Euro 2016. Szwajcaria - Polska. Komornicki: kultura Szwajcarii, głód Polski

- Robert Lewandowski wreszcie będzie miał więcej swobody, bo grający na środku obrony Johan Djourou zalicza sporo pomyłek, a dziurawo w szwajcarskiej defensywie jest też przez Fabiana Schaera - mówi Ryszard Komornicki, który drugiego z wymienionych Szwajcarów wprowadzał w świat seniorskiej piłki. Były reprezentant Polski, uczestnik MŚ 1986, od lat mieszka w Szwajcarii, gdzie najpierw grał, a później pracował jako trener. W rozmowie ze Sport.pl mówi, co czeka Polskę w 1/8 finału Euro 2016. Relacja na żywo z meczu Szwajcaria - Polska w sobotę o godz. 15 w Sport.pl
Łukasz Jachimiak: W 1/8 finału Euro 2016 Polska zagra ze Szwajcarią - reprezentacją, którą zna pan chyba najlepiej ze wszystkich drużyn uczestniczących w turnieju?

Ryszard Komornicki: Szwajcaria jest zespołem, który dla każdego może się okazać niewygodny, ale styl, jaki preferuje akurat nam może służyć.

Co konkretnie ma Pan na myśli?

- Oni grają ofensywnie, wychodzą wysoko, lubią atakować rywala pressingiem. Myślę, że Adam Nawałka na tak grającego rywala jest przygotowany najlepiej. My w defensywie jesteśmy zorganizowani bardzo dobrze, a z przodu mamy jakość, której nawet ci ofensywnie nastawieni Szwajcarzy mogą nam pozazdrościć i która na pewno sprawi ich obronie dużo kłopotów. Tylko oczywiście Polska nie może zagrać tak słabo, jak przeciw Ukrainie. Szczęście dopisało nam raz, więcej nie wolno na nie liczyć. Zwłaszcza że Szwajcaria to dziś drużyna znacznie lepsza niż Ukraina.

Mówi pan o obronie rywala, że będzie miała problemy, ale przecież i ona w fazie grupowej nie spisała się źle, bo Szwajcarzy nie dali się pokonać Albańczykom i Francuzom, a jedynego gola stracili w meczu z Rumunią.

- Zostaję przy swoim. Robert Lewandowski wreszcie będzie miał więcej swobody, bo grający na środku obrony Johan Djourou zalicza sporo pomyłek, a dziurawo w szwajcarskiej defensywie jest też przez Fabiana Schaera. Tego chłopaka znam, wprowadzałem go w seniorską piłkę w grającym wtedy w drugiej lidze FC Wil. Schaer w wieku 19 lat miał trochę bałaganu w głowie, z biegiem lat się uspokoił, ale jedno mu zostało - mimo że występuje w obronie, to lepiej czuje się w grze do przodu. To naturalny środkowy pomocnik, a nie środkowy obrońca. Ale gra tam, gdzie są w kadrze większe braki. To oraz nieporadność Djourou naprawdę można wykorzystać. Lewandowski będzie miał swoje szanse i czuję, że teraz trafi do siatki.

Z kim jeszcze ze szwajcarskiej kadry pan pracował?

- Z Blerimem Dzemailim. To świetny zawodnik, ogromny talent. Miałem go w drużynie FC Zurych do lat 21. Grał u mnie jako 16-latek. Przez pół roku, bo jak już zadebiutował w seniorskim zespole, to w nim został na dobre. Grał jak profesor. Szybkie stawianie na młodzież jest dla szwajcarskiej piłki typowe. A Zurych i Basel szkolą najlepiej. Polskie kluby powinny brać przykład.

Dzemaili to dziś jeden z kluczowych graczy Szwajcarii. Kogo stawia pan obok niego?

- Xherdan Shaqiri zagra z dodatkową motywacją. Przez wiele dni był miażdżony krytyką za to, że nie wykluczył swojej gry dla reprezentacji Kosowa. Stamtąd pochodzi, jak wielu chłopaków ze szwajcarskiej kadry ma swoje korzenie gdzie indziej. Tu od lat normalne jest, że młodzież z Albanii czy z krajów byłej Jugosławii próbuje swoich szans w piłce, bo wie i ich rodziny też to wiedzą, że futbol daje bilet do lepszego życia. A że Szwajcarzy inwestują w takie dzieciaki, że szkolą na najwyższym, europejskim poziomie, że naprawdę dbają, to naturalne, że później przykro im słyszeć takie stwierdzenia. Shaqiri ma się za co rehabilitować albo chociaż ma o co grać, żeby odwrócić uwagę od tego, co powiedział. A grać potrafi. W wielkich klubach może mu nie wyszło, bo furory nie zrobił ani w Bayernie Monachium, ani w Interze Mediolan, ale jest przebojowy, waleczny i ma świetnie ułożoną lewą nogę. Podobają mi się też Breel Embolo i oczywiście Granit Xhaka, a niemal pewność mam co do tego, że w najbliższym czasie świetnym napastnikiem stanie się Haris Seferović.

Najmocniej wygląda chyba szwajcarska druga linia?

