Sport.pl

Euro 2012. Portugalia - Hiszpania jak Real - Barcelona

Portugalia wierzy, że może zwyciężyć, bo Cristiano Ronaldo wreszcie zachwyca tak, jak w madryckim klubie. Hiszpanie przypominają Barcelonę stylem, ale nie mają Lionela Messiego. Spotkanie półfinałowe w środę w Doniecku, relacja Z Czuba i na żywo od o 20.45.
0 : 0
Informacje
Euro 2012 - Półfinały
Środa 27.06.2012 godzina 20:45
Wyniki szczegółowe
Wynik
Portugalia
0
Hiszpania
0
"Najlepszy piłkarz świata znów zrobił różnicę" - zachwycał się dziennik "A Bola" po zwycięstwie w ćwierćfinale z Czechami. Cristiano Ronaldo strzelił trzeciego gola w turnieju i znów świetnie dyrygował drużyną. "To będzie jego Euro. Nie ma wyjścia" - entuzjazmował się "Record".

Media w Portugalii podkreślają, że ich lider wreszcie spełnia pokładane w nim nadzieje. Gra dokładnie tak, jak w Realu Madryt - jest skuteczny, strzela gole, potrafi decydować o losach ważnych meczów. W poprzednich turniejach zazwyczaj w decydujących momentach zawodził - na MŚ 2006 i Euro 2008 właśnie jego obwiniano za porażki, bo był niewidoczny i przygaszony.

Portugalczycy są jednak zachwyceni nie tylko Ronaldo. Bardzo podoba im się cała drużyna Paulo Bento. - Ten zespół już przeszedł do historii, bo Portugalia wreszcie gra jak drużyna, a nie zbiór indywidualności - stwierdził Humberto Coelho, gwiazda reprezentacji z lat 70. Twardzi i zdecydowani są obrońcy: Alves, Pereira i Coentrao dowodzeni przez Pepe. Coentrao to na razie być może najlepszy obok Ronaldo piłkarz - świetny także w konstruowaniu akcji zaczepnych na lewym skrzydle. Podoba się także gra pomocników, szczególnie Naniego i Moutinho - to oni wypracowali bramkę z Czechami.

"Jesteśmy mocni, ale teraz nadchodzi godzina próby" - pisze "Diario de Noticias", przypominając, że Portugalczycy, tylko raz - w 2004 r., gdy organizowali Euro, przebrnęli przez półfinał dużej imprezy.

Teraz wierzą, że znów się uda, a pojedynek z Hiszpanią przyrównują do starcia Realu Madryt z Barceloną. W ich drużynie, poza Ronaldo, jeszcze Pepe i Coentrao reprezentują barwy mistrza Hiszpanii. Portugalczycy są uzależnieni od swojego lidera, cechuje ich twardość w defensywie, groźne kontrataki i świetne wykorzystanie stałych fragmentów gr. Zupełnie jak Real.

Rywale też mają graczy stołecznego klubu - Casillasa, Ramosa, Xabi Alonso i Albiola, ale siłą napędową "La Roja" są piłkarze Barcelony - Xavi, Iniesta, Fabregas, a w obronie Pique. Hiszpanie wymieniają po 600-800 podań w meczu i mają piłkę przy nodze przez 70 proc. efektywnego czasu gry, dokładnie tak jak Katalończycy.

"To będzie wyglądać jak mecz mistrza Hiszpanii z dumą Katalonii, z tą różnicą, że w Bacelonie nie będzie Messiego, a Real wciąż ma Ronaldo" - napisała jedna z gazet. I coś w tym jest, bo Hiszpanie, mimo zwycięstw, ciągle narzekają, że czegoś brakuje, że Iniesta i Xavi w środku polka nie porywają tak, jak podczas mundialu w RPA. Eksperci zauważają, że Hiszpanie, bawiąc się w koronkowe rozgrywanie piłki, potrafią zapomnieć o defensywie. Mecz z Francją pokazał, że łatwo można było ich skontrować, choć drużynie Laurenta Blanca zabrakło skutecznych piłkarzy. "A my mamy Ronaldo" - podkreśla "A Bola".

Portugalscy eksperci przyznają jednak, że kluczowe będzie to, kto lepiej przygotuje się do meczu i rozgryzie taktykę świetnie znanych rywali, a często kolegów z klubowej drużyny. "To będzie mecz znajomych z ligi hiszpańskiej. Zobaczymy kto jest lepszym obserwatorem" - podkreślają media.

W spotkaniu nie zagra Helder Postiga, środkowy napastnik Portugalczyków, co... może okazać się dla nich najlepszą wiadomością. Był bowiem najbardziej krytykowanym piłkarzem, nieskutecznym i niewidocznym. Zastępujący go w końcówce spotkania z Czechami Hugo Almeida od razu stworzył bramkową sytuację. Teraz powinien zagrać od początku, choć wiadomo, że najwięcej w ataku będzie i tak zależało od Ronaldo.

Brytyjski "Guardian" napisał, że ten mecz może rozstrzygnąć o tym, czy Ronaldo wreszcie przyćmi Messiego. Bo Argentyńczyk z Barceloną osiągnął już wszystko, ale z drużyną narodową zawodził dotąd tak, jak Ronaldo. Portugalczyk ma okazję złamać w końcu ten trend.

- Przywitam się ciepło moimi przyjaciółmi z Realu, ale potem sentymentów nie będzie - zapowiada Hiszpan Xabi Alonso. Bukmacherzy stawiają minimalnie na niego i kolegów (kurs 1,8 do 3,3).

Więcej o: