Euro 2016. Kibice, miejcie pretensje do UEFA, nie do Polsatu

Polsat znów wywołał burzę. Kupił prawa do transmisji Euro 2016 i postanowił dużą część meczów zakodować. Powtórzyła się sytuacja z mistrzostw świata siatkarzy. Wtedy w otwartym kanale zobaczyliśmy tylko mecz otwarcia i finał. Ten ostatni też pod naciskiem opinii publicznej. Ja pretensji do Polsatu nie mam.
Polsat to prywatna firma. Kupiła produkt i teraz zajmuje się jego dystrybucją. Jako prywatna firma ma zobowiązania wobec swoich akcjonariuszy, pracowników i ich rodzin. Musi wypracować zysk, aby utrzymać się na rynku i mieć pieniądze na dalsze inwestycje, podwyżki dla pracowników itd. Jestem pewny, że gdyby Polsatowi opłacało się pokazać Euro 2016 w kanałach otwartych, to by to zrobił. Z punkty widzenia logistyki, promocji itp. byłoby to dużo łatwiejsze niż tworzenie nowych kanałów, zatrudnianie dodatkowych pracowników do ich obsługi itd.

Prawda jest jednak taka, że w Polsce rynek reklamowy jest zbyt ubogi, a kibiców piłkarskich siedzących przed telewizorami jest zbyt mało, aby pokazywanie Euro 2016 w otwartej telewizji było opłacalne.

Weźmy przykład TVP i mundialu w Brazylii. Średnia oglądalność wszystkich meczów w obu otwartych antenach wyniosła 2,95 mln widzów. W dodatku tylko 49 proc. z tych telewidzów należało do najbardziej atrakcyjnej dla reklamodawców grupy w wieku 16-49 lat. Przychody cennikowe z reklam wyniosły 153,8 mln złotych. Za prawa do transmisji TVP zapłaciła prawdopodobnie 20-25 mln euro. Nie ma oficjalnych danych. Wydawałoby się więc, że mundial przyniósł pokaźny zysk.

A jednak nic z tych rzeczy. TVP straciła na mundialu. Przychody cennikowe nie uwzględniają bowiem rabatów, a te wynoszą czasami nawet 80 procent! Odsyłam do artykuły z 2013 r. na Wyborczej.biz. Oto wypowiedź Anny Piotrowskiej, analityka rynku z Atmedia, największego wtedy brokera na rynku reklamy telewizyjnej: "W 2011 r. cennikowo wielkość rynku wyniosła blisko 17,3 mld zł, podczas gdy według Starlinka [firma badająca rynek reklamy] reklamodawcy faktycznie wydali 3,88 mld. W 2012 r. było to odpowiednio 18,47 mld zł i 3,66 mld zł. A w pierwszej połowie 2013 r. - 10,43 mld zł oraz 1,76 mld zł. Jeśli na tej podstawie oszacować średnią wielkość rabatu na rynku telewizyjnym, wynosiła ona w 2011 r. 77 proc., w 2012 - 80 proc., a w pierwszej połowie 2013 - 83 proc."

Oczywiście, jeśli chodzi o mundial te rabaty wyglądają nieco inaczej, bo wielu reklamodawców życzy sobie, aby być w określonym "okienku" np. przed drugą połową finału, co kosztowało ok. 200 tys. złotych. Nie zmienia to jednak faktu, że TVP zarobiła na reklamach przy okazji meczów mundialu daleko mniej niż owe cennikowe 153,8 mln złotych i dużo mniej niż wydała na prawa do pokazywania meczów. W dodatku do licencji dochodzą też koszty obsługi mundialu - wysłanie do Brazylii dziennikarzy, pensje pracowników zaangażowanych do produkcji transmisji itp. Gdyby to wszystko podsumować, to okazałoby się, że na mundialu w Brazylii TVP straciła co najmniej kilka milionów złotych!

Za prawa do Euro 2016 Polsat zapłacił dużo więcej niż TVP za mundial. To kwota zapewne w granicach 30 mln euro, a warto pamiętać, że mistrzostwa Europy to o 13 meczów mniej niż podczas mundialu. Polsat podjął ryzyko biznesowe i wybrał najlepszy dla siebie model, aby uzyskać z inwestycji jak największy zwrot. Ma takie prawo - zainwestował swoje prywatne pieniądze i nie chce ich stracić. Dlatego nie mam pretensji do Polsatu.

Jeśli ktokolwiek zawinił to UEFA, która sprywatyzowała europejską piłkę nożną i traktuje turnieje o mistrzostwo Europy jak maszynkę do zarabiania pieniędzy. Jeśli europejskiej piłkarskiej centrali naprawdę zależałoby na jak najszerszej widowni Euro 2016 i uważałaby, że to wielkie święto futbolu, to już w warunkach przetargu skierowanego do stacji telewizyjnych określiłaby, że wszystkie mecze mają być w otwartych kanałach. Wtedy pokazałaby, że naprawdę troszczy się o każdego kibica futbolu, nawet kosztem swoich niższych zysków. Tyle tylko, że wtedy tzw. Rodzina UEFA musiałaby spać w nieco tańszych hotelach, jeździć troszkę tańszymi autokarami i jadać w tańszych restauracjach. Można nawet więcej biletów na finał oddałaby dla zwykłych kibiców, a nie dla swoich sponsorów i rodzin swoich działaczy. Na to nikt w UEFA się nie zgodzi.

Kompany, Verratti, Gundogan. Wielkie gwiazdy opuszczą Euro 2016