Polska - Szkocja. Adam van Nawałka

2 : 2
Informacje
Euro 2016 - eliminacje - Grupa D
Wtorek 14.10.2014 godzina 20:45
Wyniki szczegółowe
1 Poł
2 Poł
Wynik
Polska
1
1
2
Szkocja
1
1
2
Składy i szczegóły
Polska
Bramki: Mączyński (11.), Milik (76.) Kartki: Krychowiak, Mila - żółta Skład: Szczęsny - Piszczek, Szukała, Glik, Jędrzejczyk - Grosicki (89. Żyro), Mączyński, Krychowiak, Sobota (63. Mila) - Lewandowski, Milik
Szkocja
Bramki: Maloney (18.), Naismith (57.) Kartki: Greer - żółta Skład: Marshall - Hutton, Martin, Greer, Whittaker - Maloney, Morrison, Brown, Anya - S.Fletcher (71. D.Fletcher), Naismith (71. Martin)
Były emocje, były cztery punkty, może pora wreszcie wytępić wirus Euro 2012, czyli wziętą z sufitu teorię, że mamy najzdolniejsze od lat piłkarskie pokolenie i musimy z tego powodu grać ładnie.
Zagłosuj na aplikację Sport.pl LIVE!


Odsączmy to co najważniejsze, żeby nie zginęło w tumulcie: reprezentacja Polski w bardzo trudnym dwumeczu zdobyła cztery punkty, grając bez Jakuba Błaszczykowskiego, bez rozgrywającego, bo takiego teraz nie ma, z wracającym dopiero do formy Łukaszem Piszczkiem i, przez większą część drugiego meczu, z utykającym Robertem Lewandowskim. Pokonała mistrzów świata, a potem zremisowała z notowaną wyżej drużyną, która z ostatnich dziewięciu meczów przegrała tylko jeden. Polacy są liderem grupy. Dla porównania, w ostatnim takim dwumeczu, czyli spotkaniach z Ukrainą i Anglią na koniec eliminacji mundialu 2014, zdobyli zero punktów i nie strzelili żadnego gola.

Nieudolność, czy plan

Tyle faktów, o resztę pewnie będziemy się jeszcze długo spierać. O to, czy zwycięstwo z Niemcami Polacy zawdzięczają w dużej mierze szczęściu i poprzeczce, a jeśli tak, co w takim razie powiedzieć o pechu, słupku i sędziowaniu w drugim meczu. O to, czy Sebastian Mila powinien grać od początku, czy jednak jest w tej drużynie idealnym rezerwowym i tak powinno pozostać. O to, czego wymagamy od Arkadiusza Milika, skoro zdaniem niektórych bardzo długo był w meczu ze Szkotami niewidoczny (czy napastnik jest widoczny tylko gdy strzela i asystuje, czy przy przyspieszaniu kontrataków też?). A przede wszystkim o to, jak reprezentacji grać wypada, a jak nie. Czy to, że ta drużyna nawet Szkocji na własnym stadionie oddaje z góry przewagę w posiadaniu piłki, to dobrze czy źle. Czy to jest nieudolność w realizowaniu planu, czy przeciwnie - taki właśnie miała plan.

Brzydziej, ale lepiej

Mam wrażenie, że już podobne dyskusje w tym roku czytałem. Podczas mundialu. O Holandii. Wiem, że porównanie jest dla niektórych obrazoburcze, ale nie chodzi tu o klasę drużyn, ani o szukanie kto jest Kuytem, kto Sneijderem, czy de Jongiem, czy tym bardziej o taktykę: nasz trener jeszcze na trójkę środkowych obrońców się nie zdecydował. Chodzi o odwagę powiedzenia sobie: nie mamy tak dobrej grupy piłkarzy, żeby z rywalem, nawet naszej klasy, wchodzić w wymianę ciosów. Naszym obowiązkiem jest zbieranie punktów, a nie prowadzenie gry. Bądźmy, jak nazywał taki futbol Louis van Gaal, reaktywni. Czekajmy na ruch rywala, pozwólmy mu się zmęczyć. Będą kontrowersje, będzie brzydziej, ale może będą sukcesy.

Kopanie dołków

Van Gaal, jak to ma w zwyczaju, mówił o tym wszystkim wprost. Zrobił Holendrom godzinę szczerości: nie jesteśmy już wystarczająco dobrzy, by próbować grać tak odważnie jak do tej pory, pogódźcie się z tym, a ja spróbuję z drużyny wycisnąć co się da. I trener, który przez lata budował drużyny narzucające swój styl rywalom, tego stylu się potrafił wyrzec. Przez lata słynął z tworzenia machin oblężniczych, a na mundial wykopał wilczy dół. I rywale w niego wpadali. Z reguły łatwiej było w ten dół złapać drużynę teoretycznie lepszą. To Hiszpanię Holandia pokonała spektakularnie - choć też przecież można nazwać cudem to, że w pierwszej połowie David Silva nie trafił z bliska na 2:0, zamykając Holendrom drogę powrotu - a z Kostaryką musiała się męczyć aż do karnych, z Meksykiem do doliczonych minut. Żeby ta zasadzka w pełni działała, drużyna musiała wytrzymać mecz fizycznie, przyspieszając z reguły po przerwie, a van Gaal musiał mieć wyjątkowo dobrą rękę do rezerwowych. Brzmi trochę znajomo, prawda?

To nie wstyd być pasożytem

Adam Nawałka wprost niczego takiego jak van Gaal nie mówi. W ogóle, mało ostatnio mówi o konkretach, prawie wszystko zostawia domysłom. Więc nie wiadomo też, czy holenderskie lekcje były dla niego jakąkolwiek inspiracją. Tak czy owak, największy od dawna sukces reprezentacji dokonał się właśnie wtedy, gdy kadra i jej kibice wrócili z chmur. Gdy się rozpadła trójka z Borussii, a z nią oczekiwania, że kadra może odtworzyć to, co się tym piłkarzom udawało w Dortmundzie. Gdy osłabł wirus Euro 2012, czyli ta ukuta niedługo przed mistrzostwami teoria, że mamy najzdolniejszą od lat grupę piłkarzy i nadchodzi wreszcie nasz czas.

Owszem, mamy grupę bardzo zdolnych i sławnych piłkarzy, ale w całej drużynie umiejętności rozkładają się tak nierówno, że gra na hurra zawsze będzie grozić porażką. I może jednak lepiej ruszać do przodu tylko wtedy, gdy to bezpieczne i gdy się to da zrobić według przećwiczonych schematów. Posiadanie piłki i improwizowanie zostawiając innym. Nie wstydzić się być pasożytem.

To nieprawda, że w tej grupie kontratakiem będzie można skrzywdzić tylko Niemców. Wszystko zależy od tego, jak dobrze się zastawi pułapkę. A na razie, według aktualnego rankingu FIFA, Polska jest w tej grupie dopiero czwartą siłą. My naprawdę nie mamy ani moralnego, ani żadnego innego obowiązku grać ładniej od Irlandii i Szkocji. Oczywiście, byłoby miło. Ale w naszej sytuacji milej jest mieć punkty. A w takich grupach eliminacyjnych bilanse punktów układają się czasem w najmniej spodziewany sposób. W eliminacjach Euro 2008 z Leo Beenhakkerem, tych które są naturalnym punktem odniesienia, kadra straciła np. w meczach z Finlandią więcej punktów niż ich zdobyła z Portugalią. A mogła z tymi Finami przegrać nawet oba mecze, bo remis w Helsinkach był horrorem, na szczęście bohaterem został Artur Boruc. Ale takie horrory tę drużynę hartowały. Ona się dorobiła w ten sposób własnych legend. Nabrała bezczelności. Na tyle, że nawet w rewanżu z Portugalią była w stanie wyrównać, choć mecz się przestał układać.

Wydaje się, że jak na razie w tych eliminacjach kadra taką właśnie holenderską propozycję kibicom składa: bądźcie z nami, bo może nie zawsze będzie ładnie, ale nie będziecie się nudzili. Może być w środku pomocy spalona ziemia, ale gdzie indziej będzie żar. Nie ma rozgrywającego, to trudno, będzie dwóch ubezpieczających. Będzie bolało, ale lepszej drogi teraz nie ma. Piszecie się na to?