Serie A. Stec: Glik ponad wszystkimi w Europie

"Ależ on się stał piłkarzem!" - wzdycha komentator "La Gazzetta dello Sport", który uznał Kamila Glika za bohatera - wyboru nie miał żadnego - wczorajszego meczu Torino w Lidze Europejskiej, a ja odniosłem wrażenie, że spisuje myśli wirujące mi po głowie podczas transmisji. Polak strzelił nie tylko zwycięskiego gola, wcześniej strzelił jeszcze nieuznanego z powodu minimalnego spalonego, cały mecz wyglądał na ostro napalonego ofensywnie, po polu karnym krążył jak rekin, a w 90. minucie wyprawił się na skrzydło, by stamtąd - uwaga - dośrodkować. Bardzo groźnie dośrodkować - rozpływa się nad kapitanem Torino dziennikarz Sport.pl i "GW" Rafał Stec
- Tempo, w jakim ten gracz się rozwija, widać gołym okiem. Coraz bardziej odpowiedzialnie broni, coraz precyzyjniej wyprowadza piłkę, coraz silniej wpływa na kolegów, wyrasta na kapitana drużyny w sensie ścisłym charyzmatycznego. A rozgłos przynoszą mu nade wszystko seryjnie wbijane gole - dodaje Stec.

- Gdyby liczyć tylko strzelone w Serie A, pozycję najskuteczniejszego obrońcy sezonu w czołowych ligach europejskich dzieliłby z Naldo, Brazylijczykiem z Wolfsburga - obaj uzbierali ich sześć. Jeśli zsumujemy dorobek ze wszystkich rozgrywek, będzie samotnym liderem. Siódmą bramkę dołożył wczoraj w Lidze Europejskiej, ósmą zdobył w zwycięskim meczu reprezentacji Polski w Gruzji. To dorobek okazalszy niż dorobek najsławniejszych goleadorów wśród obrońców - Sergio Ramosa (6) i Branko Ivanovicia (5). Do gwiazd Realu Madryt i Chelsea naturalnie Glika nie porównujemy, ale stale przybywa powodów, by oczekiwać, że dostanie propozycję od klubu znacznie silniejszego niż Torino, np. włoskiego uczestnika Ligi Mistrzów. I - by coraz śmielej umieszczać go wśród stoperów solidnej klasy europejskiej. Według analitycznego serwisu Squawka jest trzecim najlepszym obrońcą Serie A w sezonie, ustępuje jedynie Ruganiemu z Empoli i Chielliniemu z Juventusu. Według wyliczeń Whoscored.com - trzecim najdokładniej podającym obrońcą, ustępuje tylko Manolasowi i Yandze-Mbiwie z Romy.

- Fani śpiewają dlań serenady, co rusz czytam, że "nie sposób go nie kochać", że w uniesieniu wynoszą go na "gladiatora, który nie boi się nikogo i niczego". Pisałem już, iż środkowego obrońcy o takiej zagranicznej renomie nie nie mieliśmy od czasów Tomasza Wałdocha i Tomasza Hajty, którzy na początku stulecia bronili barw Schalke. Powoli zaczynam przeczuwać, że obu ich przeskoczy i spotężnieje na naszego najlepszego stopera XXI wieku, w końcu na jego pozycji 27-latek ma prawo czuć się ledwie na półmetku kariery. A jeśli dosłuży się transferu, to być może zostanie pierwszym w historii polskim piłkarzem sprzedanym za kwotę ośmiocyfrową - pisze Stec.

Najgorsze próby wykonania "Panenki" w historii! Najnowsza przebiła wszystkie? [TOP 8]


Cały wpis przeczytasz na blogu "A jednak się kręci"

Czy Glik będzie najlepszym polskim obrońcą XXI w.?