- To ich zdecydowanie najlepsza formacja. Grzegorza Krychowiaka czeka kolejne wielkie wyzwanie. Podziwiam tego chłopaka za to, jak gra na Euro 2016. Powiem szczerze - po meczach w Sevilli nie ceniłem go aż tak jak teraz. W kadrze on nie ma obok partnera na równie wysokim poziomie, a i tak wygląda świetnie. Nie dość, że czyści w defensywie, to sporo daje również w grze do przodu. Haruje aż miło. To czyste złoto. Oczywiście wielka szkoda, że u jego boku nie gra ktoś, kto by posyłał prostopadłe piłki do napastników, kto by potrafił wejść w pole karne i uderzyć. Niby cofnięty Milik trochę tak pograć potrafi, ale drużyna wygląda jednak lepiej, kiedy on gra w ataku razem z Lewandowskim. Mam nadzieję, że różnicy na korzyść Szwajcarów w środkowej strefie nie będzie widać, że koncentracją i walecznością nadrobimy braki.

Tak nas pan widzi? Piłkarsko jesteśmy gorsi, za to mamy lepszą mentalność?

- Prawda jest taka, że to nie my w ostatnich latach regularnie graliśmy na wielkich turniejach. Szwajcaria ma większe doświadczenie, bywała w 1/8 finału mistrzostw świata, dwa razy otarła się o ćwierćfinał. O niej można powiedzieć, że ma swój styl. A o nas? My dopiero go wypracowujemy, nas cechuje przede wszystkim walka. Kultura gry na pewno jest wyższa po stronie przeciwnika. Ale to nie znaczy, że faworytem będzie Szwajcaria.

Chyba jednak na papierze będzie, choćby dlatego, że dwa lata temu nas na mistrzostwach świata nie było, a ona była bliska wyeliminowania Argentyny w 1/8 finału.

- Szwajcarzy mieli teraz chwilę, żeby przyzwyczaić się do myśli, że o ćwierćfinał zagrają z Polską, bo swoją grupę skończyli dwa dni wcześniej, a przecież zanosiło się na to, że naszą wygrają Niemcy. Nie zauważyłem, żeby czuli się faworytem. Pewnie im bliżej będzie meczu, tym mocniej w taką rolę będą zespół wpisywać tutejsze media. Ale sami zawodnicy mają na tyle duże doświadczenie, by nie dać się ustawić w takiej sytuacji. Trener Vladimir Petković na pewno zwróci uwagę na to, w jakich klubach grają czy za chwilę będą grać Lewandowski, Krychowiak, Milik, swoje zrobią też nasz wynik i niezła gra z Niemcami. Prawda jest taka, że to mecz bez faworyta. Wszystko może rozstrzygnąć jedna, nawet przypadkowa akcja. Choć wierzę, że my przejmiemy kontrolę, że nie zostawimy wszystkiego przypadkowi.

Od ilu lat mieszka pan w Szwajcarii?

- Już od 27. Prawie połowę życia spędziłem w Polsce i już prawie połowę w Szwajcarii.

U nas piłka nożna to sport narodowy, a tam? Kiedy w pierwszej kolejce fazy grupowej MŚ 2010 Szwajcaria sensacyjnie ograła Hiszpanię, "Marca" lamentowała, że mistrzowie Europy dali się ograć reprezentacji kraju, w którym sportem numer jeden jest narciarstwo alpejskie.

- Kiedyś dominował hokej, narciarstwo jest tu ważne od zawsze, w ostatnich latach od alpejskiego może nawet ważniejsze są skoki. Przez lata Szwajcarzy mieli też największego tenisistę, bo taki był Roger Federer. A piłka przez cały ten czas idzie w górę. Widzę, ile milionów franków się tu na nią wydaje. Ktoś powie, że to mały, bogaty kraj, więc łatwo mu było zaplanować i zrealizować szkolenie, zbudować świetny system, dzięki któremu seniorska reprezentacja jest solidna. Moim zdaniem Szwajcarzy nie są może szczególnie kreatywni, ale są bardzo skrupulatni, czego często brakuje Polakom. Jak coś sobie zaplanują, to i zrealizują. Piłka jest tu na znacznie wyższym poziomie niż w Polsce. Kluby są mocniejsze, mają dużo lepsze bazy, dużo lepsze akademie. Nie patrzmy tylko na stadiony. Wiem, że na fali Euro 2012 w Polsce powstało dużo pięknych obiektów. Ale zaplecze cały czas mamy na dużo, dużo niższym poziomie. Niech nikt nie myśli, że zagramy z jakimiś niespełnionymi hokeistami.

Pytam o pozycję piłki po to, by spróbować odpowiedzieć na pytanie o presję. Większa będzie na Polsce, bo nasza reprezentacja od lat nie odniosła sukcesu, czy na Szwajcarii, bo jej kibice pamiętają porażkę po dogrywce z Argentyną w 1/8 finału MŚ 2014 czy przegraną po rzutach karnych 1/8 finału MŚ 2006 z Ukrainą i uważają, że teraz nadchodzi idealna okazja, by kadra znalazła się w ćwierćfinale?

- Z presją każda z tych drużyn potrafi sobie poradzić, bo w obu nie brakuje zawodników ogranych już w meczach o większą stawkę. Szwajcarom z doświadczeniami, nieważne że przykrymi, może być trochę łatwiej. Ale wierzę, że decydujący będzie nasz naprawdę duży głód zwycięstwa. Podoba mi się ten zespół, doceniam pracę Nawałki. Sytuacja trenerów jest zresztą różna. Nawałka cieszy się dużym zaufaniem, a do Petkovicia ludzie nie są tu przekonani, uważają, że powinien lepiej zbilansować zespół. Mam przeczucie, że będzie dobrze. Życzcie mi, żebym w sobotni wieczór chodził z podniesioną głową, a nie jak po niedawnych meczach Lecha Poznań z FC Basel.







Ukraina - Polska. Chytry Lewandowski, Pazdan rób głębię! [MEMY]