Co zrobić, żeby uratować Euro 2012?

Co możemy wykombinować, żeby na Euro 2012 wystawić w miarę normalną drużynę piłki nożnej? Dziennikarz Sport.pl i "Gazety Wyborczej" Rafał Stec radzi pozbyć się z kadry piłkarzy starszych, grać sparingi z potęgami, dalej szukać piłkarzy za granicą i desygnować do pracy z reprezentacją trenera obcokrajowca (lub Franciszka Smudę).
- Przede wszystkim natychmiast usunąć wszystkich graczy, którzy ze względów metrykalnych nie rokują nadziei na utrzymanie przyzwoitej formy jeszcze przez trzy lata. Futbolowe kariery się dziś wydłużają, ale polscy gracze zachowują zazwyczaj żywotność z poprzedniej epoki, co nakazuje wnikliwie zanalizować przypadki Michała Żewłakowa, Mariusza Lewandowskiego i innych graczy urodzonych w latach 70. Kto sportowo gaśnie, nie powinien wybłagać już ani jednego powołania. Nawiasem mówiąc, nierozsądnie brzmi też pomysł sadzania na ławce selekcjonera tymczasowego - szkoda marnować mecze z Czechami i ze Słowacją - ostatnie, w których rywale Polaków będą grali serio lub prawie serio - radzi Stec.

Prezes Lato: Jest kilku kandydatów na trenera kadry
- W następnych grozi nam złudne i zgubne poczucie siły. W sparingach najlepsi piłkarze stawiają na relaksujący styl gry bądź wykręcają się od nich coraz bardziej groteskowymi wymówkami, wystarczy wspomnieć utyskiwania trenera Greków, który po towarzyskiej porażce w sierpniu zdumiewał się, że Polacy zasuwali, jakby naprawdę zależało im na wygranej. Dlatego musimy dobierać przeciwników roztropnie, niekoniecznie wedle zaleceń Andrzeja Placzyńskiego z firmy Sportfive, za wszelką cenę szukając sparingpartnerów z klasą - skoro Estonię stać, by sprawdzić się z Brazylią, to i nam nie wypada wytrzymywać bez meczu z "Canarinhos" od 12 lat - uważa dziennikarz.

- Okoliczności skazują nas też zapewne na dalsze żebranie o ratunek u obcokrajowców. Nieważne, czy ich polskość uzasadnimy genetycznie (Obraniak), czy zasiedzeniem w stolicy (Olisadebe, Roger). To metoda najprymitywniejsza, na granicy oszustwa, która zmieści się wyłącznie w cynicznym, nieestetycznym, skrajnie pragmatycznym postanowieniu, że uciekamy się do nadzwyczajnych środków w nadzwyczajnym celu - uniknięcia spektakularnej klapy na Euro 2012. W naszej lidze wybijają się Arboleda, Marcelo, Choto czy Astiz (niektórzy grają dla swoich krajów), tymczasem młodych polskich obrońców ich klasy nie znajdziemy. I nie łudźmy się, że jutro znienacka wbiegną na nasze boiska. Nie wspominając o boiskach zagranicznych - pisze dalej.

- Kolejną misją niemożliwą powinien pokierować albo obcokrajowiec, albo Smuda. Ale wyroki z Miodowej pozostają niezbadane, Stefan Majewski też dybie na kadrę. Puchar Polski zdobywał niejeden. Z Amicą Wronki, z której usuwał nawet niejakiego Ryszarda F., dla przyjaciół "Fryzjera" - co budujące, podejrzewanie kogoś w naszej piłce o uczciwość to rarytas. Nie wiemy tylko, czy grasujący na telefonicznych łączach z sędziami "Fryzjer" nie pomógł aby Amice zwyciężać - kończy Stec.

Przeczytaj cały tekst Rafała Steca »