stonowana, a ubiór w większości właściwy' - napisała w dzienniku "The Telegraph" Alison Kervin, autorka książki "Wags' Guide to Euro 2012" (w wolnym tłumaczeniu "Przewodnik dla WAGs na Euro 2012").

Wieliczka udźwignęła ciężar Euro. Na cześć Włochów przygotowano tam rekordową lazanię. Ważyła ponad cztery tony. Można było z niej wykroić dziesięć tysięcy porcji. Długość - cztery metry, szerokość - trzy, czas przygotowywania - dziesięć godzin.
Z kolei przed meczem z Niemcami około 800 dzieci wraz z opiekunami i władzami miasta rozwinęło gigantyczną flagę Włoch, szeroką na 4,5 m i długą na 60 m. Korowód przeszedł ulicami Wieliczki, a piłkarze odwdzięczyli się rozdając dzieciom autografy.

Angielskich piłkarzy po Krakowie woził... Zygmunt Kukla, znany dyrygent i kierowca-pasjonat. - . Kiedy wyjeżdżali, łza mi się w oku zakręciła, bo trochę zintegrowałem się z nimi. No i ten trener Roy Hodgson - wielka postać, która emanuje elegancją - opowiadał w wywiadzie dla portalu krakow.sport.pl.
Zachowaniem angielskich piłkarzy zaskoczeni byli nawet brytyjscy dziennikarze. Wayne Rooney i spółka już na lotnisku pokazali klasę, gdy cierpliwie rozdawali autografy dzieciom. Na taki gest nie zdobyli się wcześniej ani Włosi, ani Holendrzy.
Tymczasem podopieczni Roya Hodgsona podczas pobytu pod Wawelem ochoczo uczestniczyli w akcjach społecznych, cierpliwie składali podpisy i pozowali do zdjęć. O skandalach nie mogło być mowy. Zamiast tego dali pokaz profesjonalizmu.

Podczas Euro 2012 piłkarskie oblężenie przeżyło też muzeum Auschwitz. W dawnym obozie koncentracyjnym gościli piłkarze reprezentacji Niemiec, Anglii, Włoch i Holandii. Potem w zagranicznych mediach pełno było relacji wstrząśniętych zawodników.
'To miejsce wywarło na nas naprawdę duże wrażenie. Zginęło tam ponad milion ludzi. To się w głowie nie mieści. Auschwitz to prawdopodobnie jedno z najgorszych miejsc w historii Europy. Można tam było zobaczyć buty, także buty dzieci i inne części dobytku tych niewinnych ludzi' - napisał na swojej stronie internetowej Gregory van der Wiel, holenderski obrońca.
- Jestem poruszony tym, co widziałem. To mocne i ważne przeżycie - opowiadał Morgan de Sanctis, bramkarz Włochów.

Pochwalimy się, a co! Przez te wszystkie 24 dni mistrzostw prowadziliśmy dla Was relacje na żywo. Napisaliśmy dokładnie 714 tekstów na temat mistrzostw, zrobiliśmy setki zdjęć i kręciliśmy wideo. Działo się! Dzięki, że byliście z nami!
Nie tylko wejście na mecze interesowało kibiców. Taki tłum bił się w Krakowie o wejściówki na treningi drużyn Fot. Tomasz Węgrzyński / Agencja Wyborcza.pl
Reprezentacja Holandii w Krakowie. Trening otwarty Fot. Michał Łepecki / Agencja Wyborcza.pl
Cezare Prandelli na pielgrzymce u Kamedułów
Słonica Citta typowała wyniki meczów Euro 2012 Fot. Tomasz Węgrzyński / Agencja Wyborcza.pl
Mario Balotelli Fot. EDDIE KEOGH REUTERS
WAGs w Krakowie. Kaya Hall, żona Phila Jonesa Daily Mail
Rekordowa lazania w Wieliczce Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Wyborcza.pl
Reprezentacja Anglii w Krakowie Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Wyborcza.pl
Włoscy piłkarze w muzeum Auschwitz Fot. Jakub Ociepa / Agencja Wyborcza.pl
Biało-czerwone flagi powiewały w całym kraju. Także w strefie kibica na Błoniach fot. Jakub Ociepa / Agencja Wyborcza.pl