El. Euro 2012. Huntelaar dogonił van Bastena

- Możemy być szczęśliwi z tego remisu - powiedział niespodziewanie trener Anglii Fabio Capello po bezbramkowym meczu na Wembley z Czarnogórą.
To największa sensacja wtorkowych meczów eliminacyjnych Euro 2012. Anglicy zremisowali z drużyną, która zajmuje 40. miejsce w rankingu FIFA. Czarnogóra liczy niespełna 700 tys. mieszkańców, niepodległym państwem jest dopiero od trzech lat, a jeszcze grała bez najlepszego zawodnika, kontuzjowanego Mirko Vucinicia z Romy, który strzelił zwycięskie gole w meczach eliminacyjnych z Walią i ze Szwajcarią.

Anglicy mogli nawet przegrać. Siedem minut przed końcem spotkania piłka po strzale Milana Jovanovicia trafiła w poprzeczkę bramki Iana Harta. To ta sytuacja wywołała "radość" Capello po meczu. Była też i wściekłość. Włoski trener i angielscy piłkarze domagali się karnego za zagranie ręką w polu karnym tego samego Jovanovicia. Niemiecki sędzia Manuel Grafe pozostał nieugięty. 28 minut grał na Wembley Mladen Kascelan, piłkarz ŁKS-u.

Czarnogóra objęła prowadzenie w grupie H, jako jedyna obok Białorusi nie straciła gola w tych eliminacjach. Anglicy mają trzy punkty straty, ale jeden mecz rozegrany mniej. - Jesteśmy wściekli i sfrustrowani, to bardzo trudne dla nas - mówił po meczu Gareth Barry. Capello tłumaczy się osłabieniem drużyny z powodu kontuzji Theo Walcotta, Jermaine'a Defoe'a, Franka Lamparda, Johna Terry'ego i Darrena Benta. Miarą desperacji Włocha było wprowadzenie do gry napastnika Boltonu Kevina Daviesa, 33-letniego debiutanta.

Za miesiąc Anglicy grają na Wembley towarzyski mecz z Francją. Dla nich będzie to okazja do odkupienia win za blamaż z Czarnogórą, dla trójkolorowych szansa do potwierdzenia bądź zaprzeczenia teorii o odrodzeniu tej drużyny. We wtorek Francuzi pokonali w Metz Luksemburg 2:0 i pierwszy raz od ponad roku wygrali trzy mecze z rzędu (poprzednie z Bośnią i Rumunią). We Francji na jakiś czas mogą zapomnieć o mrocznych czasach trenera Raymonda Domenecha. "Zima będzie ciepła" - pisze dziennik "L'Equipe".

Najskuteczniejszym piłkarzem eliminacji jest Klaas-Jan Huntelaar. 27-letni napastnik w czterech meczach strzelił już osiem goli. Do trzech bramek zdobytych z Andorą, dwóch z Finlandią, jednej z Mołdawią piłkarz Schalke dołożył we wtorek dwie ze Szwecją. W tym spotkaniu zaliczył również asystę przy jednym z dwóch goli zachwycającego bajeczną techniką Ibrahima Afellaya.

Huntelaar strzelił już 24 bramki w 40 reprezentacyjnych meczach. Dogonił Marco van Bastena, który by doczekać się takiego dorobku, musiał zagrać w 58 meczach. Do holenderskiego rekordu Patricka Kluiverta brakuje mu 16 bramek. - Mam 27 lat. Trochę czasu mi zostało, choć Kluivert wysoko zawiesił poprzeczkę - powiedział Huntelaar.

Były zawodnik Ajaksu (105 goli w 136 meczach), Realu Madryt i AC Milan, w nowym klubie - Schalke - od początku sezonu również imponuje skutecznością. W siedmiu spotkaniach Bundesligi i Ligi Mistrzów zdobył pięć bramek. - Sądzę, że strzeli w lidze ponad 20 bramek - przewiduje najskuteczniejszy piłkarz w historii Schalke Klaus Fischer.

Komentarze po tournee Smudy »