Euro 2012. Nic dwa razy się nie zdarza? Grecy marzą o powtórce z 2004 roku

4 : 2
Informacje
Euro 2012 - Ćwierćfinały
Piątek 22.06.2012 godzina 20:45
Wyniki szczegółowe
Wynik
Niemcy
4
Grecja
2
W 2004 roku na Greków nie stawiał nikt, jednak kiedy w meczu otwarcia powstrzymali gospodarzy turnieju uwierzyli w swoje siły. Z grupy wyszli ledwo, ledwo, wygrywając tylko jeden mecz, ale dzięki zagranicznemu trenerowi i defensywnej taktyce doszli aż do finału i sensacyjnie sięgnęli po złoto. Nie brzmi znajomo?
W dokładną powtórkę scenariusza sprzed ośmiu lat poza Grekami nie wierzy chyba nikt, ale dokładnie tak samo było podczas turnieju rozgrywanego na boiskach Portugalii. Jeszcze na minutę przed końcem finałowego meczu z gospodarzami (tu historia trochę się rozjeżdża bo w Euro 2012 gospodarze w finale nie zagrają na pewno) miliony kibiców na całym świecie nie mogły uwierzyć, że to piłkarze Grecji wzniosą za chwilę do góry Puchar Henri Delaunay'a. To była największa sensacja w historii europejskiego futbolu i ciężko wyobrazić sobie wydarzenie, które mogłoby przebić wyczyn Greków. No chyba, że na Euro 2012 znów sięgną po złoto... A podobieństw do turnieju z 2004 roku jest dużo

Styl gry, czyli przede wszystkim defensywa

Osiem lat temu Grecy wręcz zabetonowali swoją bramkę, ale co ciekawe dopiero w fazie pucharowej. W grupie stracili aż cztery gole (teraz trzy), ale potem bramkarz Antonios Nikopolidis nie wpuścił bramki przez 285 minut. Jego koledzy w każdym z meczów zdobywali po bramce i to wystarczyło do wywalczenia złota.

Na Euro 2012 namiastkę takiej gry mieliśmy w spotkaniu z Rosją. Rywale przez 90 minut bili głową w mur, a Grecy wykorzystali jedną z niewielu swoich szans i odprawili faworyta klasycznym dla siebie 1:0. Warto przy tym dodać, że w eliminacjach do turnieju reprezentacja Grecji straciła tylko pięć goli w 14 meczach. Tej drużynie naprawdę trudno strzelić bramkę.

Zagraniczny trener, czyli siła autorytetu

Niemiec Otto Rehhagel, który doprowadził Greków do złota na Euro 2004, stał się dla miejscowych kibiców bogiem, futbolowym Zeusem. Jeśli Portugalczyk Fernando Santos powtórzy jego sukces stanie w jednym szeregu z Hefajstosem i Hermesem.

Obu tych trenerów wiele łączy. Wymagają oni od swoich piłkarzy taktycznej dyscypliny, zespół musi być sprawnym mechanizmem, w którym ważny jest nawet najmniejszy trybik. Tu nie ma miejsca dla gwiazd, nawet najlepsi muszą podporządkować się drużynie. Szefem jest szkoleniowiec, a piłkarze posłusznie wykonują jego polecenia. W grze Greków próżno szukać improwizacji, piłkarskich fajerwerków, technicznych arabesek. Zasada jest prosta: najprostszymi środkami do celu.

Lider, czyli charyzmatyczny weteran

Przed ośmioma laty był nim Theodoros Zagorakis (wówczas 33-latek), obecnie rolę lidera pełni 35-letni Giorgios Karagounis (na Euro 2004 jeden z głównych giermków Zagorakisa). To on zdobył zwycięską bramkę w spotkaniu z Rosją, on też przestrzelił rzut karny w spotkaniu z Polską. Jego wpływ na zespół zarówno na boisku jak i poza nim jest ogromny, to przedłużenie myśli trenera Santosa. Jego niesamowita charyzma, ekspresja zachowań, wielka ambicja stymuluje cały zespół do walki, powoduje, że koledzy dają z siebie więcej niż mogą. To płuca i serce zespołu. Niestety dla Greków Karagounisa zabraknie w ćwierćfinałowym meczu z Niemcami, gdyż musi pauzować za żółte kartki. To może mieć dla przebiegu meczu duże znaczenie.

Podobieństw jest więcej: Grecy na Euro 2012 podobnie jak w 2004 roku, w meczu otwarcia grali z gospodarzem imprezy, z grupy wyszli z czterema punktami - jeden mecz wygrali, jeden zremisowali, jeden przegrali, a w ćwierćfinale zmierzą się z faworytem do medalu (wówczas byli to Francuzi). I jeśli pokonają Niemców piłkarski świat znów stanie na głowie.

CZY GRECJA MA SZANSE NA POWTÓRZENIE WYNIKU Z 2004 ROKU? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! +1? »