Euro 2016. Wołowski: Kochając Cię jak Islandię

2 czerwca 1959 roku piłkarska reprezentacja Islandii przekroczyła pierwszy raz granicę Francji, by przegrać w Nantes 0:8. Aż trudno uwierzyć, że rewanż nastąpi w boju o strefę medalową Euro 2016 - pisze na swoim blogu "W polu karnym" Dariusz Wołowski, dziennikarz Sport.pl i "Gazety Wyborczej".
Islandia stała się oczkiem w głowie Europy. Oczkiem egzotycznym, tysiące dziennikarzy wyciągają co bardziej szokujące fakty, by udowodnić, że to co się dzieje jest zbiorowym snem na jawie. Kraj liczy 321 tys mieszkańców, czyli mniej niż stolice siedmiu ich państwo, które dotarły do ćwierćfinałów Euro 2016. I nawet jeśli uznamy, że w 1/8 finału Islandczycy trafili na wyjątkowo słabego przeciwnika, trzeba przypomnieć, że musieli przebrnąć też fazę grupową, gdzie Cristiano Ronaldo wypomniał im mentalność małej nacji.

W sumie słusznie, nacja nie jest nawet mała, jest malutka. Nie ma zawodowego klubu, liga gra od maja do września. W kraju jest 185 trenerów z licencją UEFA A w tym 10 kobiet. Mecze rozgrywa się głównie na krytych stadionach. Każda rodzina dostaje 200 euro, by dziecko uprawiało sport. Musi do tego dołożyć 300.

Ciekawostki można mnożyć. Hiszpanie twierdzą, że to oni przepowiedzieli inwazję wyspiarzy, gdy pięć lat temu w Danii ich drużyna do lat 21 z De Geą, Matą, Thiago Alcantarą, Javim Martinezem i Adrianem przegrała z rówieśnikami z Islandii. Urodzeni między 1988 i 1991 rokiem piłkarze olśnili kontynent, nikt się jednak nie spodziewał, że wedrą się też do dorosłej piłki.

A jednak. Nie bardzo wiadomo skąd pochodzą, tylko nieliczni są zatrudnieni w klubach choćby przeciętnych. Serce do walki to oczywistość, ale stąd tak dużo w ich grze pewności i sportowej klasy? Szwedzki selekcjoner Lars Lagerbaeck wszystkiego nie tłumaczy.

Teraz Islandczycy porwą się na gospodarzy Euro 2016. Francja ma 66 mln mieszkańców i 2 200 000 zarejestrowanych piłkarzy. Klimat, tradycja, 40 w pełni zawodowych klubów - znów nic nie wskazuje na przybyszów z Islandii. Im to zapewne zupełnie nie przeszkadza, tak jak tym kilku tysiącom fanów zapełniającym francuskie stadiony. A przecież na Islandii musiał ktoś zostać, żeby przypilnować kraju. Może Polacy, których wyemigrowała tam tak wielu?

Islandia nie jest krajem czysto piłkarskim, niedawno ich koszykarze grali na Eurobaskecie, świetni są piłkarze ręczni. Po prostu sport jest na wyspie jedną z najpopularniejszych rozrywek.

Cieszmy się więc Islandią, bo napisała bajkę, która olśniła miliony Europejczyków. Rzesze ludzi w Afryce, Azji i Ameryce pytają: "gdzie to jest".

Każdego sukces piłkarzy z wyspy natchnął inaczej. Moja żona rzuciła się do komputera, by poczytać jak na Islandii tworzy się nazwiska? Wiadomo, że od imienia ojca, ale kiedy jest "sson", a kiedy "son". Z kobietami jest zresztą dość podobnie.

Właśnie wczoraj oglądałem film, w którym Amerykanin kupował bilet lotniczy do Austrii. - Austria? - powiedział sprzedawca. - To marzenie mojej córki. Ona kocha kangury.

Nie wiem co jeszcze napisać o Islandii, żeby nie wyjść na ignoranta? Bawmy się razem z nią, bo tak romantyczna historia w skomercjalizowanym do obrzydliwości sporcie, zdarza się raz na kilka dekad. No i nie zapominajmy, że w ćwierćfinale Euro 2016 piłkarzy z Islandii czeka znacznie cięższa przeprawa niż Polaków. Tymczasem my w 38-milionowym kraju zupełnie potraciliśmy głowy dla piłkarzy Nawałki.

Czytaj blog "W polu karnym" Darka Wołowskiego

Piłkarze reprezentacji Polski jako Michał Pazdan [ZDJĘCIA]