NIK o stadionie w Poznaniu: Bałagan

Brak faktur na 15 mln zł odkryła Najwyższa Izba Kontroli, prześwietlając budowę poznańskiego stadionu - dowiedział się Sport.pl. Inspektorzy zarzucają też miejskiej spółce nadzorującej budowę bałagan i poświadczanie nieprawdy w dokumentacji.
Rusza nowa edycja konkursu "Wygraj Ligę" »

Wnioski z kontroli NIK są miażdżące. Demaskują liczne nieprawidłowości podczas budowy w 2010 r. pierwszego w Polsce stadionu na Euro 2012. Po te wyniki zgłosiło się do NIK Centralne Biuro Antykorupcyjne, które we wtorek zabezpieczyło w Poznańskim Ośrodku Sportu i Rekreacji i urzędzie miasta dokumentację dotyczącą budowy stadionu we wcześniejszym okresie. Agenci chcą zbadać umowę z projektantem i wykonawcą stadionu, bo podejrzewają, że mogła być niekorzystna dla miasta.

Inspektorzy NIK, którzy zakończyli kontrolę w grudniu ub. roku, tak opisują bałagan w finansowaniu stadionu:

- nie było pokrycia w fakturach na kwotę 15 mln zł

- planowany budżet na budowę został przekroczony o ponad 70 mln zł. Ale kontroler stwierdził, że w dokumentach nie było aneksu do umowy na taką kwotę. Dostał go dopiero po kontroli. Na jakiej podstawie zatem przekroczono budżet?

- faktury od wykonawcy do inwestora, czyli spółki miejskiej Euro 2012, przychodziły po terminie

- poświadczano nieprawdę w tzw. protokołach odbioru robót częściowych, które są załącznikiem do faktur. Po co? By faktury - jak twierdzi NIK - mogły spływać z opóźnieniem, co było na rękę wykonawcy.

Inspektorzy mają zastrzeżenia wobec dokumentacji budowlanej:

- w dzienniku budowy brak jest adnotacji o wykonaniu i odbiorze niektórych prac

- mimo że niektóre prace były zakończone, nie ma o tym informacji w dzienniku budowy. To mogło służyć opóźnianiu w wystawianiu faktur

- w "protokole konieczności", czyli dokumencie, w którym zapisywane są niezbędne, końcowe prace, brakowało podpisu inwestora. Stwarzało to podejrzenie, że wykonawca sam decydował o zakresie prac, które powinien jeszcze wykonać.

Jak zmieniał się stadion Lecha? Żeby obejrzeć galerię kliknij zdjęcie




Co na to przedstawiciele spółki Poznań Euro 2012? Jej wiceszef Michał Prymas potwierdza, że protokół NIK już do nich wpłynął. - Przekazaliśmy Izbie nasze zastrzeżenia i czekamy na odpowiedź - mówi. Ustaleń NIK nie chce komentować. - Bo skoro nie ma odpowiedzi od NIK, to dla nas formalnie kontrola jeszcze się nie zakończyła - twierdzi.

Ustalenia NIK przekazaliśmy prezydentowi Ryszardowi Grobelnemu. Do zamknięcia numeru nie ustosunkował się do zarzutów kontrolerów.

Izba badała budowę poznańskiego stadionu już po raz drugi. Pierwsza kontrola dotyczyła początkowej fazy robót i wtedy NIK nie miał wielu zastrzeżeń. Skąd tak wiele chaosu na koniec budowy? Zdaniem inspektorów wynikał on z pośpiechu, by zdążyć z terminem zakończenia i otwarciem stadionu.

Ustalenia NIK to kolejne po audycie wewnętrznym Urzędu Miasta Poznania i raporcie UEFA zastrzeżenia do stadionu. UEFA wytknęła kilka tygodni temu, że stadion jest niebezpieczny dla kibiców ze względu na zbyt wąskie drogi ewakuacji, brak należytej numeracji siedzisk i oddaniu kibicom na II trybunie kontroli nad utrzymaniem bezpieczeństwa podczas meczów.

Audyt urzędników, który przeprowadzono po interwencji poznańskich radnych, także pokazuje nieprawidłowości, ale szczegóły nie są znane. Bo - jak przekonuje Grobelny - wymaga jeszcze opinii biegłych. Jednak dwa tygodnie temu stanowisko stracił Janusz Rajewski, dyrektor POSiR, który nadzorował budowę stadionu w początkowej fazie.