Sport.pl

Kurator w związku, bo prezesem ma być Boniek?

Dziś o północy mijałby termin rejestrowania się kandydatów na prezesa PZPN, ale minister sportu wprowadził w poniedziałek do związku kuratora, a ten przekłada zjazd. UEFA nie wyklucza ostrej reakcji w obronie PZPN/
Rzecznik PZPN: jesteśmy społecznikami i nie mamy sobie nic do zarzucenia

Kuratorem został Robert Zawłocki, żelazny krytyk ekipy Michała Listkiewicza. - W związku było łamane prawo. Dochodziło do wielu nieprawidłowości, działacze nie robili nic w walce z korupcją - tłumaczył minister sportu Mirosław Drzewiecki. Jak ognia unikał jednak konkretnego wyjaśnienia przyczyn wprowadzenia kuratora. Może to być pokłosie dwóch wniosków - złożonego w kwietniu przez grupę byłych działaczy Wydziału Dyscypliny (w tym Zawłockiego), że zarząd PZPN działa nielegalnie, bo w niepełnym składzie (bez zawieszonych za udział w aferze korupcyjnej Wita Ż i Kazimierza F. oraz Henryka Kasperczaka, który sam zrezygnował); oraz w lipcu przez Widzew Łódź, który twierdził, że związek bezprawnie przyznał licencję Polonii Bytom, co zrzuciło łodzian z ekstraklasy. Ale decydujące są chyba wyniki ministerialnej kontroli w związku, która rozpoczęła się w sierpniu. Prawdopodobnie to właśnie ona odkryła tajemnice działań poprzedniego zespołu prawnego PZPN, który na przykład zmiany w statucie kierował do zatwierdzenia przez sąd rejestrowy zamiast hurtem - pojedynczo, czekając po kolei na zatwierdzenie każdego, co opóźniało zjazd.

Min. Drzewiecki odczytuje zarzuty wobec PZPN | wideo


Szybkiego zjazdu, dymisji Michała Listkiewicza i wyborów nowego prezesa domagał się rząd. Dlaczego więc wprowadził kuratora, który już zapowiedział przełożenie zjazdu zaplanowanego na 30 października?

- Zgodnie z przepisami kurator musi w ciągu trzech miesięcy przeprowadzić nowe wybory. Nie chce mi się wierzyć, że plan ministra polega na tym, by rządy komisaryczne w PZPN trwały dłużej, na przykład aż do Euro w Polsce za cztery lata. To spowoduje lawinę protestów do Sądu Najwyższego - mówi Jacek Kryszczuk, prawnik związany ze związkiem. Może więc okaże się, że kurator wcale nie zostaje na dłużej, zjazd jednak się odbywa, ale przestraszeni delegaci potulnie głosują na kandydata wskazanego przez Drzewieckiego. Czyli Zbigniewa Bońka?

Bo prawdopodobnie to właśnie coraz większa pewność, że nowym prezesem nie zostanie Boniek spowodowała nerwowe reakcje ministra. Kandydatów z realnymi szansami na wybór było właściwie tylko dwóch - popierany przez Listkiewicza dotychczasowy sekretarz generalny, kojarzony z tzw. związkowym betonem Zdzisław Kręcina, który gwarantowałby przedłużenie linii Listkiewicza, oraz Grzegorz Lato, reprezentant tzw. terenu oraz frakcji trenerskiej w związku. Baronowie wojewódzcy mieliby wówczas pewność, że PZPN wciąż opierałaby się na działalności tych samych od lat struktur działaczowsko-kombatanckich, a swoje mogłaby też ugrać niechętna Leo Beenhakkerowi rodzima myśl szkoleniowa... Lato najwyraźniej przejrzał ministra. - Widać kandydaci nie pasowali obecnej władzy - stwierdził wczoraj.

Boniek nie ma szans w wyborach na prezesa (mógł liczyć na głosy wyłącznie kilku klubów ekstraklasy, "miałby może 10 proc. poparcia" - ocenia Kryszczuk), z jakim więc planem wkracza do akcji minister Drzewiecki? Czym chce zmusić delegatów do głosowania na swojego kandydata? Według naszych niektórych informatorów, kuratorzy mają być też wprowadzeni w okręgach, które mogą być... wręcz likwidowane. Jak wówczas zostałby wybrany nowy prezes - nie sposób dziś przewidzieć.

Co min. Drzewiecki wie o kuratorze w PZPN | wideo


Czy asem w rekawie będzie Michał Tomczak, od poniedziałku nowy szef departamentu prawnego PZPN, bo kurator odwołał Andrzeja Wacha, który był specem od wodzenia za nos przeciwników związku. - Proszę wybaczyć, ale nic nie powiem. To jest za poważna sprawa. Wkrótce dowiecie się szczegółów - uciął Tomczak.

Środowisko piłkarskie podzieliło się na dwa obozy. - Klasyczny przykład demokracji wprowadzanej przez ministra siłą - mówili jedni. - Beton w PZPN nie zawahałby się przed podjęciem takiej samej decyzji, gdyby musiał - odpowiadali inni.

Odwołany również wczoraj rzecznik Zbigniew Koźmiński grzmiał, że wszystkie decyzje są nielegalne, a wtórowała mu prawnik związku Danuta Kulińska. Działacze zapowiedzieli szybkie i masowe protesty do Sądu Najwyższego.

- Przeżyliśmy już niedawno kuratora, przeżyjemy i teraz. Niech wprowadzają, trudno. Byle przy Euro nie majstrowali - powiedział "Gazecie" prezes PZPN Michał Listkiewicz. Jego obawy rozwiał wieczorem minister sportu, który stwierdził, że Euro w Polsce na pewno nie jest zagrożone, do UEFA zostanie wysłany uspokajający list, a sam Listkiewicz nadal będzie pracował w zespole organizującym finały mistrzostw Europy w 2012 r.

Drzewiecki: Euro 2012 niezagrożone | wideo


Dla Gazety, William Gaillard, rzecznik prasowy UEFA

- Musimy poznać szczegóły całej akcji. Czekamy na raport od PZPN, a nie od Ministerstwa Sportu, bo to PZPN jest naszym członkiem. Kiedy wszystko będziemy już wiedzieć, skonsultujemy się z FIFA. Wszystko jest możliwe - wyrzucenie Polski z eliminacji mundialu 2010 i polskich zespołów z europejskich pucharów również. Decyzję w sprawie Euro 2012 także podejmiemy po zapoznaniu się ze sprawą

not. misza

Listkiewicz: Nie wiem, o co chodzi | wideo


Więcej o: