Sport.pl

To był włoski kret czy czeski Krecik? Anglicy rozmawiają o nietypowym gościu na treningu

Czy to Włosi wykonali krecią robotę? A może Czesi nie mogli przeboleć porażki z Portugalią? Na treningu reprezentacji Anglii na stadionie krakowskiego Hutnika pojawił się kret, o którym na Wyspach jest coraz głośniej.
Na temat kreta, który dokopał się do trenujących Anglików, piszą nawet duże zagraniczne agencje prasowe. - Być może po prostu chciał mieć dobry widok - śmieje się w rozmowie z agencją AFP Stuart Mawhinney, rzecznik prasowy tamtejszej federacji.

I wyjaśnia, w jaki sposób kret opuścił stadion: - Jednemu z pracowników ochrony udało się go - w delikatny oraz humanitarny sposób - złapać, a następnie wypuścić na wolność. Miejmy więc nadzieję, że kretowi nic się nie stało.

Anglicy żartują, że był to włoski kret. W niedzielę zmierzą się z podopiecznymi Cesare Prandellego w ćwierćfinale Euro 2012. - Z tego co wiem, krety są ślepe. Dlatego nie mógł wynieść z naszego treningu żadnych cennych wskazówek i niczego nie przekazał konkurencji - śmieje się rzecznik angielskiej federacji.

Jest też druga wersja - mógł to być czeski kret (do zdarzenia doszło dzień po meczu Portugalia - Czechy). Agencja AFP pisze, że zwierzę stało się nieoficjalną maskotką reprezentacji Czech przed spotkaniem z... Polską. Wszystko przez fanów, którzy regularnie wykorzystywali postaci w bajek do tworzenia tzw. memów uderzających w rywala. Czesi naśmiewali się z polskiego psa Reksio, a Polacy z czeskiego Krecika.

Tymczasem Mawhinney dodaje: - Nie wiem, czy był to jakiś złowieszczy znak. Mam nadzieję, że nie. Obyśmy w niedzielę pokonali Włochów i awansowali do ćwierćfinału.

Więcej o: