Euro 2016. Portugalia - Francja. Niesłychanie sympatyczny brutal

1 : 0
Informacje
Euro 2016 - Finał
Niedziela 10.07.2016 godzina 21:00
Wyniki szczegółowe
1 Poł
2 Poł
Wynik
Portugalia
0
0
1
Francja
0
0
0
Składy i szczegóły
Portugalia
Bramki: Eder (109.) Kartki: Cedric, Mario, Guerreiro, W.Carvalho, Fonte, Patricio - żółta Skład: Patricio - Cedric, Pepe, Fonte, Guerreiro - W.Carvalho - Sanches (79. Eder), Silva (66. Moutinho), Mario - Nani, Ronaldo (25. Quaresma)
Francja
Kartki: Umtiti, Matuidi, Koscielny, Pogba - żółta Skład: Lloris - Sagna, Koscielny, Umtiti, Evra - Matuidi, Pogba - Sissoko (110. Martial), Griezmann, Payet (58. Coman) - Giroud (78. Gignac)
Wizerunku piłkarza tracącego na boisku głowę Pepe chyba już nigdy się nie pozbędzie. Ale we Francji rozgrywa turniej życia. Od niego może zależeć, czy Portugalia powstrzyma w niedzielę faworyzowaną Francję.
Pepe wyszedł na wczorajszy trening w podparyskim Marcoussis jako ostatni. Uśmiechał się od ucha do ucha, ale nie dołączył do kolegów, tylko pobiegł na drugą stronę boiska i do końca zajęć ćwiczył z asystentem selekcjonera Fernando Santosa.

Portugalczycy odebrali to jako dobry znak. 33-letni stoper pierwszy raz od kontuzji mięśnia w ogóle uczestniczył w treningu. Oficjalnie nikt nie powie, czy wydobrzeje do niedzieli, ale nie widać innego wyjścia. Pepe rwał się do gry już przed środowym półfinałem z Walią, ale powstrzymali go lekarze.

Teraz chodzi jednak o mistrzostwo Europy. Portugalia nie jest faworytem finału. Zachowa szanse na pokonanie Francji, tylko jeśli zatrzyma najskuteczniejszy atak Euro 2016. Bez Pepe zaryglowanie pola karnego przed Antoine'em Griezmannem (6 goli), Olivierem Giroud i Dimitrim Payetem (po trzy gole) będzie ocierało się o niemożliwe.

Obrazek, który latami będzie przypominał drogę Portugalii do finału Euro 2016, namalował oczywiście Cristiano Ronaldo. Wyskoczył ponad wszystkich Walijczyków, ściągnął piłkę z wysokości, z której nikt inny by jej ściągnąć nie zdołał, i strzelił gola. Ale to tylko symbol. Trudno byłoby znaleźć w Marcoussis portugalskiego dziennikarza, który w trzykrotnym zdobywcy Złotej Piłki widzi najlepszego piłkarza reprezentacji na ME.

We Francji najważniejszy jest Pepe. Santos nazywa go swoją prawą ręką. Wie, że bez stopera Realu drużyna mogłaby nie dotrwać do dogrywki w 1/8 finału z Chorwacją i do karnych w ćwierćfinale z Polską. Jest kimś, kogo wszyscy w szatni słuchają. Ronaldo odstępuje mu buty lidera, bo obok Ricardo Quaresmy, którego zna od dzieciństwa, to jego najbliższy kumpel w reprezentacji. Tylko z nimi rozmawia na treningach, dzieli się władzą. - Wiadomo, kto jest najważniejszy. Gdyby Ronaldo nagle zdecydował, że trzeba zburzyć obóz w Marcoussis, pewnie by go posłuchano. Pepe nie ma takiej mocy, ale ma charyzmę - mówił mi wczoraj Afonso, portugalski dziennikarz.

