Mario Balotelli bawił się w krakowskiej knajpie [ZDJĘCIA]

1 : 2
Informacje
Euro 2012 - Półfinały
Czwartek 28.06.2012 godzina 20:45
Wyniki szczegółowe
Wynik
Niemcy
1
Włochy
2
Napastnik reprezentacji Włoch odpoczywał w arabskim klubie Faraon w Krakowie. - To normalny i bardzo dowcipny człowiek - opowiada właściciel.
W trakcie Euro 2012 Włosi zamieszkali w Wieliczce, ale Balotelli często widywany jest w Krakowie. Kontrowersyjny napastnik był na randce w jednym z klubowych ogródków, a potem kilkakrotnie robił zakupy w sklepach na Rynku Głównym (z jednego z nich został nawet wyproszony, bo wszedł do środka z lodem, o czym donosiły włoskie media).

W poniedziałek, tuż po zwycięstwie z Anglikami, Balotelli wraz z bratem i kolegą wysłuchali nawet jednego z chórów, który śpiewał na krakowskim Rynku. Wieczorem piłkarz udał się do klubu Faraon na ul. Grodzkiej. O jego wizycie opowiada Egipcjanin Hussein Abdelaziz, właściciel knajpy.



Rozmowa z Husseinem Abdelazizem, właścicielem klubu Faraon na ul. Grodzkiej w Krakowie.



Jak udało się Panu namówić Mario Balotelliego na wizytę w klubie?

- To był przypadek. Włoski piłkarz po prostu przyszedł do nas z ulicy. Zobaczył, że prowadzimy afrykański lokal z kebabami, sziszą i fajką wodną i postanowił odpocząć w zaciszu naszego lokalu. Mój pracownik był w szoku, bo błyskawicznie przed klubem zebrali się fani, którzy chcieli zdobyć autografy od gwiazdy.

Czy Włoch miał jakieś specjalne wymagania?

- Zależało mu przede wszystkim na spokoju. Dlatego zarezerwowaliśmy dla niego miejsce w dolnej części lokalu. Inni klienci mogli spędzać czas na górze i w ogródku. Balotelli odpoczął u nas kilka godzin w towarzystwie brata i kolegi. Oni palili fajkę wodną, a piłkarz skusił się na kebaba.

Smakowało mu?

- Razem z bratem chwalili nasze jedzenie. Brat Balotelliego, który jest nieco młodszy, ale bardzo podobny do piłkarza, zamówił nawet drugiego kebaba. Napastnik reprezentacji Włoch okazał się normalnym człowiekiem. Dużo żartował. Zamieniliśmy nawet kilka słów po arabsku. On ma korzenie z Ghany, ja jestem Egipcjaninem, więc znaleźliśmy wspólny afrykański mianownik. Mówił też, że podobały mu się nasze kelnerki ubrane w tradycyjne stroje.

Balotelli to kontrowersyjny piłkarz, ale chyba nie sprawiał problemów?

- Okazał się fajnym człowiekiem. Nie zachowywał się jak gwiazda. Dla nas to była świetna okazja, by ugościć znaną osobę. Zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcie. A Balotelli był cały czas uśmiechnięty, co mnie cieszy jako właściciela.