Portugalia drży przed Rosją

- Jeśli okaże się, że mecz z Grekami to nie było chwilowe zaćmienie, to gorsza katastrofa, niż gdyby wcale nie obrodziły oliwki! Jak się nie przebudzą z Rosją, to pięć lat pracy na marne. Nowe, piękne stadiony i dla kogo to wszystko? - tęgi jak beczka Rui aż sapie ze zdenerwowania


Typowa portugalska casa de pasto, czyli knajpka na wąskiej uliczce w Porto. Dwa metalowe stoliki z odchodzącą białą emalią, wykrzywione nóżki, na blacie papierowa serweta, na moim talerzu przepyszne sardynki z grilla. Choć już po 22, siedzący na schodkach może czteroletni brzdąc w samych spodenkach wymachuje flagą Portugalii. "Porto! Porto!" - pokrzykuje. - Portugal! Trzeba wołać: Portugal! - poucza go tęga matka, kelnerka, właścicielka i kucharka w jednym. - A tata mówił, że wolno mi dopingować tylko FC Porto - odpowiada mały niemal z płaczem. - Porto zdobyło już wszystko, co chciało, teraz musi to zrobić nasza selecao [reprezentacja - red.]. Teraz twój doping potrzebny jest Portugalii - cierpliwie wyjaśnia matka. Ale mały nie jest przekonany, więc woli już siedzieć cicho.

Podobnie sprzeczne uczucia targają we wtorkowy poranek sprzedawcami oliwek i owoców morza na targu przy Rua Formosa. Choć ich stragany nadal ozdabiają narodowe flagi, mówią, że ciężko kibicować tej drużynie. - Nie wiem, może jestem za młody, ale tak źle grającej reprezentacji nie pamiętam - mówi jeden z nich, na oko wyglądający na dobrze po sześćdziesiątce. - Grają źle, bo już grali dobrze - cztery lata temu. Kiedyś musiało się skończyć - ironizuje jego syn.

Wciąż optymistą jest tęgi jak beczka pan Ruiz, który gdy mowa o kadrze Luiza Felipe Scolariego, zagryza ze zdenerwowania wąsy. - Eee, zobaczycie, że się przebudzą. Zaćmiło ich na chwilę w meczu z Grekami, ale przebudzą się, przebudzą. Przecież oni naprawdę umieją grać - sapie. - Przy tym Rosjanie nie mają dobrej drużyny, kłócą się między sobą - pokazuje dzisiejsze wydanie "O Jogo". - No, chyba żeby się okazało, że mecz z Grekami to nie było chwilowe zaćmienie i nasi chłopcy tylko tak potrafią grać teraz w piłkę. No, to byłaby gorsza katastrofa, niż gdyby wcale nie obrodziły oliwki! Smutek, smutek zapadnie w całej Portugalii, jak nie odniosą zwycięstwa. Pięć lat pracy, przygotowań, starań na marne. Nowiutkie, piękne stadiony i dla kogo one i po co? Eee, nie. Nasi jeszcze pokażą, co umieją. Nie wolno tracić nadziei.

Portier w hotelu Vera Cruz, zapalony kibic piłkarski pan Ramiru, który tuż po meczu z Grecją rozrysowywał schematy gry Portugalczyków, wiele nadziei nie ma. Nie chce nawet gadać o tej drużynie. - Co ta za gra? Po co mam sobie język strzępić. Ja, który widziałem na żywo, jak grał Eusebio - macha tylko ręką. Jego zmiennik, Manuel Gomes Gonsalves całą winę zwala na trenera Scolariego. - Po co zatrudnialiśmy Brazylijczyka? Bo mówi po portugalsku, chyba tylko dlatego. A że futbol brazylijski kompletnie nie przystaje do europejskiego, o tym nikt nie pomyślał. Piłkarze mają inną mentalność. Ale na ich temat pan Manuel też nie ma dobrego zdania: - Zawodników mamy dobrych, tylko grają źle. W kadrze grają źle, bo to nie klub i tu im nikt... - pokazuje palcami gest płacenia pieniędzy.

Flagi z okien nie znikają, ale też nikt nie kupuje nowych. Sprzedawczyni przy stacji metra Trinidad bezradnie rozkłada ręce. - Chyba że pokonają Rosję. Wtedy przed ostatnim meczem z Hiszpanią narodowa euforia zacznie się od nowa. Tacy już są Portugalczycy. Łatwo się denerwują, łatwo tracą wiarę, ale sukces potrafi ich niesamowicie pobudzić. I oby tak samo było z zawodnikami naszej selecao - Miguel wznosi oczy ku niebu.



Kto się czepia Figo?

Na przystanku ktoś zamalował sprayem reklamę drogich okularów z Luisem Figo w roli modela. Pierwsza osoba, którą poprosiłem o przetłumaczenie napisów, odmówiła, stwierdzając, że to bzdury. - Najogólniej mówiąc, ktoś tu proponuje Figo, żeby wracał do klubu, gdzie kasuje wielkie pieniądze, a nie udawał, że gra w reprezentacji - zlitował się inny przechodzień Miguel. - Ja się nie czepiam Figo za mecz z Grekami, bo starał się może najbardziej ze wszystkich. Myślę jednak, że i on, i Rui Costa mają już najlepsze dni za sobą, trzeba było budować drużynę od nowa. Ale teraz już za późno i trzeba kibicować takiej drużynie, jaka jest. Nie będzie mnie w środę w Lizbonie na meczu, ale z balkonu flagi nie ściągam - dodał.

Czy Portugalia wygra z Rosją?