Euro 2016. Ukraina - Polska. Starcia kiboli z francuską policją. Latające butelki, armatka wodna i gaz łzawiący

Przed meczem Polska - Ukraina pod stadionem doszło do starć francuskiej policji z kibolami. Latały butelki, zdemolowano bar, a funkcjonariusze użyli gazów łzawiących i armatki wodnej.
Z naszych informacji wynika, że do Marsylii przyjechało kilkanaście bojówek polskich klubów. Już w poniedziałek doszło do starć między nimi. We wtorek pierwszą sytuacją, którą widziałem zdarzyła się w porcie. Tam też w ruch poszło butelki i szklanki, a policja zareagowała gazem łzawiącym. Co najmniej dwóch Polaków zostało aresztowanych. Potem było spokojniej - normalni kibicie nazywani przez kiboli "Januszami" śpiewali, tańczyli i dopingowali. Z centrum miasta przemaszerował pochód - na przedzie z transparentem "Defenders of European culture" - obrońcy europejskiej kultury.

Pod stadionem byłem świadkiem jak kilku wytatuowanych osiłków wyrzuca bębniarzy z Brazylii. Nie spodobał im się kolor skóry, kazali im "wypie....ć", a po chwili udawali odgłosy małp.

Około godz. 16.30 kibole zaczęli się - prawdopodobnie - między sobą bić. Szybko do akcji wkroczyła francuska policja - użyła pałek, petard hukowych i gazów łzawiących. Kibole wpadli do jednego z barów i go zdemolowali. Przez kilka minut pod stadionem goniła ich policja. W końcu, by rozgonić zbiegowisko oprócz gazów łzawiących użyła armatki wodnej. Kilku kiboli zostało złapanych, zakutych w kajdanki i aresztowanych. Ucierpiało przy okazji paru kibiców, w tym jedna kobieta.

I właśnie chyba najbardziej żal tych tzw. "Januszy". Od początku Euro 2016 podczas dwóch spotkań Polaków, kibice byli pokazywani jak wzór. Jeśli toczyli wojnę to co najwyżej na głosy jak fanami z Irlandii Północnej. Może i byli podchmieleni, ale dopingowali i żyli w przyjaźni z fanami i innych klubów. Teraz ten wizerunek przez kilkudziesięciu osiłków został mocno nadszarpnięty.

Euro 2016 jak okręgówka! Pęknięta piłka, porwane koszulki... [MEMY]