Pepe od dawna ma markę obrońcy, który każdemu napastnikowi potrafi zepsuć wieczór. W Madrycie żartują, że do stóp przymocowane ma nożyczki, którymi przecina wszystkie akcje. Nie robi mu różnicy, czy rywalizuje ze sprinterem (jak Griezmann) czy z zapaśnikiem. Zatrzyma piłkarza, którego największą zaletą jest drybling (Payet). Wyskoczy wyżej od tego uważanego za specjalistę od gry głową (Giroud). Te umiejętności nie są darem od losu, tylko efektem treningów z dzieciństwa. Szybkość i wytrzymałość Pepe wypracowywał na plaży, wyskok - w wodzie, skacząc z obciążonymi przez ojca nogami.

To wszystko się działo w Maceió na wschodzie Brazylii, gdzie piłkarz mieszkał do 18. roku życia. Potem wyjechał do Portugalii. W trzy lata w Maritimo zasłużył na transfer do Porto, a w kolejne trzy - do Realu. Królewscy zapłacili za niego 30 mln euro. Wtedy przypomniała sobie o nim Brazylia - do juniorskich reprezentacji Pepe nigdy nie został powołany, do seniorskiej zaprosił go Dunga. Usłyszał jednak, że piłkarz czuje się Portugalczykiem. Ma się za co odwdzięczać drugiej ojczyźnie.

Z czasów Maritimo została Pepe umiejętność gry w środku pola, z której korzystali selekcjonerzy reprezentacji, a w Realu - José Mourinho. Na Maderze Pepe bywał i defensywnym, i ofensywnym pomocnikiem. Do dziś ma zresztą cechę, którą zazwyczaj obdarzeni są błyskotliwi rozgrywający - zdaje się widzieć przyszłość. Wcześniej odgaduje, jak zachowa się napastnik, więc wie, jak się ustawić. Na Euro 2016 aż 51 razy przejmował piłkę. Po finale pewnie prześcignie Jamesa Chestera (55) i Jerome'a Boatenga (56).

To mogłaby być zatem opowieść o najlepszym stoperze na świecie, gdyby nie to, że wszystkie zalety Pepe przestają mieć znaczenie, gdy budzi się jego wada.

Wystarczy wpisać w Google'a hasło: "Pepe brutal", by zobaczyć, jak stoper Realu kopie i depcze Javiera Casquero, celowo następuje na rękę Leo Messiego, bije łokciem Alvaro Negredo, uderza głową Thomasa Müllera. Wychodzi z tego kartoteka boiskowego przestępcy.

- Straciłem nad sobą kontrolę. Nie poznałem siebie, gdy oglądałem te fragmenty jeszcze raz - mówił Pepe po skopaniu Casquero, gdy został zawieszony na dziesięć meczów. Dziś wiemy, że to nie był incydent. Zdarza się, że nad sobą nie panuje. Może nie wywinąć niczego przez kilka miesięcy, ale prędzej czy później obudzi się ten drugi, zły Pepe. Ostatnio chodziło już nawet nie o brutalność, ale o symulowanie. W finale Ligi Mistrzów z Atlético dwukrotnie udawał, że został trafiony przez rywali w twarz.

- Najdziwniejsze jest to, że poza boiskiem tego faceta nie da się nie lubić. Nie jest klaunem, ale wiecznie chodzi uśmiechnięty, każdemu powie coś miłego. Wystarczy jednak, że zaczyna się rywalizacja, a coś w niego wstępuje - mówi José z portugalskiej telewizji.

Tego miłego Pepe widziałem we Francji dwa razy. Po zwycięstwie z Polską, gdy przy ławce rezerwowych śpiewał, prowadził imprezę piłkarzy i ich rodzin oraz w czasie meczu z Walią, gdy siedząc na trybunach, zdzierał gardło razem z innymi kibicami reprezentacji.

Tego tracącego głowę nikt pewnie nie chciałby już oglądać. Łącznie z nim samym.

Polscy piłkarze wyjechali na zasłużone wakacje. Odpoczywają? Ale nie Krychowiak! [ZDJĘCIA]