Sport.pl

Euro 2012: Nawet Surkis nie pomoże?

Na Ukrainie nie milkną komentarze po decyzji UEFA, dotyczącej podziału miast - gospodarzy Euro 2012. I jedno jest pewne. Gdyby nie wpływy UEFA Hryhorija Surkisa, szefa ukraińskiego związku już dziś w grze pozostałyby, maksymalnie dwa tamtejsze miasta. Jednak i ona zapowiada, że więcej już ratować nikogo nie będzie.
I choć od podziału miast - gospodarzy mistrzostw Europy w 2012 minęło kilkanaście dni, na Ukrainie temat ten ciągle elektryzuje opinię społeczną. Głos zabrał też szef ukraińskiego futbolu i tamtejszy oligarcha Hryhorij Surkis, który w wywiadzie udzielonym Gazecie 2000 mówi wprost: - Przekonywałem komitet wykonawczy i Michela Platiniego, że nierówny podział miast będzie tragedią dla milionów Ukraińców - wspomina. - Tym razem jeszcze mnie posłuchali. Nie wierzę jednak, bym mógł wpłynąć na werdykt 30 listopada jeśli sytuacja w czterech miastach nie ulegnie kardynalnej poprawie. Tym razem kolejnej szansy nie dostaniemy.

Surkis twierdzi też, że od początku zdawał sobie sprawę z tego, że to Polska ma w UEFA wyższe notowania. Przede wszystkim ze względu na znacznie bardziej rozwiniętą infrastrukturę drogową i lotniczą, a także hotele. Do tego jeszcze jako członek Unii Europejskiej może liczyć na dodatkowe wsparcie finansowe.

A na, targanej coraz głębszym kryzysem, Ukrainie powodów do optymizmu przed 30 listopada jest coraz mniej. Rośnie bezrobocie, firmy zalegają z płatnościami. Pod znakiem zapytania stają też ważne inwestycje, takie jak rozbudowa portów lotniczych i hoteli, a premier Julia Tymoszenko chce się ubiegać o kolejne kredyty, by ratować gospodarkę. W tej sytuacji nawet sami Ukraińcy coraz mniej wierzą w powodzenie projektu Euro 2012 na Ukrainie.

Oliwy do ognia dolewają politycy, którzy przy każdej sposobności wykorzystują nośny temat do bezpardonowych ataków. A to apelują do UEFA, by ta pozbawiła Lwowa praw organizatora (taki apel wystosował lider socjalistów), a to domagają się odwołania wicepremiera Wasiunyka odpowiedzialnego za przygotowania zarzucając mu malwersacje przy przebudowie stadionu olimpijskiego w Kijowie.

Nerwy puszczają też Surkisowi, który po raz kolejny zaapelował do polityków, by zaczęli pracować rękami, a nie językami. W innym przypadku na Ukrainie Euro odbędzie się tylko w dwóch miastach »

Czy Polska miała szansę na sześć miast - gospodarzy Euro 2012? - czytaj tutaj »