Sport.pl

Ekstraklasa. Kto zagra na otwarcie PGE Areny? Liverpool, Porto, Atletico, Lazio...

- Wybraliśmy już zespół, z którym dogrywamy szczegóły - mówi Tomasz Cieślik ze Sportfive. Rywal Lechii na inaugurację PGE Areny ma być znany na początku przyszłego tygodnia
Firma Sportfive pomaga Lechii znaleźć atrakcyjnego rywala, który zagra z drużyną z Gdańska na otwarcie PGE Areny 23 lub 24 lipca. W gronie potencjalnych rywali wymienia się Liverpool, FC Porto, Atletico Madryt i Lazio Rzym. Wcześniej mówiło się także o Juventusie Turyn, Realu Madryt, Valencii czy Benfice Lizbona, pojawiła się też kandydatura Chelsea.

- Jest już jeden konkretny zespół, znana europejska marka, z którym ustalmy szczegóły. Dopóki nie zostanie podpisana umowa, nie mogę nic zdradzić. Na wszelki wypadek mamy jeszcze wąską grupę awaryjną. Najpóźniej do środy wszystko się wyjaśni - zapewnia Cieślik.

Kto byłby najatrakcyjniejszym rywalem biało-zielonych?

Dalglish zbawiciel

Liverpool jest jedyną drużyną w stawce kandydatów do gry na PGE Arenie, która nie zagra w tym sezonie w europejskich pucharach, ale... i tak jest najbardziej atrakcyjnym potencjalnym przeciwnikiem Lechii. Choć Porto zdobyło mistrzostwo Portugalii i wygrało Ligę Europejską, to magia ligi angielskiej powoduje, że przyjazd Liverpoolu byłby wielkim wydarzeniem. I nie zmienia tego fakt, że Liverpool od lat żyje w cieniu Manchesteru United, który w tym roku zdobywając mistrzostwo sprawił, że The Reds nie są już najbardziej utytułowaną drużyną w Anglii. Liverpool czeka na mistrzostwo już 21 lat i choć w międzyczasie wygrał Ligę Mistrzów, zdobył Puchar UEFA i trzy razy Puchar Anglii, to frustracja na Anfield Road narasta. Dlatego jak zbawcę traktuje się Kennego Dalglisha, który najpierw jako zawodnik, a pod koniec lat 80. jako trener kolekcjonował tytuły dla Liverpoolu. Dalglish przejął zespół od Roya Hodgsona w czasie ostatniego sezonu i choć ostatecznie nie wywalczył z nim przepustki do Europy, to i tak na Wyspach okrzyknięto, że wraca stary, dobry Liverpool. Niekwestionowanym liderem Liverpoolu jest grający w nim od początku kariery Steven Gerrard. W poprzednim sezonie zespół opuściła hiszpańska gwiazda Fernando Torres, ale Anfiled szybko o nim zapomniało i ma już nowego bohatera - Luisa Suazreza. Jeśli Urugwajczyk będzie grał tak, jak na wiosnę, może być najlepszym piłkarzem Premiership. Ale choć innych znanych nazwisk nie brakuje - Dirk Kuyt, Joe Cole, Jamie Carragher - to Liverpool będzie musiał dokonać kilku dobrych transferów, aby zdobyć mistrzostwo. Na razie pozyskał tylko Jordana Hendersona z Sunderlandu, ale na giełdzie transferowej aż huczy od plotek dotyczących potencjalnych wzmocnień. Nie sposób przewidzieć, które okażą się prawdziwe, ale warto wspomnieć, że wymieniany jest m.in. Santi Cazrola, piłkarz Villarreal, który rok temu grał na Traugutta z Lechią i strzelił jej gola.

Mourinho kontra Mourinho

Villarreal był klasowym zespołem, ale w tym roku do Gdańska ma przyjechać jeszcze lepszy. Taką drużyną jest Porto, które wyeliminowało Villarreal w półfinale Ligi Europejskiej. Tradycyjnie już kadra Porto składała się ze świetnych piłkarzy, którzy w Portugalii wyrabiają sobie nazwisko, by potem trafić do którejś z najsilniejszych lig. W minionym sezonie furorę robił zwłaszcza Radamel Falcao. Ale europejskich sukcesów Porto (w lidze portugalskiej jest hegemonem) by nie było, gdyby nie wybitni trenerzy. W 2004 r. Ligę Mistrzów wygrał z Porto Jose Mourinho, teraz Ligę Europejską podbił jego uczeń i współpracownik Andre Villas-Boa. Tym samym w wieku 33 lat został najmłodszym trenerem w historii, który zdobył europejskie trofeum. Kto wie, może więc dojdzie w lipcu do pojedynku trenerskiego nowego portugalskiego Mourinho z Morurinho z Kaszub, czyli Tomaszem Kafarskim?

W cieniu lokalnego rywala

Więcej głośnych nazwisk w składzie ma poprzedni zwycięzca Ligi Europejskiej Atletico Madryt. Diego Forlan, Sergio Aguero czy Jose Antonio Reyes to piłkarze, którzy są w stanie przyciągnąć na trybuny komplet widzów. Kłopot w tym, że Atletico to klub, w którym wszystko jest płynne, przyszłość gwiazd i skład niepewny. Do Manchesteru United odszedł już bramkarz David De Gea, na wylocie jest Aguero, którego kuszą Real i Juventus. Dlatego Atletico, choć ma rzeszę kibiców na całym świecie, a w Madrycie popularnością nie ustępuje Realowi, sportowo nie może się z nim równać. Po raz ostatni mistrzostwo Hiszpanii świętowało 15 lat temu.

Klose jest najtańszy

Mniej czasu na tytuł czekają fani Lazio Rzym. Po raz ostatni Lazio sięgało po Scudetto w 2000 r., ale ostatnio żyje w cieniu lokalnego rywala Romy. To klub spod znaku "Wilczycy" ma lepszych piłkarzy, ma swoją ikonę Francesco Tottiego i gra w Lidze Mistrzów. Miniony sezon Lazio zakończyło wreszcie nad Romą, ale i tak pozostał niedosyt, bo po świetnym początku liczono przynajmniej na miejsce w pierwszej czwórce i start w Champions League. Teraz o Lazio zrobiło się głośno, bo kontrakt z klubem podpisał napastnik reprezentacji Niemiec Mirosłav Klose. Choć w rzymskim klubie nie brakuje dobrych piłkarzy, np. Mautro Zarate, to nie można go nazwać gwiazdorskim.

Z listy potencjalnych rywali Lechii Lazio jest najmniej atrakcyjne, ale jego sprowadzenie do Gdańska nie obciąży aż tak budżetu Lechii. W klubie nie ukrywają, że cena może odegrać kluczową rolę przy kontraktowaniu zespołu.

Najlepsze transfery w historii




Którą z drużyn chciałbyś zobaczyć w meczu otwarcia PGE Areny Gdańsk?
Więcej o: