Włosi przyjęli porażkę po męsku. "Gratulujemy Hiszpanii, była lepsza"

4 : 0
Informacje
Euro 2012 - Finał
Niedziela 01.07.2012 godzina 20:45
Wyniki szczegółowe
Wynik
Hiszpania
4
Włochy
0
We Włoszech uczucie goryczy miesza się z... uznaniem dla Hiszpanów. - Czasami trzeba pogodzić się z porażką i przyznać, że rywal był po prostu lepszy - mówi trener Cesare Prandelli, a wtórują mu piłkarze.
Włosi przegrali 0:4, a w drugiej połowie nie mieli nawet sił na kontrataki. - Ale Włochy mogą być z nas dumne, bo to był dobry turniej, daliśmy z siebie wszystko i dopiero w ostatnim meczu nie sprostaliśmy zadaniu. Mimo wszystko była to dość bolesna porażka. Co się stało? Hiszpania grała po prostu lepiej od nas, stwarzała sobie więcej sytuacji i w tym układzie była nie do pokonania. Może posiadanie piłki było na wyrównanym poziomie, a jednak rywale byli lepsi w każdym aspekcie - przyznaje Riccardo Montolivo, który latem przeniósł się z Fiorentiny do Milanu.



Pomocnik twierdzi, że Włochom brakło sił. - Nie mieliśmy też szczęścia w związku z kontuzjami. Kiedy Thiago Motta opuścił boisko, mecz się skończył - dodaje.

W podobnym tonie wypowiada się Gianluigi Buffon. - Czasami trzeba pogodzić się z porażką i przyznać, że rywal był po prostu lepszy. Za nami wspaniałe mistrzostwa i żałuję tylko, że nie mieliśmy kilku dni wolnego więcej, by móc się należycie przygotować do finału - mówi bramkarz.

Trener Prandelli też bił pokłony przed przeciwnikami. - Hiszpanie byli po prostu zbyt dobrzy, zasłużyli na zwycięstwo. Czasami po prostu trzeba zaakceptować porażkę i pochwalić rywala - podkreśla trener.

Obrońca Giorgio Chiellini: - Jest nam przykro, bo chcieliśmy to wygrać. Byliśmy jednak zmęczeni, bardzo zmęczeni, co pokazały kontuzje. Niektórzy nasi zawodnicy niemal nie mieli sił, by chodzić. Musimy jednak pogratulować Hiszpanom. Zasłużyli na zwycięstwo i udowodnili, że są lepsi od nas.

Leonardo Bonucci: - Ciężko się z tym pogodzić, bo wierzyliśmy, że jesteśmy w stanie wygrać. Ale oni zasłużyli na zwycięstwo. Hiszpania udowodniła, że jest o krok lub dwa przed resztą stawki. Mieliśmy jednak pecha we wszystkim: od bramek, które straciliśmy po piłkarzy, którzy musieli zejść z boiska z powodu kontuzji.