Euro 2012: Wielka inspekcja UEFA na Ukrainie, a MFW chce zabrać pieniądze!

Ważą się losy ukraińskiej części Euro 2012. Właśnie rozpoczęła się największa inspekcja UEFA od czasu gdy europejska federacja przyznała Polsce i Ukrainie prawo do organizacji mistrzostw Europy. To od rezultatów kilkunastodniowych obserwacji zależeć będzie w ilu, i w których tamtejszych miastach odbędzie się Euro 2012. Tymczasem Międzynarodowy Fundusz Walutowy grozi odebraniem pieniędzy, jeśli Ukraina utrzyma swój plan finansowania przygotowań.
Od poniedziałku trwa inspekcja ukraińskich kandydatów na gospodarzy finałowego turnieju. To decydujące dni dla Doniecka, Lwowa i Charkowa. To od oceny inspektorów europejskiej federacji zależy "być albo nie być" tych miast w Euro 2012, podobnie jak finału w Kijowie. Przez najbliższe dni spece z UEFA sprawdzać będą jak postępują prace na przyszłych arenach mistrzostw i w ośrodkach treningowych. A później także przy budowie dróg, lotnisk i hoteli. Inspekcję zakończy czterodniowy pobyt dyrektora turnieju Martina Kallena (4-8 listopada).

Co zastaną? Co od majowego ultimatum (Michel Platini zapowiedział wówczas, że jeśli szybko Ukraina nie nadrobi zapóźnień może gościć Euro w co najwyżej dwóch miastach i stracić finał) zmieniło się na Ukrainie?

Jeśli wierzyć optymistycznym zapowiedziom polityków, to wszystko idzie zgodnie z planem. Jeśli części dziennikarzy i władzom lokalnym... to planu nie ma. Poza, wybudowanym za prywatne pieniądze stadionem w Doniecku, reszta pozostaje w sferze zapowiedzi.

Pusta kasa

Kryzys i korupcja to według Ukraińców najwięksi wrogowie Euro 2012 na Ukrainie. Gospodarka pikuje w dół, a ciągła wojna pomiędzy premier Julią Tymoszenko i prezydentem Wiktorem Juszczenko uniemożliwia stworzenie racjonalnego planu finansowania przygotowań. Prawie 10 mld. hrywien, które premier chciała "wyrwać" z banku centralnego, by ratować turniej przez dłuższy czas blokował prezydent. I mimo, że parlamentowi udało się odrzucić jego weto, kolejnej blokady już nie da się ominąć. We wtorek, jak donosi ukraiński serwis The Epoch Times Ukraina, Międzynarodowy Fundusz Walutowy zagroził, że nie wypłaci kolejnej transzy pożyczki (prawie 4 mld. euro) jeśli rząd sięgnie po rezerwy bankowe. A planu B nie ma.

Tymczasem władze lokalne od dłuższego czasu apelują do "Kijowa" o dodatkowe środki, bez których nie podołają poważnym inwestycjom infrastrukturalnym. Na razie bez większego odzewu.

Komisja śledcza i przecieki

Ważą się też losy finału w Kijowie. Inspekcja w stolicy Ukrainy będzie najbardziej skrupulatna. A gospodarzy czeka seria dociekliwych pytań. Trudno bowiem, by inspektorzy przemilczeli powołanie przez ukraiński parlament komisji ds. nieprawidłowości wokół budowy tamtejszej areny? Co odpowiedzą organizatorzy na zarzuty jej Rawila Safiułlina, przewodniczącego , który w wywiadzie dla Sport.ua przekonywał, że sytuacja jest krytyczna? A zarzuty nie są błahe. - Prace związane z budową dachu miały się rozpocząć 3 sierpnia. I co? Jak dotąd się nie rozpoczęły, co więcej ciągle nie wiadomo kiedy się rozpoczną - przestrzegał Safiułlin. »

Ale to, według niego dziwić nie może, bo ma je realizować firma, która nigdy nie przeprowadzała równie skomplikowanych i trudnych projektów.

Co więcej nadal nie wiadomo ile kosztować będzie modernizacja kijowskiej areny. A to poważnie komplikuje całą procedurę. - Już wydano ponad 2 mld hrywien (ok. 700 mln. zł), a z moich informacji wynika, że suma ta może przekroczyć nawet 4,9 mld. hrywien (ok. 1,7 mld. zł)! - twierdzi Safiułlin. - Tymczasem w Polsce wszyscy otwarcie mówią, że w związku z kryzysem ceny inwestycji spadają.

I w końcu jak odpowiedzialni za organizację turnieju wytłumaczą się z nieprawdziwych raportów, które wysyłali do UEFA? Przekonywali w nich, że niektóre hotele już stoją. Tymczasem naprawdę są nadal w sferze... projektów.

Czy przekonają UEFA? Decyzję Komitet Wykonawczy podejmie na posiedzeniu, które odbędzie się 10-11 grudnia.

O przygotowaniach do Euro 2012 czytaj na. - Sport.pl »