Euro 2016. Do kogo należy reprezentacja Polski?

Co dla Was jest szaleństwem i przesadą, dla piłkarzy Adama Nawałki może nie miało wielkiego znaczenia. Gdyby tylko chcieli, to poza obowiązkowymi sesjami podpisywania autografów nie zobaczyliby w Arłamowie żadnego kibica
W poniedziałek o 19:30 na profilu Sport.pl Facebook Live sprzed ogłoszenia kadry reprezentacji Polski! O godz. 20:30 rozpoczniemy relację na żywo z ogłoszenia nazwisk piłkarzy, którzy jadą na Euro 2016!

- Przepraszam, ale ta część hotelu jest zamknięta dla kibiców - mówi grzecznie ochroniarz i wyprasza z przestrzennego holu osoby postronne. Reagować musi przez cały dzień co kilka minut, a fani, którzy przyjechali do Arłamowa zobaczyć reprezentantów Polski wychodzą zawiedzeni. Wcześniej po prostu dostrzegli okazję - otwarte drzwi, które służą dziennikarzom i operatorom - na znalezienie się choćby kilkanaście metrów od wybrańców Adama Nawałki.

Ale kadrowicze do Euro 2016 przygotowywali się odcięci na swoim piętrze, ogrodzeni wysokim płotem i przesłonięci wszechobecnymi płachtami z logo związkowej strony "Łączy Nas Piłka". Nie straszne były im tłumy, które nawiedziły zwykle spokojny, oferujący odpoczynek w luksusie hotel w Arłamowie, choć, podobnie jak na zgrupowaniu w Juracie, po treningach kibice kłębili się przy przytrzymywanych przez ochronę barierkach.

Ekscytacja towarzyszyła każdej chwili, w której fani dostrzegali piłkarzy choćby za szybą, idących na trening przez tunel nad ich głowami. Najgłośniejszy pisk towarzyszył przylotowi Roberta Lewandowskiego, wtedy parkingi hotelu były zapchane do granic możliwości. - Jedno auto wyjeżdża, drugie może wjechać - taka zasada obowiązywała w poprzedni czwartek. Dopiero po tygodniu zgrupowania, gdy selekcjoner miał ogłosić kadrę na Euro, na skwerze przed hotelem krążyło tylko kilku w porównaniu do kilkuset gromadzących się wcześniej kibiców.

Jednak szaleństwo nie dotyczy wyłącznie fanów. Piątkowa konferencja prasowa Roberta Lewandowskiego była momentami kuriozalna - z pytaniami o to, czy zdążył już zagrać w "Fifkę" z kolegami - ale to po niej napastnik Bayernu Monachium został otoczony wianuszkiem proszących go o autograf osób z akredytacjami na zgrupowanie. Niektórzy kapitana Polaków gonili z aparatem lub telefonem, byle tylko zrobić sobie dobrej jakości zdjęcie z najbardziej znanym z piłkarzy. Dlatego następnego dnia rzecznik PZPN, Jakub Kwiatkowski prosił dziennikarzy, by podobnymi prośbami nie nękali kolejnych piłkarzy. A wcześniej niektórzy reporterzy zgłaszali pretensje do kolegów, że informacje o ich pościgu za selfie z Lewandowskim znalazły się m.in. na Twitterze.

- Kto jest najzabawniejszy w kadrze?! - pyta Arkadiusza Milika dramatycznie jeden z reporterów, gdy napastnik jest w połowie wypowiedzi o tym, jak rozwinął się piłkarsko w ostatnim sezonie. - Co sądzisz o poniedziałkowej wizycie prezydenta RP?! - pada w trakcie rozmowy z Michałem Pazdanem o zmianach w przepisach piłki nożnej. I tak w kółko już drugi tydzień. Reprezentanci byli cierpliwi, na najdziwniejsze wtręty-pytania reagowali co najwyżej uśmiechem, odpowiadając wymijająco.

Przepływ informacji z wewnątrz drużyny jest mocno ograniczony. Nawet po tym, jak Grzegorz Krychowiak oznajmił na Twitterze, że czeka go dwutygodniowa przerwa były osoby w sztabie uważające, że piłkarz Sevilli mógł sobie tego oszczędzić. Oprócz kontuzji Pawła Wszołka (w Juracie) i Macieja Rybusa (już po przyjeździe do Arłamowa) to były jedyne poważne tąpnięcia w kadrze, zakłócenia sielanki.

Lewandowski po strzeleniu czterech goli Realowi: Szkoda, że nie było piątej [CYTATY Z "NIENASYCONEGO"]


W sobotę więcej emocji w Arłamowie wywoływał wewnętrzny sparing reprezentacji niż finał Ligi Mistrzów. Ale Nawałka tak wskazał miejsce na boisko i tak kazał je otoczyć, że jedyny dostępny dla dziennikarzy kawałek boiska to kilkanaście metrów kwadratowych w narożniku boiska. Wcześniej jeden z reporterów próbował przedrzeć się podziemnymi korytarzami na zamknięty trening, ale nie przebrnął przez wszechobecną ochronę. Ktoś wychodząc po kwadransie otwartych zajęć z niepowodzeniem szukał możliwości dostrzeżenia tajemnic Nawałki wracając po przypadkiem zostawioną bluzę.

Wszystko to odmienne obrazki od tych z eliminacji. Wtedy - nawet, gdy kadra była skoszarowana w warszawskim hotelu - łowców autografów pojawiało się najwyżej kilkunastu, a nie kilkuset jak w Arłamowie. Na konferencjach piłkarze nie byli maglowani ze sposobów na spędzanie wolnego czasu czy przygotowywanej im przez kucharza diety. Przy wywiadach "na ściankach" nie było ścisku. Na zgrupowaniach nie koczowali akredytowani przedstawiciele np. strony facebookowej z 240 polubieniami, wojewódzkiego urzędu marszałkowskiego czy reporterzy zainteresowani wyłącznie kwestiami lifestyle'owymi, nie piłkarskimi.

To jedynie pokazuje, jak mocno ostatnimi dwoma latami wbiła się w świadomość Polaków kadra Adama Nawałki. I to, że reprezentanci wynikami w eliminacjach oraz popisami w swoich klubach trafili naprawdę do każdego. Przy płocie po autografy ustawiali się kibice w każdym wieku, pojawiających się piłkarzy witały piski osób bardzo młodych i bardzo starych, ubranych niemal odświętnie i typowo po kibicowsku.

Tak samo od np. Sławomira Peszki do Roberta Lewandowskiego reprezentanci skupiają na sobie zainteresowanie mediów w pełnym przekroju ich zajęć i opinii. Łatwo dostrzec to włączając telewizor - relacje z Arłamowa niemal co godzinę przez cały tydzień nadawały wszystkie kanały informacyjne - czytając gazety lub przeglądając Internet, gdzie informacją były nawet drobne problemy żołądkowe jednego z kadrowiczów. Ale taki obraz przygotowań do Euro 2016 można było sobie wyobrazić, odmienną kwestią jest to, jak odbierają to piłkarze.

- Ja, będąc chłopcem, nie miałem w Polsce zawodnika, na którym mógłbym się wzorować. Kogoś grającego w naprawdę topowym klubie. Dlatego zdaję sobie sprawę, że gdy ludzie patrzą na mnie, czytają w mediach, to działam na wyobraźnię - mówi Lewandowski. - Wszystko, co się dzieje wokół kadry, odstawiamy na bok, dla nas najważniejsze pozostają koncentracja, treningi, odprawy taktyczne. Kibic musi uszanować, że nie przyjechaliśmy tu po to, by rozdać autografy, porobić sobie zdjęcia i miło spędzić czas, tylko żeby pracować - dodaje kapitan reprezentacji.

W przypadku drużyny Adama Nawałki szaleństwo trwało dłużej, bo decyzją selekcjonera reprezentacja Polski swój pierwszy test przed Euro rozegra jako ostatnia ze wszystkich finalistów. Mecze z Holandią (w środę) i Litwą (w poniedziałek) powinny wreszcie skierować całe zainteresowanie kadrą na boisko, choć kibicom, którzy w Juracie i Arłamowie obejrzeli grających w siatkonogę reprezentantów lub zdobyli ich autografy te zgrupowania zapadną w pamięć. A schowana na swoim piętrze w hotelu kadra naprawdę od tego nie ucierpiała.

Kto pojedzie na Euro 2016?

Selekcjoner przed zgrupowaniem w Juracie i Arłamowie powołał szeroką, 28-osobową kadrę na Euro. W poniedziałek wybierze 23-osobowy skład, który pojedzie na Euro do Francji. Wiemy już, że kontuzje wykluczyły Pawła Wszołka (złamał rękę) i Macieja Rybusa (ma problemy z Barkiem). Kogo jeszcze skreśli selekcjoner? Tego dowiemy się o 21.

Czy Polska wyjdzie z grupy na Euro 2016?