Zamiast na zjazd Listkiewicz jedzie do Nowej Zelandii

Powołana w poniedziałek komisja ma poprawić błędy w statucie PZPN i doprowadzić do wyborów 30 października. Z resztą kłopotów polski futbol będzie musiał poradzić sobie sam. Bez Michała Listkiewicza, który w dniu zjazdu jedzie do Nowej Zelandii... szkolić sędziów
Boniek przedstawił swój program wyborczy »

- Uwalniam polską piłkę od siebie i dokładnie w dzień wyborów 30 października nie tylko przestaję być prezesem, ale i wylatuję na dłużej do Nowej Zelandii - powiedział Sport.pl Listkiewicz. W Polsce nie będzie go przynajmniej przez miesiąc, dokładnie w czasie, gdy nowy prezes PZPN będzie przejmował władzę nad związkiem.

W skład komisji weszli prof. Michał Kleiber (PZPN), Adam Giersz (Ministerstwo Sportu), Jerome Champagne (FIFA) oraz Richard Taylor (UEFA). - Najważniejszą sprawą jest doprowadzenie do wyborów w PZPN. Zajmiemy się również naprawieniem błędów ze statutu, które wytknęła kontrola Ministerstwa Sportu - mówi "Gazecie" rzecznik Champagne'a.

Kłopot w tym, że błędy znalezione przez ministerstwo są w skali problemów polskiego futbolu marginalne. Uchybienia w działalności Komisji Rewizyjnej PZPN czy brak powołania przez Zarząd statutowych organów PZPN w postaci komisji stałych, jak czytamy we wniosku o powołanie kuratora, przy ponad 100 zatrzymanych w aferze korupcyjnej brzmi śmiesznie. - FIFA chce pomagać wszystkim związkom w walce z korupcją. PZPN wiele już zrobił, ale nie można obarczać go odpowiedzialnością, bo od łapania przestępców jest policja, a od procesów sądy - tłumaczy rzecznik. A sam Sepp Blatter podczas wczorajszej konferencji prasowej wręcz obwiniał polski rząd o zaniechanie w walce z patologiami w piłce. - Wciąż słyszę, że rząd tylko mówi o korupcji w futbolu, a nic nie robi. To chyba nie jest dobra droga - stwierdził prezydent FIFA.

W Polsce pierwszy dzień pokoju futbolowego był w miarę spokojny, jeśli nie liczyć pogłosek, że wybory prezesa PZPN nie odbędą się 30 października. Miałby to być skutek decyzji kuratora, który przed tygodniem je odwołał. On sam wkrótce też zostanie odwołany, ale co z postanowieniami, które zdążył wydać? - To żaden problem - wyjaśnia "Gazecie" prezes PZPN Michał Listkiewicz. - Po pierwsze, zarząd związku już przecież dzień później przegłosował, że decyzje kuratora są nieważne, po drugie, najbliższy zarząd to potwierdzi, a po trzecie, uprawnienia kuratora przejmuje komisja i ona zadecyduje o terminie wyborów.

Blatter: Bądźmy szczerzy, to głupota »

Prezes zaprzeczył też najnowszej plotce, że gdyby jednak wybory były później - wystartowałby w nich: - Jeszcze raz mówię, że nie będę kandydował. Mam zupełnie inne plany. Przecież nie zarejestrowałem się jako kandydat, a poza tym dziś FIFA potwierdziła, że zostałem jej oficjalnym przedstawicielem ds. szkolenia sędziów w Nowej Zelandii. I akurat dokładnie 30 października wylatuję tam na miesiąc.

Wszystko wskazuje więc na to, że nowego prezesa poznamy właśnie tego dnia (możliwe są kilkudniowe wahnięcia) i będzie to ktoś z już zatwierdzonej czwórki kandydatów: Zbigniew Boniek, Tomasz Jagodziński, Zdzisław Kręcina, Grzegorz Lato. Gdyby komisja nakazała powtórzenie całej procedury wyborczej, oznaczałoby to jednak nie tylko to, że mogą się zgłosić nowi chętni (tylko wtedy Listkiewicz miałby formalne szanse), ale i konieczność ponownego zbierania poparcia. Ponieważ kandydaci muszą się zarejestrować miesiąc przed głosowaniem, a potrzebny jest też czas na kampanię, wybory odbyłyby się ok. połowy grudnia. - To nierealne, nikt się na to nie zgodzi - ocenia Jacek Kryszczuk, prawnik PZPN.

Po powrocie z Antypodów na Listkiewicza czeka w PZPN posada szefa departamentu do spraw Euro 2012.

FIFA i PZPN znokautowały Drzewieckiego »